Apostoł Bożego Miłosierdzia

Nie ma ważniejszego wydarzenia w historii świata niż zmartwychwstanie Syna Bożego, a w nim z kolei objawiła się głębia Miłosierdzia Bożego. Ta prosta zależność została w ubiegłym wieku przypomniana ludzkości pogrążonej w rozpaczy wywołanej niezliczoną ilością konfliktów zbrojnych, w tym dwóch wojen światowych.

Nigdy wcześniej w dziejach nie rozlała się po całym świecie z taką mocą tajemnica ludzkiej nieprawości – mysterium iniquitatis. Ale w tym samym czasie Pan Bóg przypomniał nam o swoim największym przymiocie – miłosiernej miłości, żebyśmy nie ulegli złu, żebyśmy szukali pocieszenia i uzdrowienia w zdrojach łask płynących z Najświętszego Serca Jezusa. Pan Jezus był wówczas z nami wszędzie tam, gdzie wdzierała się rozpacz. W Auschwitz i innych niemieckich obozach zagłady, w żydowskich gettach, w sowieckich łagrach, w dołach śmierci niewinnie mordowanych. Dzisiaj także jest z naszymi braćmi Ukraińcami wszędzie tam, gdzie cierpią z powodu zbrodni dokonywanych na ich narodzie przez Rosjan. W tym czasie wielkiej tragedii musimy stać się posłańcami Miłosierdzia Bożego, dobrej nowiny, że zło nigdy nie zwycięża, że nasze serca mogą zostać oczyszczone właśnie Bożym Miłosierdziem. Panu Bogu spodobało się, że w ubiegłym wieku wybrał Wileńszczyznę i ludzi ją zamieszkujących, aby przypomnieć o tym całemu światu: ks. Sopoćkę, s. Faustynę i wielu innych heroldów Miłosierdzia Boga.

12 kwietnia 2022 r. odszedł po wieczną nagrodę jeden z nich – ks. Władysław Klinicki, najstarszy salezjanin na świecie, ostatni z duchownych byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych z czasów II wojny światowej. Urodził się 14 czerwca 1914 r. w Kursku w Rosji. W latach 1939–1943 formację do kapłaństwa odbywał wraz z innymi klerykami salezjańskimi w seminarium w Wilnie. Po święceniach diakonatu na początku 1943 r. trafił do Warszawy, gdzie został wyświęcony na kapłana, a w lutym 1944 r. – aresztowany przez Niemców. Resztę wojny spędził w obozach zagłady. Po wyzwoleniu pracował przez pięć lat wśród rodaków w Niemczech, od 1951 r. w Ekwadorze i Brazylii. Przez całe życie pozostał gorącym apostołem Bożego Miłosierdzia wśród rodaków rozsianych w różnych częściach świata. Jego śmierć, chociaż miał 108 lat, poruszyła nas wszystkich i mam nadzieję stanie się zaczynem nadziei, że Bóg nad nami czuwa. Przykładem tego jest ks. Władysław, który przeżył piekło na ziemi, a mimo to radośnie trwał w wierze i dzielił się nią z innymi. W czasie wielkanocnym, pomimo wojny, bądźmy pewni, że Bóg nieustannie jest obok nas i obdarza nas łaską Miłosierdzia.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 16(47) 23-29/04/2022