Z pewnością trudno sprowadzić poglądy Prusa do prostego schematu pospolitego antysemityzmu. Jego stosunek do Żydów był znacznie bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać na podstawie przytoczonego fragmentu. Związki z endecją innego wielkiego pisarza, Władysława Reymonta, były wyraźniejsze.
Przełom wieków XX i XIX to czas, kiedy władze carskie wypierają Żydów z terenów byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego do Królestwa Polskiego. Część Polaków z niepokojem obserwowała przemiany zachodzące w Warszawie i innych miastach, w tym powstawanie dzielnic zamieszkanych w dużej mierze przez Żydów, w których język polski należał do rzadkości.
Prus był cenionym i popularnym pisarzem oraz publicystą. Publicystyka ma swoją wagę. Jej podstawowym narzędziem jest słowo, które może łagodzić napięcia społeczne; albo zaostrzać. Może zachęcać do namysłu i rozmowy, a może utrwalać podziały i stereotypy.
Piszę ten felieton, ponieważ mam wrażenie, że dzisiaj politycy i liderzy opinii zbyt łatwo sięgają po radykalne sformułowania. Przykładem jest debata o migracji. Nie jestem zwolennikiem niekontrolowanej migracji. Rozumiem również, że kontakt z nieznanym i obawa przed obcym mogą budzić niepokój. Czym innym jest jednak dyskusja o polityce migracyjnej, kontroli granic czy bezpieczeństwie, a czym innym odczłowieczanie migrantów i przedstawianie ich jako zagrożenia wyłącznie ze względu na ich pochodzenie. Przykładem niepokojącego przekraczania tej granicy było zajście przed meczetem w Kownie, gdzie pojawiła się świńska głowa.
Od polityków i osób publicznych należy oczekiwać odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Niestety, mam wrażenie, że coraz trudniej o taką postawę. Dotyczy to nie tylko migracji. Przeciwnicy polityczni coraz częściej nie chcą się nawzajem słuchać, a dyskusja ustępuje miejsca wzajemnym oskarżeniom. Gdy zanika gotowość do rozmowy, to rosną polaryzacja i konflikty. Nie łudźmy się też, że wraz ze zniknięciem jednego przedmiotu społecznych lęków znikną same lęki i napięcia. Gdy uruchomi się machinę nienawiści, trudno ją zatrzymać. Jeśli dziś jej celem są migranci, jutro mogą nim zostać mniejszości narodowe upominające się o przysługujące im prawa.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 39 (113) 03-09/10/2026

