Przede wszystkim nie panikować

Wojna na Ukrainie trwa już ponad trzy tygodnie. Rosyjskie wojsko bombarduje ukraińskie miasta. Giną kobiety i dzieci. Co najmniej 3 mln obywateli Ukrainy musiało opuścić kraj. Gdy widzi się dramat narodu ukraińskiego, słyszy się też głosy, że Zachód robi zbyt mało na rzecz powstrzymania rosyjskiej inwazji.

Niektórzy porównują dzisiejsze zachowanie Zachodu z zachowaniem Francji i Wielkiej Brytanii we wrześniu 1939 r. Rozumiem obawy Polaków i przedstawicieli innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, że duże mocarstwa poświęcą innych na ołtarzu dobrych relacji z reżimem terrorystycznym. Na razie nic wskazuje na to, że Zachód nas porzuci. Odpowiedź na rosyjską agresję była stanowcza i niemal natychmiastowa. W przypadku Unii Europejskiej, z jej biurokracją, w ogóle możemy mówić o ewenemencie. Wbrew opiniom niektórych sankcje dla Rosji (i Białorusi) – a są szykowane kolejne – już teraz są jak najbardziej dotkliwe. Rosyjscy ekonomiści szacują, że już jesienią ich gospodarka może zaliczyć upadek.

Zgadzam się, że takie sankcje powinny być wprowadzone już w roku 2014, bo wojna nie zaczęła się 24 lutego br. To olbrzymi błąd Zachodu, za który przynajmniej w sensie moralnym będzie musiał odpokutować. Co możemy zrobić w obecnej sytuacji? Po pierwsze, nadal wspierać na wszelkie możliwe sposoby Ukrainę: humanitarnie, wojskowo, finansowo. Po drugie, zapewnić jak najlepsze warunki dla ukraińskich uchodźców. Możemy być dumni z tego, że społeczeństwa Polski, Litwy i innych krajów tak szlachetnie zachowały się względem osób uciekających przed wojną. Nie łudźmy się jednak. Entuzjazm społeczny ma to do siebie, że szybko wybucha, ale też szybko gaśnie. Trzeba pamiętać, że nawet gdy Ukraina zwycięży (czego jej z całego serca życzę) i wojna się zakończy, to nie oznacza, że ukraińscy uchodźcy automatycznie powrócą do domu. Bardzo często zwyczajnie nie będą mieli do czego powrócić. Odbudowa kraju potrwa nie rok i nie dwa. Wielu z nich pozostanie tutaj na długie lata. Niestety, jestem przekonany, że wszelkiego rodzaju radykałowie i populiści zaczną oskarżać uchodźców, że „odbierają pracę miejscowym, a rząd wspiera ich, a nie własnych obywateli”. Dlatego już teraz rząd i Sejm muszą zadbać o odpowiednie podstawy prawne i uregulować wszelkie kwestie, aby uchodźców ubezpieczyć przed atakami populistów i aby życie nie przeistoczyło się w koszmar. To im zwyczajnie się należy. I to jesteśmy w stanie zrobić.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 11(33) 19-25/03/2022