Nowa epoka pani prezydent Dali Grybauskaitė

W niedzielę na Litwie rozpoczęła się nowa epoka. „Dziś jest ważny dzień dla państwa. Dalia Grybauskaitė zacznie pisać swoją stronę historii” — powiedział Valdas Adamkus podczas ceremonii zaprzysiężenia swojej następczyni na stanowisku prezydenta. W kontekście obchodów Tysiąclecia Litwy, do których odchodzący prezydent nawiązał swoją wypowiedź, zabrzmiała ona niemal jako namaszczenie Dalia Grybauskaitė na prezydenta nowego tysiąclecia.

I faktycznie, niemalejąca od już prawie roku popularność Dali Grybauskaitė może świadczyć, że społeczeństwo pokłada ogromne nadziei w byłej minister finansów, eurokomisarz, prezydent Dali Grybauskaitė. A jej powtarzany od początku kampanii wyborczej slogan, że przychodzi nie rządzić, lecz służyć ludziom, jeszcze bardziej podsyca nadzieje społeczeństwa pokładane w nowej prezydent.

Girl in a jacket

Tymczasem analitycy są zgodni, że społeczeństwo ma przesadne oczekiwania wobec prezydenta, który ma ograniczony zasięg kompetencji, szczególnie w kształtowaniu polityki zewnętrznej i gospodarczej kraju. A te sprawy najbardziej nurtują opinię publiczną, niemniej decydującą rolę jednak odgrywają tu rząd i Sejm. Mimo to, z najnowszych sondaży wynika, że opinia publiczna oczekuje właśnie od nowej prezydent zdecydowanych posunięć w tym kierunku, a przede wszystkim ukrócenia władzy tzw. oligarchów, przede wszystkim rozwiązania problemów związanych z inwestorem narodowym spółką „LEO LT”. Okoliczności jej powołania są odbierane jako najbardziej rażący przykład wpływu oligarchów na formowanie polityki gospodarczej kraju.

Dalia Grybauskaitė, zaraz po zwycięstwie w wyborach prezydenckich, 17 maja, już nazajutrz, podczas konferencji prasowej zapowiedziała, że w pierwszym dniu swojej pracy w Urzędzie Prezydenta będzie oczekiwała od rządu decyzji w sprawie „LEO LT”. I choć Dalia Grybauskaitė już objęła Urząd Prezydenta, rząd, wydaje się, wciąż jest daleki od konkretnych decyzji w sprawie rozwiązania problemu ze spółką, czy też rozwiązania samej spółki. Kategoryczne słowa Dali Grybauskaitė „jeśli rządowi brakuje czasu, to niech po nocach pracują”, jak widać, nie dały żadnego efektu. Zresztą nie mogły dać.

— Oczekuje się, że lider państwa będzie robiła nie to, co nakazuje Konstytucja, czyli kierować polityką zagraniczną, lecz załatwi wszystkie bez wyjątku sprawy w kraju, niczym jakaś gubernator przysłana z Brukseli, której słowo dla wszystkich będzie niczym prawo. Być może to wpływy aury pałacu (prezydenckiego — przyp. red.)? W każdym razie, w ciągu już 16 lat od odrodzenia na Litwie instytucji prezydenta, obywatele oczekują od głowy państwa znacznie więcej niż ten może” — zauważa Audrius Bačiulis, czołowy komentator litewskiego tygodnika „Veidas”.

— Lepiej jest uwierzyć w człowieka niż od razu czuć zawód. Dlatego chciałbym życzyć Dali Grybauskaitė wszelkich sukcesów — powiedział w rozmowie z „Kurierem” prezydent Rolandas Paksas, który jest przekonany, że właśnie z powodu swoich ambicji zwalczania oligarchów został w swoim czasie usunięty z Urzędu Prezydenta. Dlatego też, jego zdaniem, Grybauskaitė będzie miała niełatwe zadanie. — Od tamtego czasu nie wiele się zmieniło w tym zakresie. Oligarchowie jeszcze bardziej wzmocnili się i zwiększyli swoje wpływy wśród polityków, w mediach i instytucjach państwowych. Jeśli jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej była nadzieja, że to Bruksela pomoże nam w zwalczaniu tych wpływów, to teraz, gdy widzimy, że Unia nie wtrąca się w te sprawy, to jedynie zdopingowało oligarchów, którzy dziś traktują kraj jak własną spółkę. Nadzieję budzi, że sytuacja się zmieni i przyczyni się do tego nie tylko osoba Dali Grybauskaitė, ale przede wszystkim to, że coraz większa część społeczeństwa, jak też dziennikarzy, politologów dostrzega to niebezpieczeństwo wynikające z wpływów oligarchów na funkcjonowanie państwa — zauważa Rolandas Paksas.

Wydaje się, że również Dalia Grybauskaitė zdaje sobie sprawę, że od wypowiedzianych słów do ich realizacji droga będzie daleka. I gdy mówi „będę aktywną prezydent i w swojej działalności wykorzystam wszystkie prawa dane mi przez Konstytucję”, zaraz dodaje, że „będzie krytyka z mojej strony, ale przede wszystkim będą rozmowy i konsultacje”, gdyż zdaje sobie sprawę, że Konstytucja nie na wiele pozwala prezydentowi, jak tylko przez osobisty autorytet i dyskusje może wpływać na kształt polityki realizowanej przez rząd i większość parlamentarną. I chociaż Dalia Grybauskaitė cieszy się wręcz ogromnym autorytetem, nie wiadomo jednak, czy atut ten będzie skuteczny podczas sprawowania władzy. Valdas Adamkus cieszył się również dużym autorytetem, lecz mimo to nie potrafił przeciwstawić się sprzedaży rafinerii w Możejkach spółce „Williams International”, czy też powołaniu „LEO LT”, inicjatywom uważanym w opinii publicznej za największe afery w nowoczesnej historii państwa, które obrazują podatność elit rządzących na wpływy grup interesów, oligarchów oraz innych tzw. klanów.

Znacznie lepiej Dali Grybauskaitė może powodzić się w sprawach polityki zagranicznej, gdzie prezydent ma szerokie kompetencje. Grybauskaitė już zapowiedziała pewne zmiany w tym kierunku. Przede wszystkim będzie chciała poprawić relacje z krajami ościennymi, przede wszystkim z Rosją. Zdaniem obserwatorów, z racji ukończonych studiów w Leningradzie oraz Moskwie, Grybauskaitė zna dobrze Rosję i w relacjach z jej liderami może czuć się bardziej pewna niż Valdas Adamkus, który większą część swego życia spędził w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem Grybauskaitė w 1983 roku ukończyła zaocznie ekonomię polityczną na Leningradzkim Orderu Lenina i Orderu Gwiazdy Czerwonej Państwowym Uniwersytecie im. A. A. Żdanowa. Rosyjskie media szczególnie akcentują ten fakt, zwracając przy tym uwagę, że ekonomię Grybauskaitė studiowała i ukończyła w tym samym czasie co Aleksiej Kudrin, wicepremier i minister finansów Rosji, uważany za człowieka z „leningradzkiej ekipy Putina”. Warto zauważyć, że również były prezydent Rosji Władimir Putin, jak też obecny Dmitrij Miedwiediew również ukończyli w swoim czasie ten sam uniwersytet. Studiowali oni jednak na wydziale prawa. Grybauskaitė i Putina łączy nie tylko uczelnia, ale też podobny wiek (Grybauskaitė 53 l., Putin 52 l.), zamiłowanie do sportów (Grybauskaitė mistrzyni w karate, Putin w judo) oraz członkostwo w Komunistycznej Partii ZSRR (Grybauskaitė do 1989 r, Putin do 1991 r.). A to niewątpliwie przyczyni się do nawiązania lepszych relacji w premierem Rosji, który jest uważany za właściwego szefa państwa.

Nie wiadomo, jak te relacje przełożą się na stosunki Litwy z Ukrainą i Gruzją. Podczas spotkania w Wilnie w ubiegłym tygodniu z prezydentami Wiktorem Juszczenką i Michaeilem Saakaszwilim Dalia Grybauskaitė zapewniła ich, że polityka Litwy wobec europejskich i transatlantyckich aspiracji Gruzji i Ukrainy pozostanie niezmienna. Tymczasem wiadomo, że właśnie dążenia Tbilisi i Kijowa do członkostwa w Unii i NATO najbardziej drażnią Kreml i były powodem niesnasek między Rosją i Litwą oraz Polską, która występuje animatorem gruzińsko-ukraińskich dążeń i w Litwie miała wiernego sojusznika. Sugestie Grybauskaitė, że „z pierwszą zagraniczną wizytą uda się niekoniecznie zgodnie z tradycją, lecz tam gdzie nakażą interesy Litwy”, mogą oznaczać, że nowa prezydent Litwy uda się najpierw do Rosji, a nie za przykładem jej poprzedników do Polski. Kolejna wypowiedź Grybauskaitė, że „Litwa musi zdobywać autorytet na Zachodzie, a będzie wtedy szanowana i na Wschodzie”, jedynie potwierdza, że Polska i cała inspirowana przez Warszawę polityka wschodnia Unii Europejskiej odtąd w polityce zagranicznej Litwy będą miały drugoplanowe znaczenie. I nic nie wskazuje, że przypisywane Grybauskaitė częściowo polskie pochodzenie, czy też jej dobra znajomość języka polskiego będą miały wpływ na zachowanie dotychczasowych relacji polsko-litewskich.

Zanim jednak dojdzie do konkretnych decyzji w sprawach polityki zagranicznej, na razie prezydent Dalia Grybauskaitė pierwszy tydzień urzędowania rozpoczęła od spraw wewnętrznych, od konsultacji z szefami resorów.

Rząd Andriusa Kubiliusa, zgodnie z Konstytucją złożył bowiem w niedzielę rezygnację na ręce nowo zaprzysiężonej prezydent. Kubiliusowi powierzono pełnienie obowiązków do czasu sformowania nowego gabinetu. Nieoficjalnie mówi się, że jeśli Kubilius raczej zachowa stanowisko premiera, to kilku ministrów jego gabinetu będzie musiało pożegnać się ze stanowiskami. Najwięcej pretensji prezydent ma do szefów resortów opieki socjalnej i pracy, zdrowia, gospodarki i energetyki. Może też dojść do wymiany na stanowisku szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dalia Grybauskaitė krytycznie bowiem oceniła ministra Vygaudasa Ušackasa, który był wymieniany jako kandydat na litewskiego komisarza unijnego. Grybauskaitė w ostrym tonie zarzuciła mu brak doświadczenia, toteż wątpliwie, by chciała też współpracować z niedoświadczoną osobą zajmującą kluczowe stanowisko w formowaniu polityki zagranicznej.


Prezydent Dalia Grybauskaitė

Była komisarz ds. budżetu UE, 53-letnia Dalia Grybauskaitė w niedzielę została zaprzysiężona na prezydenta Litwy, na pięcioletnią kadencję. Grybauskaitė jest jedenastym liderem państwa w historii niepodległej Litwy i pierwszą kobietą prezydent. W jej żyłach płynie również trochę polskiej krwi, którą odziedziczyła po ojcu Polikarpie Gribauskasie. O sobie mówi, że jest bardzo wymagająca przede wszystkim wobec siebie, ale też wobec swoich podwładnych. Najbardziej ceni wykonywanie zadań na czas, poczucie odpowiedzialności, pracowitość i ofiarność. Do swojej ekipy zaprosiła osoby mało znane, ale fachowców w swoich dziedzinach.

Dalia Grybauskaitė urodziła się w Wilnie 1 marca 1956 roku. Ukończyła wileńską szkołę im. S. Neris. W 1983 roku ukończyła zaocznie ekonomię polityczną na Uniwersytecie Leningradzkim. Studiując, pracowała w zakładach garbarskich, początkowo jako zwykła robotnica, a następnie jako laborantka. Po ukończeniu studiów wykładała ekonomię polityczną w komunistycznej Wyższej Szkole Partyjnej w Wilnie. W 1988 roku eksternistycznie uzyskała stopień kandydata nauk ekonomicznych w Akademii Nauk Społecznych w Moskwie. W 1991 roku ukończyła kurs w ramach programu specjalnego dla kadry kierowniczej w School of Foreign Service na waszyngtońskim Uniwersytecie Georgetown. Następnie została kierownikiem Wydziału Naukowego w litewskim Instytucie Ekonomii i rozpoczęła karierę w dziedzinie finansów i polityki zagranicznej.

W latach 1994-1995 była posłem nadzwyczajnym i ministrem pełnomocnym w przedstawicielstwie Litwy przy UE. Od 1996 roku pełniła funkcję ministra pełnomocnego w ambasadzie Litwy w Stanach Zjednoczonych. W latach 1999-2000 zajmowała stanowisko wiceministra finansów oraz Głównego Negocjatora w rozmowach z Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

W latach 2000-2001 była wiceministrem spraw zagranicznych i zastępcą szefa delegacji litewskiej w negocjacjach akcesyjnych z UE.

W 2001 roku Grybauskaitė objęła tekę ministra finansów w nowo utworzonym rządzie Algirdasa Brazauskasa. 1 maja 2004 roku, w dniu przyjęcia Litwy do Unii Europejskiej, została powołana w skład Komisji Europejskiej na stanowisko komisarza ds. budżetu.

W maju, jako kandydat niezależny wygrała już w pierwszej turze, uzyskując prawie 70-procentowe poparcie i pokonując siedmiu kandydatów.

Jest oceniana jako osoba o poglądach proeuropejskich, o wysokiej kulturze politycznej, odważna i zdecydowana, konsekwentna. Zaznacza się, że ma czarny pas karate i poczucie humoru. Grybauskaitė niechętnie mówi o sobie, ale wiadomo, że nigdy nie była mężatką. Zna pięć języków, w tym doskonale język polski.