Prokuratura Generalna znowu zwęszyła polski ślad

Przedstawiciel rządu na powiat wileński Jurgis Jurkevičius dostał list z pogróżkami. Ponieważ list został napisany po polsku, Prokuratura Generalna podejrzewa, że Jurkevičiusowi grożono za jego starania w usuwaniu tablic z polskimi nazwami ulic na Wileńszczyźnie. Chociaż z treści listu takiego powiązania nie wynika, prokuratura potwierdziła, że jest to podstawowa wersja w sprawie pogróżek.

W liście elektronicznym, który Jurgis Jurkevičius otrzymał jeszcze 17 września wieczorem, napisano „Radzę tobie zatrzymać się, bo inaczej życie skończysz na tamtym świecie. Obserwujemy cię, uważaj”. Treść listu ujawnił dziennik „Vilniaus diena”.

Girl in a jacket

Przedstawiciel rządu natychmiast zwrócił się do Prokuratury Okręgowej w Wilnie, lecz za jej radą oświadczenie o popełnieniu przestępstwa złożył ostatecznie w Prokuraturze Generalnej — tej samej, która na wniosek bliżej nieznanej organizacji wszczęła w sierpniu postępowania wyjaśniające w sprawie domniemanego zabójstwa przez agenta wojskowych służb specjalnych III Rzeczypospolitej patriarchy litewskiej państwowości Jonasa Basanavičiusa. W trybie pilnym prokuratorzy ustalili to, co przed prawie 80 laty ustalili biegli i eksperci medyczni, że Basanavičius zmarł na zapalenie płuc.

Z podobnym entuzjazmem prokuratorzy z Prokuratury Generalnej, która dziś ma, między innymi, poważne kłopoty z wyjaśnieniem narastającego skandalu pedofilskiego w tzw. sprawie Kedysa, zabrali się do ścigania cyberterrorysty — autora listu do Jurkevičiusa.

Jak powiedział wczoraj mediom prowadzący sprawę prokurator Simonas Slapšinskas, wyjaśnienie domniemanych gróźb w związku z zawodową działalnością przedstawiciela rządu, mimo że zostało wszczęte 21 września, do dziś nie przyniosło rezultatów. Zdaniem prokuratora, sprawę komplikuje to, że list z pogróżkami został wysłany z serwera zagranicznego. Sam Jurkevičius nie jest chętny do udzielania komentarzy w tej sprawie.

Tymczasem w rejonie solecznickim, nikt nie wiąże sprawy tabliczek z domniemanymi pogróżkami wobec Jurkevičiusa. Dyrektor administracji samorządu rejonu solecznickiego Bolesław Daszkiewicz powiedział „Kurierowi”, że sprawa tabliczek nie jest w rejonie tematem dyskusji.

— Trudno powiedzieć, czy zostały one usunięte, czy też nie. Jest to sprawa prywatna właścicieli budynków, ponieważ nie możemy w tej kwestii im rozkazywać — powiedział nam dyrektor administracji.

Przypominamy, że 14 września Litewski Najwyższy Sąd Administracyjny odrzucił apelację samorządu, który starał się o uchylenie decyzji Wileńskiego Administracyjnego Sądu Okręgowego obligującej samorząd do umieszczania tablic z nazwami ulic wyłącznie w języku urzędowym, czyli po litewsku. Decyzja Sądu Najwyższego jest ostateczna i nie podlega apelacji, toteż od dziś wszystkie tablice nielitewskie powinny zostać usunięte z budynków. Władze rejonu solecznickiego tłumaczą, że na budynkach samorządowych nie ma tablic z podwójnym nazewnictwem, zaś wobec prywatnych posiadłości przedstawiciele samorządu nie mogą ingerować.

Spór o podwójne nazewnictwo ulic w rejonie wileńskim i solecznickim trwa już od kilku lat. Przedstawiciel rządu na powiat wileński Jurgis Jurkevičius aktywnie zwalcza nielitewskie tablice. W tej sprawie pozwał do sądu kierowników administracji samorządów rejonu wileńskiego oraz solecznickiego. Wcześniej przed sąd doprowadził starostę gminy Suderwy, która została skazana na karę grzywny za to, że nie usunęła polskich tablic.

Spór wynika z kolizji prawnej dwóch ustaw, których Sejm nie może od lat naprawić. Według Ustawy o języku urzędowym, którą wyłącznie kieruje się w swoich postępowaniach Jonas Jurkevičius, wszystkie napisy są na Litwie w języku urzędowym. Z kolei Ustawa o mniejszościach narodowych przewiduje wyjątek i zezwala w miejscowościach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość narodową do umieszczania tablic informacyjnych również w języku mniejszości narodowej.

W rejonie wileńskim oraz solecznickim Polacy stanowią odpowiednio około 60 i 80 proc., a niektórych miejscowościach rejonów nawet powyżej 90 proc.

Lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europoseł Waldemar Tomaszewski niejednokrotnie podkreślał, że kolizja prawna ustaw nie przeszkadza w umieszczaniu podwójnych tablic, ponieważ Ustawa o języku urzędowym jedynie obliguje do umieszczania napisów w języku urzędowym, jednak nie zabrania umieszczania obok tablic w innych językach, na co zezwala z kolei Ustawa o mniejszościach narodowych.