Pikantne pamiątki…

Przez Litwę, Polskę, ba — cały świat przetaczają się fale poparcia wobec bezczelnie napadniętej i bestialsko niszczonej Ukrainy. Formy pokojowego poparcia sięgają od niebiesko-żółtych chorągiewek na samochodach — poprzez torby, bluzy, koszulki, kubeczki — z okolicznościową grafiką i napisami.

Jednak największą popularnością cieszą się pikantne pamiątki, na przykład warzone we Lwowie piwo „Putin H…” czy… biały toaletowy papier z wizerunkiem Putina i nadrukiem „ПТН ПНХ” (po polsku PTN PNH, skrót od „Putin paszoł na ch…”). Jak znalazł na urodziny kolegi jako wsad do kosza prezentowego!

Co prawda, rolka takiego papieru w internecie obecnie kosztuje ok. 40 euro. Sprawdziłem — rok wcześniej taki gadżet można było kupić za 8 euro. No cóż, kurs „putinówki” pnie się w górę…

Zostając przy temacie. Przypomniałem sobie o innym otrzymanym pikantnym prezencie, ale tym razem z Białorusi. Metalowa puszka (ok. 200 ml, rok pr. 2017) z napisem „Szkarpetki od Haspadara”. Samego „baćki” Łukaszenki?! Ale jako że słyszałem o podobnych prezentach — puszkach ze zboczoną zawartością w rodzaju „Gazy słynnej gwiazdy!” — dotychczas nie odważyłem się sprawdzić, jakiego koloru są te białoruskie skarpety…  Ale jeszcze raz sprawdzam: jednak pomyłka, napis na puszce głosi nie — „od Haspadara’’, ale „dla haspadara’’! Uff…

Czytaj więcej: Szachowa partia z Kremlem