38
OBWE sprawdzi, jak Litwa przestrzega prawa Polaków

Po poniedziałkowych spotkaniach w Wilnie z przedstawicielami litewskich władz wysoki komisarz ds. mniejszości narodowych Knut Vollebaek odwiedzi we wtorek Soleczniki Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Litwie przebywa delegacja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) na czele z wysokim komisarzem ds. mniejszości narodowych Knutem Vollebaekiem.

Głównym celem wizyty jest ustalenie zakresu przestrzegania praw mniejszości narodowych przez władze litewskie. Tym razem wizyta nie ograniczy się do oficjalnych rozmów z przedstawicielami władz Litwy. We wtorek delegacja OBWE odwiedzi rejon solecznicki zamieszkały w większości przez mniejszość polską. Knut Vollebaek spotka się tu z przedstawicielami mniejszości polskiej, rosyjskiej i białoruskiej, które odmiennie niż władze w Wilnie oceniają sytuację z przestrzeganiem praw mniejszości narodowych na Litwie.

— I o tym będziemy chcieli rozmawiać z wysokim komisarzem — zaznacza w rozmowie z „Kurierem” mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz. Dodaje też, że przedstawiciele samorządowych władz rejonu oraz organizacji mniejszości narodowych oczekują, że wizyta posłuży do przybliżenia OBWE problemów rejonu solecznickiego i całej Wileńszczyzny.

— Pokażemy gościom nasz rejon i jego zalety, ale będziemy też otwarcie mówili o problemach, głównie w zakresie praw mniejszości narodowych — mówi mer rejonu.

Knut Vollebaek będzie miał okazję usłyszeć o tych problemach podczas godzinnego spotkania z kierownikami komitetów administracji samorządu rejonu solecznickiego. Później delegacja OBWE odwiedzi polskie gimnazjum im. J. Śniadeckiego i rosyjską szkołę średnią „Santarvės”. Knut Vollebaek w Solecznikach spotka się również z przedstawicielami mniejszości białoruskiej z Centrum Kultury Białoruskiej.

— Chcemy nie tylko pokazać gościom wyremontowane szkoły i dobre warunki, w jakich uczą się uczniowie tych szkół, ale przede wszystkim osiągnięcia naszych uczniów, którzy uczą się w języku ojczystym i doskonale radzą sobie z nauką języka litewskiego, o czym też świadczy fakt, że około 80 proc. absolwentów naukę kontynuuje na wyższych uczelniach. To dowodzi, że pewne posunięcia oświatowe rządu nie mają uzasadnienia i są niepotrzebne — zauważa mer Palewicz.
Włodarz rejonu jest przekonany, że rzeczywistość, jaką przedstawiciele OBWE zobaczą na miejscu w Solecznikach, będzie wyraźnie kontrastowała ze słowami, jakie zagraniczni goście usłyszeli w poniedziałek podczas oficjalnych spotkań z władzami Litwy.

W poniedziałek bowiem Knut Vollebaek spotkał się w Wilnie z premierem Andriusem Kubiliusem, wiceprzewodniczącym Sejmu Algisem Čaplikasem oraz ministrem oświaty i nauki Gintarasem Steponavičiusem, który właśnie przekonywał wysokiego komisarza, że zmiany wprowadzone przez nową Ustawę o Oświacie mają uszczęśliwić mniejszości narodowe, bo wprowadzona w szkołach mniejszości wzmocniona nauka języka litewskiego da rzekomo lepsze perspektywy pracy i kariery na Litwie. Steponavičius przekonywał wysokiego komisarza, że nowa Ustawa o Oświacie nie prowadzi do asymilacji mniejszości narodowych, lecz do ich integracji w społeczeństwo litewskie.

Z tymi stwierdzeniami władz litewskich kategorycznie nie zgadzają się przedstawiciele polskich organizacji i wspólnot polskich szkół. Uważają oni, że wprowadzone zmiany właśnie prowadzą do asymilacji, a nie integracji i przypominają sowieckie metody „uszczęśliwiania na siłę”.

Komisarz Knut Vollebaek zauważył w rozmowie z ministrem oświaty, że możliwość pobierania nauki w języku państwowym jest ważnym elementem integracji mniejszości narodowych, ale nie mniej ważnym jest też możliwość zachowania tożsamości narodowej, jak też pomoc państwa w tym zakresie.

Problemy oświaty mniejszości narodowych na Litwie są kolejnymi w litewskim spisie wysokiego komisarza. Wcześniej, podczas wizyty na Litwie Knuta Vollebaeka, jak też wizytacji kraju przedstawicieli biura wysokiego komisarza, były głównie omawiane problemy z pisownią polskich nazwisk oraz sprawy zwrotu ziemi litewskim Polakom.

Mer Palewicz, mimo nienajlepszego doświadczenia po takich wizytach, jest optymistą i ma nadzieję, że przyjazd Knuta Vollebaeka nie tylko do Wilna, ale również do Solecznik przybliży rozwiązanie problemów mniejszości polskiej.

— Wymownym jest już sam fakt, że wysoki komisarz zechciał wysłuchać nie tylko oficjalnego stanowiska władz, ale też spotkać się z przedstawicielami mniejszości narodowych, z młodzieżą i bezpośrednio od nich usłyszeć o tych problemach — mówi mer Palewicz i dodaje, że to napawa optymizmem w sprawie przestrzegania praw Polaków na Litwie.

Po litewskiej wizycie Knut Vollebaek odwiedzi też Sejny i Puńsk w Polsce, gdzie zwarcie mieszkają polscy Litwini.

38 odpowiedzi to OBWE sprawdzi, jak Litwa przestrzega prawa Polaków

  1. andrzej mówi:

    Litewskie władze twierdzą bezczelnie , że Polacy na Litwie mają wyjątkowo dobre warunki , dobrze było by porównać nasze położenie z krajami cywilizowanymi takimi jak Włochy , Francja , Szwajcaria . Porównać jak mają się Niemcy we francuskiej Alzacji i włoskim Południowym Tyrolu .

  2. andrzej mówi:

    I jeszcze bardzo ważne jest zapoznanie się z litewską propagandą , która jest najczęściej wrogo nastawiona do Polaków , jesteśmy źli , na czele z Tomaszewskim omal że wrogami narodu . Ale przecież walczymy tylko o swoje , jesteśmy przyjaźnie nastrojeni do aspiracji polskich Litwinów . Litewscy politycy i dziennikarze okłamują naród , głoszą na przykład takie bzdury , że nie znamy ich języka i nie chcemy się go uczyć . Litwini w większości polskiego języka nie znają , więc są ofiarami kłamliwej propagandy , stąd wywodzi się cała bieda . Wszystkie litewskie zarzuty opierają się na półprawdzie , dla tego są bez głębszego zastanowienia się dość wiarygodne .

  3. NIE mówi:

    Kubilius to juz na pewno postaral sie przeplukac mozgi Vollebaek’owi. Lepirj by bylo, aby od razu spotkanie z przedstawicielami mniejszosci, a pozniej z oficjalna wladza.Takie jest moje zdanie.

  4. na to napawanie optymizmem mówi:

    to ja trochę poczekam, by się nie zawieść.

  5. Albert mówi:

    Mam nadzieję, ze ZPL, AWPL i wszyscy pozostali wykorzystają szansę i w sposob rzeczowy przedstawią problemy.
    Czy minister Steponavičius robil jakies badania wsrod absolwentow szkol polskich na temat znajomosci języka litewskiego, szans na rynku pracy itp.? Jak nie ma badan, to kazda reforma jest tylko akcją polityczną.

  6. pani mówi:

    ” …wzmocniona nauka języka litewskiego da rzekomo lepsze perspektywy pracy i kariery na Litwie. Steponavičius przekonywał wysokiego komisarza, że nowa Ustawa o Oświacie nie prowadzi do asymilacji mniejszości narodowych, lecz do ich integracji w społeczeństwo litewskie…” – jednak to spoleczenstwo litewskie, jak wynika ze slow ministra ciagle ma pretensje do spoleczenstw innych narodowosci. Moze ktos niepolitewsku wymawia litere “r” jak mi zarzucil pewien szef: “I tym sie zdrdzasz ze mowisz w domu nie po litewsku.” ??? [Nawet nie mam i nie mialam zamiaru tego ukrywac]. A poniewaz sami Litwini po litewskich szkolach uciekaja masowo z wlasnego panstwa trzeba odnalesc sposoby na masowa normalna, humanistycznie nastawiona edukacje w litewskich szkolach – dopiero zmieniac w szkolach mniejszosci RL!

  7. stas mówi:

    “badania wsrod absolwentow szkol polskich na temat znajomosci języka litewskiego, szans na rynku pracy itp.”

    jakie badania, jest egzamin.A normalny egzamin litewskiego dla Polakow to koniec swiata.

  8. Czytelnik mówi:

    Moim zdaniem ten wysoki komisarz juz sprawdzal nasze sytuacje,o co tu chodzi.

  9. Jaśko mówi:

    Teraz już wiadomo, dlaczego napisy w Puńsku zostały zniszczone i dlaczego mniejszość LT postanowiła umieścić tam ponownie napisy tylko w języku polskim. Te sprytne oszołomy w LT rządzie wiedziały, że Volaebek przyjedzie do Puńska osobiście sprawdzić sytuację, więc kazali Saugumie zniszczyć tablice dwujęzyczne (Palanga zamiast Falanga) i kazali działaczom LT w Polsce żeby zamienili napisy dwujęzyczne na napisy tylko w języku polskim po to by pokazać, że “przecież LT w Polsce mają tak samo”! W Polsce powinno być tak samo jak w Rumunii, napisy dwujęzyczne powinny być w poszczegółnych miejscowościach zamieszkanych z 20% przez mniejszość narodową umieszczane NIEZALEŻNIE od żądań działaczy mniejszości narodowych, wtedy to LT nie mogliby wykorzystywać brak tych tablic do celów propagandowych.

  10. robert mówi:

    Stąd przyjdzie pomoc. Tu jest prawdziwa siła. Polska się budzi i biada jej wrogom.

  11. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Robert : Budzą się także Michniki, Palikoty, Szczuki, Urbany. Stają się coraz bardziej butni, coraz bardziej agresywni. Nie będzie łatwo !

  12. robert mówi:

    Krzysztof oni się nie budzą, oni tracą pozycję za pozycją. 10 lat temu mogli wszystko dziś są w odwrocie i myślę że ich czas się kończy. A taki np. Sikorski i nie on jeden z łatwością przeskoczy na nową falę, gdy uzna że jest już dostatecznie potężna.

  13. jozef mówi:

    http://vod.gazetapolska.pl/687-rozne-relacje-z-marszu-niepodleglosci …. SWIAT TO WIDZIAL … TO JEST NOWA POLSKA !!! BRAWO POLSKA !!!

  14. Budzik mówi:

    Wilniuków nie interesuje to, że w Polsce toczy się wojna światopoglądowa. Ideały Róży Luksemburg walczą nie tylko z ONR ale także z naszym zdrowym rozsądkiem. Rodząca się w Polsce agresja daj Boże Wilniuków ominie. Ktoś jednak musi wykonać tę robotę:(
    Proszę jednak Wilniuków aby nie odtrącać tego wątku, gdyż to co się dzieje w Polsce nastąpi także na Litwie po ewentualnym (nie życzę) zdławieniu mniejszości narodowych w RL…
    Zatem perspektywicznie radzę pochylić się nad tym wątkiem historii najnowszej, gdyż w sposób faktyczny jesteście jej świadkami. To się dzieje na Waszych oczach, macie drodzy Wilniucy komfort bycia obserwatorami a nie uczestnikami wydarzeń, które postępują

  15. zozen mówi:

    oglądałem relację w litewskiej tv o pobycie komisarza w tradycyjnym stylu- niedobrzy Polacy skarżą się w Europie, uczyć się litewskiego nie chcą itd itp.

  16. Kmicic mówi:

    Ten materiał, przetlumaczony na angielski, byłby bardzo wprzydatny dla OBWE. Koniecznie drodzy Wilniucy skorzystajcie z tych porównań. Trzeba poruszyc całe spektum problemów ,a nie tylko oświatę i nazwiska.Potrzeba rozwiązań KOMPLEKSOWYCH z uznaniem pełnoprawnego języka LOKALNEGO (nie tylko pomocniczego)

    Nasze żądania wobec władz Litwy

    (Kolejność jest bardzo ważna!)

    I Wycofania się z ustawy uderzającej w szkolnictwo polskie oraz innych mniejszości narodowych, na dobry początek.
    Ustawa uderza najbardziej:
    1. Przepisem zawierającym parytet szkół litewskich tj. wedle tego przepisu , gdy względem ujemnego przyrostu naturalnego i małej liczby uczniów trzeba zamknąć szkołę, w określonej miejscowości ma zostać co najmniej jedna szkoła litewska. Spowoduje to, że nawet jeśli z dwóch szkół do polskiej będzie chętnych 200 uczniów, zaś do litewskiej np. całych trzech, to polska szkoła ulega likwidacji… W związku z tym, pomimo ujemnego przyrostu naturalnego, władze litewskie budują mimo braku chętnych, w czysto polskich rejonach trzy nowe litewskie szkoły…
    2. Ujednoliceniem programu w dwóch ostatnich klasach szkół litewskich i polskich, czyli zastosowanie wymagań, w ten sposób, jakby polskie dziecko cały czas chodziło do szkoły litewskiej, a nie polskiej. Uczeń nie jest fizycznie w stanie, w trakcie wieloletniego chodzenia do szkoły realizować programów obu szkół, by nie mieć zaległości na maturze. W nadziei władz litewskich łatwiej się poddać i chodzić do szkoły litewskiej.
    3. Likwidacją ostatnich klas w niektórych szkołach i zrobienie z nich odpowiedników podstawówek, co spowoduje ich degradację i zmniejszy opłacalność uczęszczania do polskiej placówki.
    To tylko niektóre z niekorzystnych dla polskich uczniów aspektów nowej litewskiej ustawy edukacyjnej… Problemów tych nie mają uczniowie szkół litewskich w Polsce
    II Oddania ziemi, zagrabionej polskim autochtonom , przy współudziale państwa, przez litewskich osadników, po odzyskaniu litewskiej niepodległości. Zrezygnowania tym samym z procesu bezwzględnej kolonizacji Wilna i okolic.
    Kradzież ta nastąpiła na skutek wprowadzenia unikalnego na świecie prawa do przenoszenia prawa do ziemi, z prawowitego właściciela na kogo innego… Chodzi o ziemię np. zabraną przed kilkudziesięcioma laty Polakom i Litwinom na Kołchozy oraz proces jej zwrotu. Na Wileńszczyźnie, gdzie Polacy stanowią większość, to oni powinni stać się na powrót właścicielami, ziemi należącej do ojców i dziadków. Litewskie sądy procedowały jednak zwrot ziemi litewskim rodzinom w pierwszej kolejności, dając im możliwość przeniesienia prawa do swojej ziemi na inną, którą sobie wybiorą. Obowiązywała więc w praktyce zasada „kto pierwszy ten lepszy” i to nie do końca, bowiem pierwszy nie mógł być Polak. W efekcie pozabierano ziemię należną polskim rodzinom. Polacy natomiast mogli ją dostać na gorszym areale, zatapiając się kulturowo w czysto litewskim rejonie. Ziemia pod Wilnem jest bowiem znacznie droższa. Ponadto koloniści litewscy, którzy wybiorą nieswoją ziemię na Wileńszczyźnie, zamiast na Kowieńszczyźnie, jako „pokrzywdzeni” z powodu stopnia jej nieurodzajności (na własne życzenie) mogą dostawać „rekompensaty” pod postacią jeszcze większej ilości.
    III Odwrócenia złych skutków zmian granic okręgów wyborczych, których dokonano tak by były niekorzystne dla Polaków. Zlikwidowania 5% progu wyborczego wprowadzonego dla partii mniejszości narodowych jak w RP.
    Chodzi o dołączenie czysto polskich rejonów do czysto litewskich okręgów wyborczych, co wraz z wprowadzonym progiem wyborczym zmniejszyło liczbę ośmiu polskich posłów do zaledwie trzech (trzeci został wybrany przewagą niewielkiej ilości głosów). Nie ma też gwarancji, że Polacy ów próg wyborczy w następnych wyborach przekroczą.
    Polskie obszary dołączano do tych z większością litewską, przy okazji tworzenia jednomandatowych okręgów wyborczych . Rejony wileński i solecznicki zostały podzielone na 5 części, z których 3 zostały dołączone do sąsiednich rejonów zamieszkanych w większości przez ludność litewską (np. Ejszyszki do Oran). W wyniku takiego podziału tylko w jednym okręgu wileńsko-solecznickim Polacy stanowią większość.
    Ponadto, granice okręgów wyborczych aktualizuje się tak, by utrudnić Polakom uzyskanie mandatów – np. W ostatnich wyborach zmieniono tak granice okręgu nowowilejskiego.
    Należy postulować takie zmiany granic okręgów by nie dzielić obszarów zwarcie zamieszkałych przez Polaków (w co najmniej 4 okręgach Polacy stanowiliby większość).
    IV Wprowadzenie prawa dotyczącego dwujęzycznych tablic, w rejonie, gdzie mniejszość stanowi, co najmniej 20% populacji, tak jak w Polsce.
    Brak tej uchwały skutkuje patologią, np. nakładaniem kar na Polaków przez Inspekcję Ochrony Języka. Ten ostatni obciąża karami pieniężnymi prywatnych przewoźników, za to, że pod napisami litewskimi -, w czysto polskich rejonach, gdzie starsze pokolenie litewskiego nie zna, umieszczają mniejsze polskie nazwy miejscowości. Dochodzi też do terroryzowania polskich mieszkańców, których straszy się komornikami, ponieważ na swoich prywatnych domach mają polskie napisy. Ukarani zostali pracownicy litewskiej stacji benzynowej przy granicy jedynie dobrotliwym „upomnieniem” , za to, iż chcieli zarobić na Polakach i umieścili napis „kawa” po polsku. Od pewnego czasu utworzona jest bezwładna komisja, która ma ustalać jak wprowadzić dwujęzyczne napisy od 30% (nie 20% jak w Polsce). Chodzi o to by nie wprowadzać tego w samym Wilnie, gdzie Polacy stanowią 20%. Tak czy inaczej skutków pracy komisji nie widać, nawet w miejscowościach które mają 90% Polaków Bo i tam dwujęzyczne napisy nie zostały wprowadzone, a wręcz karze się za nie grzywnami. Dziwnym trafem Inspekcja Ochrony Języka nie ściga w Wilnie autorów dwujęzycznych napisów po angielsku. Ich istnienie jest oczywiście uzasadnione z powodów ruchu turystycznego, ale urząd ma wszak chronić język litewskich, nie zaś zwalczać polski.
    V Odwrócenia wcześniejszych, wieloletnich uderzeń w polskie szkolnictwo wykonywanych na długo przed wprowadzeniem antypolskiej ustawy tj:

    1. Ustalenia statusu placówek mniejszości narodowych dla polskich placówek oświatowych i kulturowych oraz związanych z tym przywilejów (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    2. Przywrócenia obowiązku egz. z jęz. ojczystego na maturze i liczenie się oceny do średniej ocen na egz. dojrzałości(jak odpowiednio Litwinów w RP).
    4. Przekazania wszystkich publicznych placówek oświatowych (w tym tzw. szkół powiatowych- rządowych), przedszkoli, domów dziecka, pod zarząd demokratycznie wybranym samorządom (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    5. Oficjalnego zezwolenia na symbolikę narodową w szkołach i na zewnątrz szkół: flagi , godła państwowego, hymnu (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    6. Wprowadzenia w dokumentacji szkolnej w jęz. ojczystym (jak wolno Litwinom w RP).
    7. Zmian w dzienniczkach uczniów w rubryce jęz. ojczysty – język polski, a nie jak dotąd litewski, a polski jako jęz. obcy (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    8. Identycznej zasady finansowania szkół i przedszkoli poprzez samorządy, taki sam poziom koszyka ucznia (150-300% jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    9. Zerwanie ze skandalicznym tworzeniem konkurencyjnych szkół litewskich (dodatkowo poza już istniejącymi samorządowymi) na terenach, gdzie zwarcie zamieszkują Polacy (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    10. Wybudowanie sieci szkół i przedszkoli na terenach ,gdzie żyją Polacy , a nie mają w ogóle dostępu do polskich przedszkoli i szkół (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    11. Możliwości kształcenia się pedagogów w kraju macierzystym i zdobywania tam dyplomów (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    12. Dodatków finansowych dla pedagogów pracujących w placówkach mniejszości narodowych (jak odpowiednio u Litwinów w RP), nie zaś wręcz odwrotnie, jak to jest ustalane ostatnio na Litwie: wprowadzania większych pensji dla nauczycieli, którzy ulegną presji by lekcję w polskiej szkole prowadzić w języku litewskim.
    13. Możliwości przerzucania koszyczka uczniów (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    14. Pozostawienia najważniejszych decyzji rodzicom, środowiskom szkolnym, organizacjom mniejszości, samorządom (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
    15. W szkołach litewskich (na całej Litwie) jako języka obcego na życzenie języka polskiego (jak litewskiego, na życzenie, w szkołach polskich w RP).
    16. Tłumaczenie wszystkich podręczników i ćwiczeniówek na język polski.
    VI Wprowadzenia prawa zezwalającego na pisownię polskich nazwisk, zamiast nazwisk zlituanizowanych.
    Brak tego prawa sprawia administracyjne kłopoty Polaków z Litwy, chcących używać swoich imion i nazwisk w oryginale, co powoduje z kolei ułatwienia w Polsce. Głównym utrapieniem stało się zapisywanie nazwisk zgodnie z litewską pisownią, co z kolei może prowadzić do ich deformacji. Ponadto przykładem złej woli jest argument litewski, iż niektórych liter urzędnicy nie są w stanie używać, ponieważ nie ma ich w litewskim alfabecie uznajemy za sztuczny. Nie mają literki „w”, a jednak wpisują www w Internecie. Każdy ponadto powinien mieć prawo do nazywania się tak, jak chce i jak dziesiątki czy setki lat nazywała się jego rodzina.
    VII Obowiązkowej nauki polskiego, jako języka obcego na większościowo polskiej etnicznie Wileńszczyźnie w szkołach litewskich.
    Młodzi Litwini, osiedlający się na Wileńszczyźnie powinni się uczyć obowiązkowo polskiego, jako języka obcego, ponieważ mieszkają w autochtonicznie czysto polskim rejonie – tak samo, jak ich polscy koledzy uczą się języka litewskiego, ponieważ mieszkają w państwie litewskim, choć faktycznie Litwini ich rejonie są mniejszością.
    VIII Zaprzestania medialnej nagonki na Polaków i polskość w prasie.
    Na Litwie, w telewizji istnieje praktyka stałego naśmiewania się z Polaków i miejscowych polskich polityków. Regularnie jest wzbudzana nienawiść w mediach do Polski i Polaków. Przykładem służyć mogą programy: „Dar pažiuresim” (pt. „Wilno nasze” – zob. Youtube), gdzie wyśmiewano brzmienie polskiego języka i martyrologię Armii Krajowej; „Dviracio zinios” (również tyt. „Wilno nasze” – zob. Youtube), gdzie z kolei naśmiewano się z polskich wycieczek po Wilnie, oprowadzających je miejscowych Polaków, polskich polityków z AWPL, a wszystko na melodię piosenki „Kolorowe Jarmarki” – Maryli Rodowicz; „A gdyby Litwin wystrzelał całą polską wieś”, opowiadający o Leonie Zawistowiczu, który zabił litewską rodzinę. Przedstawia się w nim ten czyn jako mord etniczny, nie wspominając, że na 60%-90% polskiej Wileńszczyźnie, może się zdarzyć przestępca narodowości polskiej. Zawistowicz zabił litewska rodzinę, ponieważ ta na podstawie, krytykowanego, przez nas złodziejskiego prawa osiadła na jego ziemi. Jeśli więc jest to mord etniczny to w drugą stronę i odpowiedzialne są za niego władze litewskie; osławiony „Kocham Litwę”, gdzie publicznie demolowano polskie tablice i inne. Żądamy zrezygnowania z promowania postawy: „Tym jest się lepszym Litwinem, im bardziej antypolakiem”.
    IX Odkłamania historii, która w zafałszowanej wersji zaszczepia nienawiść do Polski, jako do rzekomo głównego wroga Litwy.
    Wedle tego, Jagiełło to zdrajca, zaś Armia Krajowa to oprawcy mordujący na Wileńszczyźnie w czasie wojny ludność litewską. Jest to nieprawdziwe, gdyż AK nie mogła mordować ludności bałtyckiej (litewskiej) na Wileńszczyźnie, ponieważ jej wtedy tam po prostu niemal nie było (2%). Jedyny fakt zbrodni miał miejsce w Dubinkach, (gdzie oddział AK, wbrew rozkazom dowództwa faktycznie zabił w odwecie dwudziestu siedmiu cywilów za mord na trzydziestu dziewięciu cywilnych ofiarach w Glinciszkach, o którym się milczy) odbył się w granicach Litwy Kowieńskiej. Nie wspomina się o zbrodniach oddziałów Povilasa Plechaviciusa w polskich wsiach oraz, że AK wypuszczała setki wziętych do niewoli żywych żołnierzy litewskich, rozbrojonych i w kalesonach. Nie wspomina się o liczbie niewspółmiernej 20 tys. Polaków zamordowanych w jednym miejscu w Ponarach przez strzelców litewskich oraz co najmniej trzykrotnie większej ilości polskich Żydów w tym samym miejscu. Mówi się za to o ocalonych przed sowietami polskich internowanych oficerach, z których sporą część jednak oddano później w ręce NKWD.
    X Języka polskiego, jako pomocniczego w urzędach na większościowo polskiej Wileńsczczyźnie
    Język polski na Litwie nie był tak zwalczanym jak jest teraz – nawet za czasów sowieckich.

    Naprawdę trzeba żądać klarownie,śmiało i jednoznacznie.

    I dla kontrastu porównanie tych bardzo skromnych , minimalistycznych żądań Wilniuków z sytuacją z autochtonów szwedzkich w Finlandii;

    JAK TO JEST W KRAJACH UNII EUROPEJSKIEJ
    Jest taka mniejszość
    Liczba ludności w Finlandii: 5 181 000
    Liczba ludności w Helsinkach: 555 500
    Odsetek Finoszwedów w kraju: 291 500 (5,6%)
    Ods. Finoszwedów w Helsinkach: 36 000 (6,5 %)
    Gminy w Finlandii wg statusu językowego
    Gmina Ilość gmin Średni % Finoszwedów w gminie
    Jednojęzyczna szw. 21 93,3
    Dwujęz. z przew. szw. 22 68,6
    Dwujęz. z przew. fiń. 20 9,7
    Jednojęzyczna fińska 385 0,4
    Jest taka mniejszość. Mimo że stanowi ona jedynie 5,6 procent ludności kraju, w którym mieszka, to jej język jest drugim oficjalnym i pełnoprawnym, państwowym językiem. Ta mniejszość posiada nie tylko swoje przedszkola i szkoły, ale również dwie wyższe uczelnie. Jej przedstawiciele mają zagwarantowane przez konstytucję prawo bycia obsłużonym w swoim języku przez administrację państwową i samorządową w całym kraju, nie tylko w regionach, które owa mniejszość zamieszkuje w zwartych grupach.
    Mniejszość ta nie musi walczyć o dwujęzyczne napisy z nazwami miejscowości, urzędów i ulic. Napisy są zawsze dwujęzyczne i to już wtedy, gdy „mniejszościowa” ludność stanowi 6-8 procent mieszkańców gminy.
    Więcej, język tej mniejszości jest nauczany obowiązkowo we wszystkich szkołach podstawowych i średnich w całym kraju. Obowiązkowa jest również matura z tego języka.
    A jeśli jakiś młody człowiek chce odbyć służbę wojskową we własnym, „mniejszościowym” języku, to proszę bardzo! Idzie do „mniejszościowej” brygady wojskowej!
    Kraj, o którym mowa, nie leży gdzieś na antypodach ani na księżycu, ale prawie po sąsiedzku. Nazywa się Finlandia. A mniejszość, o której mowa, to Szwedzi, od wieków zamieszkujący ten kraj, zwani też Finoszwedami.
    Szwecja czy Nowogród?
    Szwedzi zaczęli osiedlać się na fińskim wybrzeżu już w XII wieku. Niedługo później w tym kierunku poszła również ekspansja polityczna i chrystianizacyjna Szwecji, która wkrótce opanowała Finlandię, w konkurencji z Nowogrodem Wielkim, który również miał zakusy w tamtą stronę.
    Zwierzchność szwedzka trwała w Finlandii ponad 600 lat, aż do początku XIX wieku, kiedy Finlandia została przyłączona do Rosji.
    Przez ten czas duże warstwy społeczeństwa fińskiego zaczęły mówić po szwedzku. Ocenia się, że w XVIII wieku 20-25 procent mieszkańców kraju mówiło po szwedzku – z reguły byli to ludzie wykształceni, mieszkańcy miast, szlachta i księża. Po fińsku mówili prawie wyłącznie mieszkańcy wsi.
    Ale po szwedzku mówiła nie tylko elita, lecz również rzesze chłopów i rybaków, którzy zasiedlali, i do dziś zasiedlają, zachodnie i południowe wybrzeże kraju.
    Kochany car
    Pod zwierzchnością Rosji w Finlandii z początku niewiele się zmieniło. Praktycznym Finom nie w głowie były powstania, za co carat odwdzięczał się, dając im dużą dozę autonomii. Zaś język szwedzki pozostał oficjalnym językiem Finlandii, używanym w urzędach i sądach.
    W latach 30., na fali europejskiego narodowego romantyzmu, pojawiło się w Finlandii zainteresowanie swoim fińskim dziedzictwem. Z początku nie było ono wymierzone przeciwko szwedzkiej dominacji kulturowej i językowej. Wprost przeciwnie: wielu heroldów fińskiego odrodzenia należało do szwedzkiej mniejszości i po fińsku często nie mówiło. Jedną z głównych postaci tego ruchu był Johan Ludvig Runeberg, fiński skald i „wieszcz”, który jednakowoż pisał wyłącznie po szwedzku.
    W roku 1863 język fiński został zrównany w prawach z językiem szwedzkim, ale dopiero w roku 1906 otrzymał status pierwszego języka w kraju.
    Pod koniec XIX wieku zaczęły się fińsko-szwedzkie tarcia. Na konflikt językowo-kulturowy nałożyły się antagonizmy społeczne – zamożne warstwy w Finlandii były często szwedzkojęzyczne. Ślad po tych antagonizmach – niechęć do swoich szwedzkojęzycznych ziomków – pozostała u Finów do dziś.
    W 1917 roku Finlandia odzyskała niepodległość. Przy tej okazji świeżo powstałe państwo fińskie miało swój konflikt „o Wilno” ze Szwecją. Chodzi o leżącą między obydwoma krajami Alandię, wyspę zamieszkałą (do dziś) prawie wyłącznie przez Szwedów. Liga Narodów przyznała jednak Alandię Finlandii, na co Szwecja w końcu bardzo niechętnie się zgodziła. W zamian za to Alandia uzyskała daleko idącą autonomię (którą ma do dziś).
    W latach 1917-1923 w Finlandii stworzono system, który gwarantował szwedzkiej mniejszości daleko idące prawa. W okresie międzywojennym Finlandia miała szwedzkojęzycznych premierów i ministrów. Finoszwedem był również marszałek Mannerheim, bohater dwóch wojen z Rosją sowiecką.
    Radio, TV, teatry
    Od tamtego czasu do dziś niewiele się zmieniło. Finoszwedzi mają swoje szkolnictwo, w tym dwie własne wyższe uczelnie (Akademia w Abo (Turku) i Wyższa Szkoła Handlowa w Helsinkach). Również na wielu fińskojęzycznych wyższych uczelniach można na niektórych wydziałach studiować po szwedzku. Finoszwedzi mają liczne własne czasopisma i gazety (w tym dwie codzienne – nakład największej z nich, helsińskiego „Hufvudstadsbladet”, wynosi prawie 60 000). Mają też swoje teatry i bogate życie kulturalne.
    Około 10 procent wszystkich programów w publicznym radiu i TV jest nadawanych po szwedzku. W regionach, gdzie zamieszkuje szwedzka mniejszość, lokalne radio nadaje równolegle po fińsku i po szwedzku.
    Główną siłą polityczną Finoszwedów jest Szwedzka Partia Liberalna (SFP), która zwykle uzyskuje w wyborach około pięciu procent głosów, a więc tylko niewiele mniej niż wynosi odsetek szwedzkojęzycznych mieszkańców kraju.
    Dwujęzyczne gminy
    Co 10 lat w 448 gminach Finlandii mieszkańcy deklarują swój język ojczysty. Na podstawie tego spisu gminy dzielone są na cztery kategorie – jednojęzyczne fińskie, jednojęzyczne szwedzkie, dwujęzyczne z przewagą fińskiego i dwujęzyczne z przewagą szwedzkiego.
    Zasada jest prosta – powyżej 50 procent daje przewagę językową w gminie, zaś mniejszość musi mieć co najmniej 8-10 procent, aby gmina była dwujęzyczna. Gdy mniejszość nie osiąga tego pułapu – gmina jest jednojęzyczna.
    W gminach jednojęzycznych (385 fińskich i 21 szwedzkich), wszystkie oficjalne napisy (znaki przy drogach z nazwą miasta, nazwy ulic i urzędów) są jedynie w języku dominującym. W gminach dwujęzycznych (22 z przewagą Finoszwedów i 20 z przewagą Finów) napisy są w dwóch językach, przy czym wersja w języku większości jest zawsze umieszczana wyżej.
    Innymi słowy, w Finlandii istnieje 21 gmin, z czego 16 na Alandii, gdzie w ogóle nie ma publicznych napisów w głównym języku państwowym – fińskim! Szwedzkojęzyczni mieszkańcy stanowią w tych gminach średnio 93 proc. wszystkich mieszkańców.
    W praktyce sama gmina ma dużo do powiedzenia o swoim statusie językowym i często idzie na rękę mniejszości (częściej jest to mniejszość szwedzka, której liczebność w wielu gminach ma tendencję spadkową) i zachowuje dwujęzyczność, mimo że formalne wymagania „procentowe” nie są już spełniane.
    Muminki i inni
    Finoszwedzi wkładali i nadal wkładają ogromny wkład w kulturę, zarówno szwedzką, jak i fińską. Najbardziej znaną ich reprezentantką jest zmarła przed kilku laty twórczyni Muminków – Tove Jansson.
    Mimo że Finoszwedzi mają zagwarantowane wszelkie prawa jako mniejszość i mimo iż są doskonale zorganizowani, a jeżeli chodzi o poziom wykształcenia i zamożności, nie ustępują wcale Finom, to przez ostatnich kilkadziesiąt lat ich populacja powoli zmniejszała się w wyniku tendencji asymilacyjnych.
    Proces ten, szczególnie intensywny w latach 60. i 70., ostatnio został zahamowany. Dziś coraz więcej rodziców w rodzinach mieszanych posyła swoje dzieci do szkół szwedzkich. Jedną z przyczyn jest postępująca globalizacja oraz członkostwo Finlandii w Unii Europejskiej. Wiele rodzin chce skorzystać z okazji i zapewnić dziecku „za darmo” drugi język, którym można się porozumieć nie tylko w Szwecji, ale także dość swobodnie w Norwegii i, przy pewnym wysiłku, w Danii.
    Folkting broni, Folkting radzi
    Najważniejszą instytucją, która dba o interesy szwedzkiej mniejszości jest Svenska Finlands Folkting (Sejmik Szwedzkiej Finlandii), rodzaj nieformalnego, finoszwedzkiego „parlamentu”, wybieranego przy okazji wyborów samorządowych. Są w nim szwedzkojęzyczni przedstawiciele wszystkich partii politycznych.
    Folkting jest najważniejszą instytucją konsultacyjną dla rządu i parlamentu we wszystkich sprawach dotyczących szwedzkiej mniejszości. Dba też o zachowanie praw, które Finoszwedom gwarantuje konstytucja – dostęp do wykształcenia, służby zdrowia, mass mediów i obsługi w sądach i innych urzędach w swoim własnym języku. A także o to, aby wszystkie oficjalne dokumenty w Finlandii były w dwóch językach. Posiada też specjalny urząd, do którego można zgłaszać sytuacje, kiedy Finoszwed nie został obsłużony przez jakąś instytucję w swoim własnym języku.
    Poza tym Folkting dostarcza informację o finoszwedzkiej kulturze, tradycjach i języku – do bibliotek, przedszkoli, szkół i uniwersytetów, a także do mass mediów – w Finlandii i za granicą.
    Żądasz i masz
    Mimo że konstytucja uznaje język szwedzki jako w pełni równoprawny drugi język państwowy, i to w całym kraju, to oczywiście nie ma praktycznej możliwości wyegzekwowania wynikających z tego faktu praw wszędzie i w każdej sytuacji. Szwedzkojęzyczni Finowie zamieszkują w zwartej grupie jedynie południowy pas wybrzeża, rozciągający się po obu stronach Helsinek, oraz wzdłuż zachodniego wybrzeża, z centrum w mieście Vasa. Zaś wielu Finów, szczególnie w głębi kraju, gdzie Finoszwedów prawie nie ma, ale także w stolicy, gdzie jest ich jedynie kilka procent, nie mówi po szwedzku albo nie chce w tym języku mówić.
    Wyegzekwowanie więc przez Finoszwedów ich konstytucyjnych uprawnień, szczególnie w rejonach, gdzie są w mniejszości, zależy więc często od tego, jak konsekwentnie w konkretnych sytuacjach domagają się oni realizacji swoich praw.
    Nie lubiany szwedzki
    Osobnym rozdziałem jest wynikająca z konstytucji obowiązkowa nauka szwedzkiego we wszystkich fińskich szkołach. Tutaj nastąpiło jakby pewne „przedobrzenie”. Wielu fińskich uczniów traktuje szwedzki jako dopust boży, mniej więcej tak jak moja generacja traktowała naukę rosyjskiego w komunistycznej Polsce.
    Nawet wśród Finoszwedów można usłyszeć głosy, że szwedzki w fińskich szkołach powinien być językiem dobrowolnym („wtedy ci, którzy go wybiorą, będą przynajmniej mieć motywację do nauki”). Jednak dotychczas, mimo ciągłej dyskusji na ten temat, nikt na poważnie nie próbuje zmienić systemu. Chociaż ostatnio prowadzone są eksperymenty, gdy rezygnuje się ze szczególnie nie lubianego przez fińskich licealistów obowiązkowego zdawania matury ze szwedzkiego.
    „Pany, łycary i biełoruczki”
    Niechęć Finów do Szwedów, także tych po drugiej stronie Zatoki Botnickiej, powoli się zmniejsza, ale nadal istnieje. Jedną z przyczyn są istniejące u Finów historyczne kompleksy „mniejszego brata”, mające swoje korzenie jeszcze w XIX wieku i wcześniej. W oczach wielu Finów – Finoszwedzi, i w ogóle Szwedzi, to takie trochę „szwedzkie pany, łycary i biełoruczki”. Zaś samych siebie Finowie uważają za, może prostych, ale upartych i twardych facetów. Chociaż ostatnio ów image został poważnie nadszarpnięty, po tym jak najtwardszych z twardych – prawie całą reprezantację kraju w narciarstwie biegowym – przyłapano na stosowaniu dopingu.
    Owa animozja jest mniejsza na zachodnim wybrzeżu, gdzie Finoszwedzi i Finowie zawsze byli równie biednymi rybakami i rolnikami, za to większa w Helsinkach i okolicach, gdzie mieszkały finoszwedzkie, bogate rodziny, właściciele posiadłości i wielkich przedsiębiorstw. Moja finoszwedzka znajoma opowiadała, jak w dzieciństwie, gdzieś w latach 50., ona i jej koleżanki bały się mówić zbyt głośno po szwedzku w centrum Helsinek, gdyż mogły zostać pobite przez swoich fińskich rówieśników.
    Dziś takich społecznych podziałów już nie ma – Finoszwedzi nie różnią się od Finów ani zamożnością, ani wykształceniem.
    Żyją dłużej i lepiej
    Tym większą debatę wzbudziły rezultaty badań, przeprowadzonych kilka lat temu, które wykazały, że Finoszwedzi żyją przeciętnie o kilka lat dłużej od Finów, są od nich zdrowsi i w ogóle żyją lepiej. Przyczyn takiego stanu rzeczy dopatrzono się w końcu w fakcie, że Finoszwedzi mają silniejsze związki rodzinne i społeczne. Być może, będąc mniejszością, przez cały czas zagrożoną asymilacją, trzymają się po prostu razem.
    Faktem jest, że Finoszwedzi są doskonale zorganizowani i wzajemnie się wspierają. Czują się też pełnoprawnymi współgospodarzami Finlandii. Ich wpływy w polityce i życiu gospodarczym są nawet większe, niżby to wynikało z ich liczebności. Są mniejszością, ale mniejszością bez kompleksów. Wprost przeciwnie, są bardzo dumni ze swojej przynależności.
    „Koroniarskie główki”
    Owe fińsko-szwedzkie animozje nie prowadzą dziś do żadnych poważnych konfliktów. Za to manifestują się chętnie w sporcie, gdzie np. fińscy hokeiści zawsze dają z siebie wszystko, żeby tylko pokonać reprezentację Szwecji.
    Ale, żeby było jeszcze ciekawiej, na moje pytanie, za kim kibicuje w meczach hokejowych Szwecja-Finlandia, znajomy Finoszwed powiedział, że, oczywiście, za Finlandią. Bowiem będąc szwedzką mniejszością, Finoszwedzi bynajmniej nie utożsamiają się do końca z „koroniarzami” z Macierzy po drugiej stronie Zatoki Botnickiej.
    Może najlepiej ujęła to moja finoszwedzka znajoma, mówiąc: „Nigdy się nikomu nie kłanialiśmy”.
    Fińska Suderwa
    Tak więc pani starosta w takiej fińskiej „Suderwie” zupełnie nie musiałaby walczyć o dwujęzyczne napisy. Istniałyby one tam od zawsze, przy czym – ponieważ Polacy stanowią 84 procent mieszkańców gminy – wersja polska byłaby umieszczona wyżej, zaś litewska niżej. I każdy urzędnik w Suderwie, niezależnie od swojej własnej narodowości, miałby o b o w i ą z e k obsłużyć petenta po polsku, gdyby ów petent sobie tego zażyczył.
    Tadeusz Rawa
    Sztokholm

  17. stas mówi:

    do Jasko:
    “LT nie mogliby wykorzystywać brak tych tablic do celów propagandowych”.

    LT wykorzysta polskie napisy na drzwiach gabinetow w samorzadzie solecznickim.

  18. kartownik mówi:

    Zdaję sobie sprawę, że piszę o rzeczach które widzę z daleka więc nie znam ważnych szczegółów decydujących w gruncie rzeczy o wszystkim , ale jeżeli Polacy na Litwie mają wygrywać swoje sprawy na forum europejskim to właśnie na takich spotkaniach. I do takich spotkań powinni się szczególnie dobrze przygotować Pozwoliłem więc sobie na te kilka uwag.
    . Najważniejsze jest wczuć się w sposób postrzegania rozmówcy i wiedzieć jakiego rodzaju argumentu będzie on chciał wysłuchać a jakie do niego na pewno nie trafią.. Mniej lub zgoła nic nie jest ważnym jak sami patrzymy na naszą sytuację a decydującym jest sposób jej oceny przez Pana Komisarza. Trzeba go skłonić do odrzucenia argumentów jakie usłyszał od litewskiego ministra. Po pierwsze obalić tezę, że w dotychczasowym systemie nauki polska młodzież nie zdobywała biegłości w posługiwanie się językiem litewskim. To, że być może miała nieidealny akcent nie jest żadnym argumentem,. Jeżeli urzędy lub pracodawcy litewscy gorzej patrzą na osoby mówiące nieco innym akcentem świadczy tylko o ich nastawieniu ksenofobicznym. Nie jest to wadą młodego pracownika pochodzenia polskiego a ciężkim grzechem drugiej strony, że to negatywnie ocenia. Litwini nie mają prawa dyskryminować kogokolwiek za to że nie idealnie wymawia taką czy inna zgłoskę. Twardo powiedzieć, że brak Polaków na kierowniczych stanowiskach na Litwie nie wynika z braku wykształcenia a z dyskryminacji i zażądać postawy takiej jak np. w Ameryce wobec murzynów.: w każdej instytucji gospodarczej czy administracyjnej na kierowniczych stanowiskach musi być 6% osób pochodzenia polskiego .Jawnie się do tego pochodzenia przyznających, czy to poprzez polskie nazwisko, polski akcent czy też prze ukończenie szkół mniejszości narodowych. Inne rozwiązanie nie wchodzi w grę. Jak potrzeba impulsu do przełamania stereotypów to sejm litewski powinien uchwalić odpowiednią ustawę nakazująca taki stan rzeczy.
    Podkreślić Inne traktowanie napisów umieszczonych w sferze publicznej jeżeli są po polsku niż gdy są po angielsku czy niemiecku. Zażądać równoprawności języka polskiego w sferze publicznej w miejscach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość polską.
    Poprosić komisarza aby zadał Litwinom pytanie dlaczego tak mało jest Polaków na kierowniczych stanowiskach na Litwie i co zamierzają zrobić aby ten bulwersujący stan zmienić. Czy nie jest tak ,że Polak aby zrobić karierę a choćby tylko awansować musi ukrywać swą polskość i koniecznie pozbywać się śladów polskiego w wymowie. I zwrócić uwagę ,że taka sytuacja jest niedopuszczalna. Powiedzieć wyraźnie że obywatel litewski polskiego pochodzenia ma prawo to pochodzenie manifestować mają tez prawo mówić z polskim akcentem a nikt nie ma prawa pomijać go z tego powodu w awansach zawodowych. Spytać się co władze litewskie zamierzają zrobić aby taka sytuacja nie mogła mieć miejsca. Bo jak się wydaje jedyną odpowiedzią władz Litwy jest: niech Polak pozbędzie się polskiego akcentu i głęboko ukryje fakt że czuje się Polakiem to wtedy drogi awansu zawodowego będą szersze,. Jest to stanowiska dla mniejszości polskiej nie do zaakceptowania Poprosić Wysokiego Komisarza aby przekazał to Litwinom, bo Polaków oni nie chcą słuchać nawet wtedy gdy pod petycją podpisze się ich 60 tys. Swoją drogą można poprosić Pana Komisarza o zapytanie władz litewskich dlaczego zignorowały petycje podpisana przez tak dużą cześć społeczeństwa Litwy.. To 2% ludności i prawie 30% Polaków. W skali holenderskiej byłaby to petycja podpisana przez pól miliona obywateli i takiej inicjatywy w państwie demokratycznym nie wolno lekceważyć..
    Sposób rozmowy i katalog poruszanych spraw powinien być bardzo starannie przedyskutowany można by się zwrócić o pomoc do Fundacji praw człowieka oni wiedzą na co urzędnicy europejscy są uczuleni a co ignorują .Z polskiego punktu widzenia może to inaczej wyglądać, a szkoda byłoby zepsuć okazję. Obecnie oczywiście na to jest za późno.
    Na koniec jasno i wyraźnie oświadczyć , że mniejszość polska nie domaga się praw innych niż te jakie mają Szwedzi w Finlandii czy niemieckojęzyczni Tyrolczycy we Włoszech i inne mniejszości narodowe w Europie. I Pana Komisarza poprosić o skłonienie strony litewskiej, do tego żeby takie prawa, powszechnie w UE obowiązujące Polakom nadała.
    Co do samej ustawy oświatowej to bym zaakcentował trzy rzeczy: po pierwsze . Stary system nauki dostatecznie dobrze przygotowywał młodzież pochodzenia polskiego w zakresie znajomości języka litewskiego. Twierdzenie strony Litewskiej że trzeba zwiększyć zakres nauki języka państwowego nie jest poparte faktami świadczy o tym ,ze Litwini nie chcą integrować mniejszości polskiej ze swoim społeczeństwem a dążą do przyspieszonej asymilacji.
    Po drugie: Nie można się zgodzić aby uczniowie polscy byli zmuszania do opanowania w dwa lata całej różnicy w programach nauczania jaka powstało podczas poprzednich 10 lat nauki litewskiego . To w ogóle nie może podlegać dyskusji. Jest to wyraźna szykana.
    Po trzecie zapis mówiący o tym, że w sytuacji braku dostatecznej ilości uczniów zamknie się szkolę polską a dzieci przymusowo skieruje do szkoły litewskiej jest po prostu nie do przyjęcia. Tym bardziej ,że litewscy nauczyciele uczący w szkołach na terenach zamieszkiwanych przez polaków zostali na pamiętnym spotkaniu wiosną tego roku w obecności posłów z komisji oświaty litewskiego sejmu poinstruowani że mają traktować młodzież polską jak „Hitlerjugend” i „piątą kolumnę”. To nie było przecież spotkanie towarzyskie kilku osób i o tym Pan Komisarz też powinien być poinformowany.
    Podobnie jak i o tym, że w szkołach litewskich prowadzi się pranie mózgów kończące się tym ,że młodzi ludzie pochodzenia polskiego publicznie oświadczają: wstydzę się ,że jestem Polakiem. Takich zagrywek nie można puścić płazem. Trzeba o tym przypominać przy każdej okazji. Właśnie na forum europejskim.

  19. józef III mówi:

    może wreszcie coś z tej inspekcji dobrego wyniknie ;
    a lewactwo w RP niestety rośnie w siłę – czy jeszcze rok temu można sobie było wyobrazić polityczny palikotyzm w jego obecnej formie ?

  20. Kmicic mówi:

    Ciekawe wywiady i artykuły w http://www.tygodnik.lt
    Jan Mincewicz:
    “Ale najczęściej brzmiało mi w uszach stwierdzenie Kmicica z Trylogii H. Sienkiewicza, który mówił, że postępuje według zasady: Proś, a jak nie dają, bierz sam…”
    http://www.tygodnik.lt/201146/

  21. Albert mówi:

    do “stas” 7: dziecinko, wyjątkowo ci odpowiem – zeby byl ujednolicony egzamin, powinny byc wspolne programy nauczania. chyba rozumiesz, bo to proste jak drut, nie? ale programy w szkolach litewskich i nie litewskich są ROZNE, a juz za 2 lata nowa redakcja Ustawy o Oswiacie wymaga, by uczniowie ze szkol polskich zdawali egzamin na rowni z uczniami szkol litewskich. jak to nazwac – polityczną bezczelnoscią, cynizmem, chamstwem? zgadzamy się na ujednolicony egzamin, ale po wyrownaniu szans, tzn., od wprowadzenia wspolnego programu z języka litewskiego gdzies od nie wiem, 4-ej klasy? Więc nie bądz smieszny, bo Litwinow uwazam za normalnych ludzi, a ty wysilasz się, bym zmienil o nich zdanie. Bez pozdro.

  22. dobrze mówi:

    Jasko ma racje

  23. stas mówi:

    do Albert:

    “jak to nazwac – polityczną bezczelnoscią, cynizmem, chamstwem?”

    Glowny dowodca Polakow na Litwie – W.Tomaszewski niejednokratnie mowil, ze litewskie Polacy NIGDY nie będą zdawac ujednolicony egzamin litewskiego. NIGDY. Kto w takim razie jest cynikiem i chamem?

  24. robert mówi:

    Stasiu popatrz sobie na nieprzebrane tłumy na 11 listopada na marszu z flagą ( post 9 ). I dopowiedz sobie co z wami będzie gdy ich energia zwróci się przeciwko wam. Jak kolejny raz Grzybowska przyjedzie mydlić oczy na Święto Niepodległości to tłum nie dopuści jej nawet do głosu. Dość wykrętów AUTONOMIA WILEŃSZCZYZNY.

  25. zozen mówi:

    robert, rozpierdalajcie sobie Warszawę, ale od Wilna wara.

  26. andrzej mówi:

    Stasiu , jaki normalny egzamin z litewskiego ? Mówimy w domu po polsku , myślimy po polsku , więc chyba powinna być jakaś drobna różnica między etnicznymi Litwinami i obywatelami Litwy polskiego pochodzenia . Czy koniecznie musimy wgłębiać się w litewską literaturę , której szeregowy Litwin nie zna ? I tak każdego w przyszłości wyrównają tylko własne ambicje i aspiracje . W tej chwili ten absurd z naciskiem na język litewski zabiera dzieciom czas do nauki innych przedmiotów . No i dla czego tu bezwzględnie panuje litewski , dla czego tak ograniczony jest zakres polskiego , w kraju , gdzie przez kilka wieków był językiem państwowym ?

  27. psikorski mówi:

    do 25: jak mowia rosjanie “bred siwoj kobyly”

  28. Budzik mówi:

    Niech zgadnę… Czy to przez obecność Pani Grybauskaite został mocno ograniczony dostęp publiczności do uroczystej odprawy wart pod Grobem Nieznanego Żołnierza?
    Czy to aby nie obawa władz RP, że Warszawiacy mogą ją “niemiło” przywitać?

  29. Budzik mówi:

    Ograniczenie dostępu Warszawiaków do Grobu Nieznanego Żołnierza miało miejsce o ile się nie mylę …pierwszy raz w historii…

  30. Piotrek Trybunalski mówi:

    do stas 24: cynizmem i chamstwem jest zmuszanie do czegoś obywateli swojego państwa, zwłaszcza w kwestii edukacji własnych dzieci. Myślę, że sam to pieknie wiesz, ale piszesz co ci każą

  31. Adam81w mówi:

    Albert jak to zgadzacie się na ujednolicony egzamin? Nie powinno być jednak tak, że sa dwa różne egzaminy dla Polaków i Litwinów?

  32. Kmicic mówi:

    do Albert;
    Absolutnie nie zgadzacie się na ujednolicony egzamin.
    To jeden z podstawowych postulatów rodziców polskich uczniów, i jednoznaczne zdanie Waldemara Tomaszewskiego.
    – Język ojczysty ma się jeden, i tym językiem każdy , na co dzień , posługuje się od dzieciństwa w domu.Dla Polaków jest i pozostanie językiem ojczystym mowa polska.
    Przytoczę Rezolucję rodziców:

    Żądamy:

    odwołania zapisów przyjętej Ustawy o oświacie oraz programów kształcenia ogólnego, dotyczących kształcenia mniejszości narodowych już na najbliższej, jesiennej, sesji Sejmu RL;

    rezygnacji z ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego ojczystego i państwowego na maturze;!!!!!!!!!!!

    przywrócenia egzaminu z języka polskiego ojczystego na listę egzaminów obowiązkowych na maturze;!!!!!!!!!!!

    rezygnacji z dyskryminującego postulatu zachowania szkoły litewskiej kosztem polskiej.

  33. pani mówi:

    Budziku. piszesz: “…Wilniuków nie interesuje to, że w Polsce toczy się wojna światopoglądowa. Ideały Róży Luksemburg walczą nie tylko z ONR ale także z naszym zdrowym rozsądkiem. Rodząca się w Polsce agresja …” – mnie interesuje, interesuje, mysle, takze inne osoby, choc nie wielu. Dyskusje swiatopogladowe tocza sie na forach litewskich rowniez i kilka tu bywajcych internautow uczestniczy w tych swiatopogladowych polemikach [litewskofonetycznych]. Wobec kontrowersji pierwszego i drugiego linku jozefa [pod tym tekstem] nie godze sie na definicje liniii podzialow. One sa przestarzale. A sytuacja na ziemskim globie absolutnie nowa. Wlascicieli bankow i ideolodzy monetataryzmu, teoretycy fiansjerii chyba nie sa lewakami? Choc wg mnie wlasnosc korporacyjna – te globalne hyperkolchozy – wymyka sie z poza merytorycznej opieki, rzeczowej kontroli. Nazywam te tendencje neototalitaryzmem monetarnowirtualnym. Czym sie to konczy nikt nie wie. Lecz wstrzasy napewno beda ponadpanstwowe i ponadnarodowe. U nas dzis umorzono prasowy przeciek o nieudanej probie prezedentury dac tok prawno-silowy wobec skandalicznych posuniec pary prywatnych bankow. Nikt nie odwazyl sie.

  34. robert mówi:

    zozen 26 a obejrzałeś link, sugeruję najpierw obejrzeć a potem krytykować.

  35. Budzik mówi:

    Pani 34
    Forum internetowe nie daje szans na rozwiniecie myśli w kwestii tak złożonej jak tworzone podziały ideologiczne, ograniczenia w podaży i dostępie do informacji, czy postępująca brutalizacja jako efekt działań i zaniechań podmiotów wpływu, czy organów posiadających “imperium”.
    Nie mniej to się dzieje na naszych oczach, jesteśmy świadkami olbrzymich przeobrażeń. Media nie spełniają powierzonej im roli, często nie informują, czy wręcz dezinformują.
    Przez pewien krótki czas internet pozostawał wolnym medium, dziś już tak nie jest. Internet zdominowały duże pieniądze, pozycjonowanie i moderowanie. Osobom bez własnych, wyrazistych poglądów nie jest łatwo się w tym znaleźć i efekcie powielają zręcznie “podsunięte” im przez moderatorów opinie, traktując je jako własne:) Dziś dla bardzo wielu argumentem rozstrzygającym wiele kwestii jest fakt, że mówiono “o tym” w telewizji, bądź pisano “o tym w internecie. Nie dostrzega się, że skończył się okres w którym media informowały, dziś już tylko przytaczają gotowe opinie, niejako nie dając możliwości aby wyrobić sobie opinię własną…
    Stąd mój pogląd aby skupić się na rzeczach najprostszych, na najbliższym otoczeniu, nie powielać opinii, samodzielnie “filtrować” informacje nie zdając się wyłącznie na zmanipulowane wyniki pracy wyszukiwarek internetowych…
    Nasz światopogląd przejawia się we wszystkim co robimy. Nawet styl jazdy samochodem świadczy o nas samych. To jest swojego rodzaju papierek lakmusowy nastrojów w społeczeństwie.
    Dla przykładu podam, że wyjeżdżając poza teren zabudowy bardzo szybko przyspieszam i szybko wyprzedzam nie łamiąc przepisów. Jedak wjeżdżając na teren zabudowany zwalniam do 50 km/h, w okolicach szkół nawet do 40 km/h zgodnie ze znakami. W tym czasie pojazdy, które uprzednio wyprzedziłem doganiają mnie (jadąc na terenie zabudowanym grubo powyżej dopuszczalnej prędkości), jadą za mną “na zderzaku”, klasonią próbując zmusić mnie do szybszej jazdy. Często w nerwach wyprzedzają ryzykując wypadki, potrącenia pieszych etc. Wyjeżdżając na teren niezabudowany ponownie dzięki dużym przyspieszeniom z łatwością mogę pojazdy te wyprzedzić… i tak do następnej wioski…
    Ciekawe i dające do myślenia – nieprawdaż?

  36. Leonard mówi:

    Ostatnio kręciłem film w Wandziagole koło Kowna, w tym miejscu gdzie załatwili polaków na medal. Podczas wywiadu przewodniczący Związku Polaków Wandziagoły powiedział: Mówiono nam że będziemy lepiej wiedzieć litewski, w rezultacie zapomnieliśmy polski a po litewsku jak rozmawialiśmy tak i rozmawiamy. Szanowni widziałem naocznie rezultat reorganizacji. Jest smutno. Urywek filmu szybko wyłoże na Youtube.

  37. Budzik mówi:

    Leonard 37
    Wiele czytamy o Wileńszczyźnie, z olbrzymią przyjemnością posłucham coś o Polakach na Litwie Kowieńskiej. Podobno to dwa różne światy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.