Litwie grozi fala „bankructw” rejonowych samorządów

Samorządom na skutek państwowej polityki zaciskania pasa, zaczyna braknąć pieniędzy   Fot. Marian Paluszkiewicz
Samorządom na skutek państwowej polityki zaciskania pasa, zaczyna braknąć pieniędzy Fot. Marian Paluszkiewicz

Kondycja finansowa wielu rejonowych samorządów coraz bardziej się pogarsza. Coraz mniej pieniędzy na skutek rządowej polityki zaciskania pasa trafia z budżetu państwa do nadwątlonych przez kryzys budżetów samorządów.

— Z wielu samorządów do naszej organizacji zaczynają napływać coraz to bardziej niepokojące wiadomości. Władze samorządów informują, że braknie pieniędzy na wszystko, nawet na wykonywania podstawowych funkcji — powiedział „Kurierowi” Ričardas Malinauskas, mer Druskiennik, przewodniczący Stowarzyszenia Litewskich Samorządów.

Girl in a jacket

Co gorsza, rosną również długi samorządów dla przedsiębiorstw ze wszystkich branż, poczynając od tych, które dostarczają energię cieplną oraz elektryczność do samych samorządów, oraz firm, które świadczą komunalne usługi. Samorządy również coraz bardziej dotkliwie odczuwają skutki tego, że rośnie „armia” osób, którym należą się socjalne zapomogi oraz świadczenia. I chociaż, zdaniem Malinauskasa, perspektywa bankructwa samorządom nie grozi, przyszłość tych instytucji władzy na szczeblu rejonowym zapowiada się wcale nie w różowym kolorze.  — Samorządom bankructwo nie grozi, ale z powodu uszczuplonego finansowania z centralnego budżetu będą coraz bardziej się zadłużać. Nieco później doczekamy się mnóstwa skarg oraz, być może, nawet pozwów sądowych z powodu niewypłaconych należności finansowych  — kontynuował Malinauskas. Zdaniem przewodniczącego Stowarzyszenia Litewskich Samorządów, przez samorządy przetaczają się fale zwolnień oraz redukcji etatów, przymusowych urlopów, z kolei pozostałym pracownikom zmniejsza się wynagrodzenie. W  zagrożeniu również znajdzie się realizacja  programów Unijnych. Chociaż, w sprawie europejskich programów przewodniczący napomknął, że „…co do dalszego wdrożenia programów, które są realizowane przy pomocy unijnych pieniędzy, samorządy mogą zaciągać pożyczki”. Malinauskas, w trakcie rozmowy z „Kurierem” podkreślił, że kłopoty z rosnącym zadłużeniem oraz brakiem pieniędzy nie są domeną jakiegoś jednego samorządu, ale są ogólnokrajowym problemem.

O tym, że samorządom coraz gorzej się powodzi podczas rozmowy z „Kurierem” powiedział również Jonas Vasiliauskas, kierownik  wileńskiego powiatu.  — Tak, słyszałem, że samorządy zaczynają narzekać na brak pieniędzy, co prawda nie znam szczegółów, ale problem istnieje — przyznał Vasiliauskas. Z tym samym kłopotem borykają się również przedstawiciele solecznickich władz. Leonard Talmont, mer  rejonu solecznickiego powiedział —  „w socjalnej sferze naszemu samorządowi na realizację delegowanych przez państwo funkcji (między innymi na wypłatę różnego rodzajów zasiłków) może zabraknąć około 1,5 miliona litów”. Tymczasem liczba bezrobotnych w solecznickim rejonie jak wynika z danych litewskiej giełdy pracy, sięga już powyżej 12 proc. bezrobotnych od ogółu liczby zdolnych do pracy mieszkańców rejonu. Równie wysoki wskaźnik bezrobocia utrzymuje się w rejonie wileńskim (12,5 proc.) oraz samym Wilnie (9,4 proc.).  — Po każdym cięciu budżetu kraju, aprobowanym przez posłów na Sejm, samorządy tracą miliony litów, a przecież rząd zapowiada coraz to następne cięcia  — podsumował Talmont.