Pielgrzymka „zakochanych w Bogu” z Ejszyszek do Ostrej Bramy

Panie, zapomnij nam nasze winy...<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
Panie, zapomnij nam nasze winy…Fot. Marian Paluszkiewicz

Wczoraj w południe już po raz dziewiętnasty upadli na twarz przed Panią Ostrobramską pątnicy z Wileńszczyzny, którzy przez kilka dni z modlitwą i pieśnią na ustach pielgrzymowali z Ejszyszek do Ostrej Bramy. Pielgrzymowali w przeróżnych intencjach. Z racji zaś na rok kapłański (ogłosił go 19 czerwca Benedykt XVI) modlono się głównie w intencji kapłaństwa konsekrowanego i tego powszechnego (powołania zawodowego każdego z nas), tak bardzo ludzkiego. Pilegrzymi pokonali w sumie około 100 kilometrów.

Z Wilna do Ejszyszek wyruszyli pielgrzymi w niedzielne popołudnie. Pielgrzymi różnego wieku, różnej narodowości i różnych zawodów. Wszystkich ich połączył wspólny cel: lepsze poznanie siebie oraz Boga, naprawienie relacji z samym sobą, bliźnim i Bogiem. Jedni z nich szli już po raz dziesiąty, inni po raz pierwszy. Jedni szli o coś prosić, inni za coś dziękować, jeszcze inni bliżej poznać siebie, usłyszeć w ciszy serca głos Pana.

Girl in a jacket

Część pielgrzymów bowiem jechała najpierw z Wilna do Ejszyszek, gdzie tym czasem formowała się druga część pielgrzymki a byli to wierni z całego rejonu solecznickiego.

Daleko przed odjazdem autokarów z Wilna do Ejszyszek zaczęli gromadzić się przy Ostrej Bramie pierwsi pielgrzymi, bo wielu chciało wstąpić do kaplicy, by przed cudownym obrazem Pani Miłosierdzia poprosić Matkę o błogosławieństwo i światło Ducha Świętego podczas pielgrzymki.

— Poprzez pielgrzymowanie chcę wspólnie z innymi ludźmi lepiej poznać siebie, poznać zainteresowania i problemy moich rówieśników, poprzez wspólne dyskusje i modlitwę nauczyć się rozwiązywać problemy życiowe, godzić się na przeciwności losu i uczyć się nieść swoje codzienne mniejsze i większe krzyże oraz krzyżyki — powiedziała „Kurierowi” studentka prawa Wileńskiego Uniwersytetu Anżela Tomaszewicz z Szumska.

Studentka trzeciego roku medycyny Jolanta Jurgielewicz wyruszyła na pielgrzymkę, by w drodze czymś bardziej treściwym wypełnić swoje serce, by nawiązać lepsze relacje i ze sobą i z Bogiem.

Najstarsza pątniczka 77-letnia Scholastyka Łukasik od wielu lat pielgrzymuje do różnych sanktuariów Maryjnych jako podziękowanie za przed laty niemal w cudowny sposób odzyskane zdrowie. Słowem, każdy z uczestników wyruszał tu z własnym, czasem może bardzo ciężkim i bolesnym bagażem życiowym. Tak jest dziś, tak było przez całą historię ludzkości. Pielgrzymowała Matka Boża zaraz po Zwiastowaniu do św. Elżbiety, potem ze św. Józefem do Betlejem, pielgrzymowali Trzej Królowie, pielgrzymowała Święta Rodzina, uciekając z Dzieciątkiem do Egiptu. Tysiące kilometrów przemierzył też sam Jezus wraz ze swoimi uczniami, by nauczać, uzdrawiać, głosić chwałę i wolę swego Ojca. Ten sam Chrystus dziś również stale pielgrzymuje wraz z nami w naszych sercach. Czasem pielgrzymuje z wielką radością, a czasem ze smutkiem, to wszystko zależy od nas samych, od tego, jaki postój przygotujemy mu w naszych sercach, czy będzie tam czysto i wysprzątane, czy może zastanie straszny śmietnik.

Z rozmodlenia oraz nastrojów naszych pielgrzymów było widać, że z radością pielgrzymowali wraz z Chrystusem. Z Nim się modlili, śpiewali, zasiadali przy wieczornym ognisku. Z Nim też poruszali bardzo poważne tematy podczas dyskusji, a podstawowym tematem było kapłaństwo, i to nie tylko to w czarnej sutannie, ale kapłaństwo każdego z nas. Jak rozpoznać swoje powołanie? Jaki powinien być dzisiaj kapłan udzielający nam sakramentów? Czego od tego kapłana oczekuje człowiek XXI wieku? Jakie powinny być nasze relacje z kapłanem? Jaka jest rola aniołów w kapłaństwie, sposoby uczestnictwa w kapłaństwie. Wreszcie, na czym polega kapłaństwo osób świeckich?

Na temat kapłaństwa odbyło się kilka konferencji, które prowadzili kapłani, klerycy, siostry zakonne.

— Cieszę się ogromnie, bo widzę, że z każdym rokiem przybywa pielgrzymów (w tym roku było ich o pół setki więcej niż w ubiegłym). Jeszcze bardziej się cieszę z tego, że po prelekcjach pada coraz więcej pytań i czasem dość trudnych — powiedziała „Kurierowi” siostra od Aniołów Anna Mroczek. Dyskusje, czasem nawet burzliwe kończyły się dopiero późnym wieczorem. A oto już dobrze po zachodzie słońca grupka młodzieży cicho sobie nuciła:

„Więc wstanę i pójdę stąd,
Nie tak musiało być,
Już wiem, już znam swój błąd,
Tak bardzo pragnę żyć.
Więc wstanę i pójdę już,
Pora kończyć grę,
Tam wśród dojrzałych zbóż,
Na pewno droga jest”.

Ktoś w samotności ze złożonymi rękoma cicho się modlił, ktoś po prostu wpatrywał się w błękitne niebo, inny z zachwytem pochylał się nad polnym czerwonym makiem. Każdy na swój sposób rozmawiał z Bogiem, zastanawiał się nad swoim konsekrowanym bądź świeckim kapłaństwem.

— Zwariowany świat XXI wieku, chyba jak nigdy dotąd, potrzebuje kapłanów, dobrych bez reszty oddanych ludziom i swemu powołaniu. Problem polega jednak na tym, że często te dwie strony nie potrafią się ze sobą porozumieć. Cierpią na tym kapłani, cierpią wierni. Właśnie dlatego rok kapłański jest nam tak bardzo potrzebny. Potrzebna jest wspólna modlitwa, rozmowy, dyskusje, nawet te ostre, czasem może aż do bólu ostre. Tylko poprzez wspólne rozmowy i obcowanie lepiej się poznamy, lepiej zrozumiemy jedni drugich, nauczymy się szybciej wybaczać swoje wspólne błędy i potknięcia. Nauczymy się wspólnie poszukiwać Boga, służyć bliźniemu, wspólnie doskonalić i być może choć trochę uczynić ten świat lepszym — takimi to myślami podzielił się z „Kurierem” jeden z młodych pielgrzymów.

Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział, że zamknięcie się w sobie, w swoim egoistycznym „ego” zawsze prowadzi do przegranej obie strony, a tylko dialog, nawet bardzo trudny, wyprowadza na prostą nie tylko ludzi o różnych poglądach, ale czasem nawet wrogów. A dialogów podczas tej pielgrzymki nie brakowało. Młodzi ludzie nie tylko spowiadali się w drodze, ale i dyskutowali z księżmi, siostrami zakonnymi, ze sobą. Tu i ówdzie podczas postojów i wieczorami widziało się, kiedy ktoś zawsze w jakimś kątku rozmawiał z księdzem. Wieczorami bywały też rozrywki: ognisko, mecz piłki nożnej koncert itp.

— To były często bardzo osobiste, ale też bardzo owocne dyskusje, owocne i potrzebne dla obu stron — powiedział jeden z księży uczestniczący w pielgrzymce.

Wszystkim tym i podobnym emocjom w ciągu kilku dni towarzyszyła modlitwa, a skutecznie patronowała i błogosławiła temu dziełu Ta, co w Ostrej Świeci Bramie.

—Nigdy nie myślałam, że tak fajnie i od serca można z księdzem porozmawiać, porozmawiać o swoich problemach, słabościach, nałogach, zainteresowaniach — mówi Renatka z Wilna.

— Cieszy, że co roku przybywa chętnych do pielgrzymowania (tego roku było ich o wiele więcej niż w ubiegłym), że są coraz bardziej rozmodleni, aktywni, coraz częściej dostrzegający Boga na swojej drodze. Coraz więcej serca okazywali im miejscowi mieszkańcy na trasie. A to coś na poczęstunek wynosili, a to na widok pielgrzymów składali ręce do modlitwy, odprowadzali ich swoim błogosławieństwem i znakiem Krzyża Świętego.

Ale oto pątnicy są już u stóp Pani Ostrobramskiej. Spotkał ich ks. prałat Jan Kasiukiewicz i pobłogosławił relikwiami ks. Sopoćko. Pielgrzymi położyli się krzyżem przed swoją Panią, by tu, w ciszy, za wszystko przeprosić, podziękować, by Jej powiedzieć: „Zapomnij nam nasze winy, przywołaj, kiedy zbłądzimy, Matko, zapomnij nam”. Prowadzący Mszę św. ks. Rafał Ziemann z Gdańska był wyjątkowo wzruszony i podbudowało go rozmodlenie naszego ludu, nasza młodzież.

— Dzięki Wam wszystkim za ten trud, za śpiewy i za modlitwę nogami — powiedział ks. Rafał.

Pielgrzymi tymczasem dziękują organizatorowi pielgrzymki ks. Rusłanowi Wilkielowi i innym kapłanom, którzy w tym i ubiegłych latach byli z pielgrzymami i im posługiwali.

Dziękczynne modły za pielgrzymów zanosili zebrani też na Mszy św. ludzie i wszyscy razem, jednym głosem serca mówili: Matko, zapomnij nam nasze winy i przywołaj, kiedy zbłądzimy nie tylko tych, co do Twego sanktuarium pielgrzymowali, ale nas wszystkich wilniuków, wszystkich obywateli naszego kraju, którzy nie zawsze o Tobie pamiętają, nie zawsze są Ci wierni. Prosimy, nie odrzucaj nas.


Uczestnicy pielgrzymki dziękują sponsorom:

  • parafii kalwaryjskiej
  • parafii połukniańskiej
  • parafii rudziskiej
  • departamentowi policji i jego kapelanowi ks. Aušvidasowi
  • służbie pogotowia ratunkowego
  • solecznickiej zajezdni autobusowej
  • administracji szkół rej. solecznickiego oraz Rudominy
  • mediom: „Kurier Wileński”, „Radio Znad Wilii”
  • Związkowi Polaków na Litwie
  • Katolickiemu Stowarzyszeniu Polaków na Litwie