Więcej

    Bezrobociem wypędzeni

    Czytaj również...

    W tym roku z Litwy w poszukiwaniu pracy i chleba już wyjechało ponad 18 tys. osób, czyli więcej niż w ciągu całego ubiegłego roku, czy też jakiegokolwiek innego od 1990 roku
    W tym roku z Litwy w poszukiwaniu pracy i chleba już wyjechało ponad 18 tys. osób, czyli więcej niż w ciągu całego ubiegłego roku, czy też jakiegokolwiek innego od 1990 roku

    Ponad połowa mieszkańców Litwy chce uciekać z kraju w poszukiwaniu pracy i chleba — wynika z badań przeprowadzonych na przełomie listopada i grudnia przez „Prime consulting” na zamówienia tygodnika „Veidas”.

    Z badań tych wynika, że ponad 36 proc. mieszkańców dużych miast chce wyjechać z kraju, gdy tymczasem w ubiegłym roku takich osób było niecałe 7 proc. Ankieterzy ustalili też, że kolejnych ponad 33 proc. osób ma w planach wyjazd za chlebem na obczyznę, pod warunkiem, jeśli sytuacja w kraju pogorszy się. A pogorszy się na pewno, bo takich zapewnień i prognoz nie brakuje zarówno ze strony rodzimych, jak i zagranicznych analityków. Prognozują oni na koniec tego roku spadek PKB na poziomie 17-20 proc., a w następnym roku, według przewidywań, gospodarka litewska pogrąży się o kolejne kilka procent. I tylko premier Andrius Kubilius tradycyjnie dopatruje się w tych złych prognozach lepszej perspektywy i w rocznicę sprawowania funkcji premiera optymistycznie zapowiada, że kolejny rok jego rząd poświęci na wyhamowanie spadku bezrobocia oraz zachowanie istniejących miejsc pracy.

    — Brak pracy to jeden z wielu, ale chyba najważniejszy czynnik, który zmusza ludzi do emigracji — zauważa ekspert Ieva Budvytytė z wileńskiego biura Międzynarodowej Organizacji Migracji (International Organization for Migration (IOM)).

    Tymczasem na Litwie bezrobocie rośnie jak na drożdżach, gdyż z każdym tygodniem miejsc pracy ubywa tysiącami. Jeszcze w listopadzie resort pracy i opieki socjalnej optymistycznie obwieścił, że sytuacja na rynku pracy ustabilizowała się, gdyż w ciągu kilku ostatnich tygodni liczba nowych bezrobotnych była stabilna i oscylowała na poziomie około 6 tys. osób. Informacje z Giełdy Pracy z ubiegłego tygodnia dobiły jednak i ten optymizm. W poszukiwaniu pracy do terenowych urzędów pracy zgłosiło się 7,1 tys. nowych bezrobotnych, czyli o 8 proc. więcej niż tydzień wcześniej i ponad 10 proc. więcej niż dwa tygodnie wcześniej. I chociaż również wzrosła liczba nowych miejsc pracy oraz liczba osób zatrudnionych w ostatnim tygodniu, w sumie jednak ogólna liczba bezrobotnych w ciągu miesiąca wzrosła o 0,8 proc. i 1 grudnia wynosiła 251 tys. osób. Wobec czego poziom bezrobocia w kraju wzrósł do 11,7 proc., czyli prawie dwukrotnie w porównaniu z 2008 rokiem. W następnym roku, według prognoz, bezrobocie wzrośnie o kolejnych kilka procent, co w swoją kolej zwiększy liczbę emigrantów i jak wydaje się nikt i nic tego wzrostu nie powstrzyma.

    Jak wynika z najnowszego raportu wileńskiego biura IOM-u „Wpływ Kryzysu Gospodarczego na Migrację i Migrantów: Sytuacja na świecie i na Litwie”, w okresie kryzysu na Litwie zwiększyła się drastycznie liczba wyjeżdżających za chlebem. Potwierdzają to też dane Departamentu Statystyki, który w roku bieżącym zarejestrował największą liczbę wyjeżdżających za chlebem od odzyskania niepodległości. W raporcie zaznacza się, że w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy z Litwy wyjechało ponad 18 tysięcy osób, czyli o 30 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, jak też więcej niż w ciągu całego ubiegłego roku. Departament Statystyki podaje, że tegoroczna emigracja jest największa od 1990 roku.

    Ieva Budvytytė w rozmowie z „Kurieram” zauważa, że przyszłych emigrantów już nie czekają w tych krajach z otwartymi rękoma, bo również tam są problemy z rosnącym bezrobociem.

    Jak wynika z danych Eurostatu, obecnie w W. Brytanii jest ponad 400 tys. wolnych miejsc pracy, ale poszukujących roboty jest jednak 6 razy więcej. Co więcej, gotowi oni czekać na jakąkolwiek prace nawet po kilka miesięcy. Dlatego, jak wynika z raportu IOM-u, bezrobocie wśród migrantów w krajach zachodnich zazwyczaj jest dwa razy większe niż średnio statystyczne. Na przykład, jeśli w Hiszpanii średnia bezrobocia wynosi 13 proc., to wśród imigrantów wynosi już ponad 20 proc. Podobnie jest również w Irlandii, W. Brytanii, Niemczech i innych krajach, do których tradycyjnie wyjeżdżają Litwini w poszukiwaniu pracy. Nie mogą oni też liczyć na opiekę tamtejszych systemów socjalnych, które są nadmiernie obciążone zarówno wzrostem liczby bezrobotnych, jak też powracających do kraju emerytów, których w okresie nie stać na przebywanie w swoich letniskowych domach w Hiszpanii, Grecji i innych krajach basenu Morza Śródziemnomorskiego. Jak podają brytyjskie statystyki, tylko w tym roku do kraju powróciło ponad 800 tys. emerytów ze swoich siedzib letniskowych w Hiszpanii. Dlatego Brytyjczycy starają się pozbywać bezrobotnych i bezdomnych imigrantów deportując ich do krajów pochodzenia.

    — Dotyczy to głównie osób bez pracy, bez domu i jakichkolwiek środków do życia — wyjaśnia nam Ieva Budvytytė. Zauważa jednak, że większość krajów doskonale wykorzystuje imigrantów, którzy jako tania siła robocza są korzystni dla gospodarki niezależnie, czy jest ona na wzroście, czy na spadku.

    — Niestety, u nas takiego zrozumienia władze nie mają. Co gorsza, ich stanowisko wobec problemu bezrobocia i spraw socjalnych zniechęca do pozostania w kraju nawet te osoby, które byłyby gotowe przetrwać na miejscu ten trudny okres — mówi nam ekspertka IOM-u i dodaje, że w takiej sytuacji, żaden program powstrzymania emigracji nie będzie skutecznie działać. Jeszcze gorzej, jej zdaniem będzie, gdy kryzys ustąpi i wzrośnie zapotrzebowanie na pracowników w kraju, ale też na świecie.

    — W takiej sytuacji trudno będzie o jakąkolwiek motywację, żeby ludzie nie wyjeżdżali z kraju, a tym bardziej trudno będzie przekonać do powrotu tych, którzy już wyjechali — mówi ekspert IOM-u.

    Afisze

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...