Kolejne głosy w obronie praw polskiej mniejszości na Litwie

Posłowie do Parlamentu Europejskiego Joanna Skrzydlewska, Elżbieta Łukacijewska oraz Artur Zasada wystosowali pisemne zapytanie do Komisji Europejskiej w sprawie dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie. Jest to kolejny głos na forum Parlamentu Europejskiego w obronie praw litewskich Polaków.

„Skargi polskiej mniejszości narodowej mieszkającej na Litwie na łamanie ich praw są coraz bardziej niepokojące. Około 300 tysięcy Polaków, mieszkających w rejonie solecznickim i wileńskim stanowi odpowiednio ponad 80 proc. i ponad 60 proc. ludności na tych terenach. Nie mają oni jednak prawa, mimo że faktycznie znajdują się w większości, do publicznego posługiwania się językiem polskim jako językiem pomocniczym. Nakazem sądowym ludność tych terenów jest zmuszana do zdejmowania dwujęzycznych tablic z nazwami ulic. Co więcej, nazwiska Polaków są lituanizowane, są oni dyskryminowani przy zwrocie ziemi, a uchwała rządu litewskiego z 26.08.2009 o zwiększeniu w szkołach mniejszości narodowych minimalnej liczby uczniów w klasach, spowoduje likwidację ponad 100 klas z mniejszościowym językiem nauczania” — czytamy w zapytaniu posłów do Komisji.

Girl in a jacket

Toteż posłowie Platformy Obywatelskiej pytają, „czy Komisja Europejska podejmie jakieś działania w kwestii łamania przez Litwę zakazu dyskryminacji Polaków ze względu na pochodzenie etniczne?”.

Jedna z autorek zapytania, posłanka Joanna Skrzydlewska poinformowała „Kurier”, że problemowi dyskryminacji polskiej mniejszości narodowej na Litwie poświęciła również swoje wystąpienie w dniu 24 lutego na sesji plenarnej PE. W ocenie Joanny Skrzydlewskiej, Litwa — członek Unii Europejskiej — nie może dopuszczać się łamania praw mniejszości narodowych, które zamieszkują na jej terenie. Pani poseł zaznaczyła, że pomimo tego, że w niektórych rejonach Litwy Polacy stanowią nawet większość mieszkańców, to ich prawa do zachowania i kultywowania polskiej kultury są od lat zdecydowanie ograniczane i — co więcej — litewskie władze w zasadzie nie robią nic, by to zmienić.

— Bardzo realnym problemem, wpływającym na codzienne życie i sytuację polskiej mniejszości, jest ograniczanie polskim dzieciom możliwości do pobierania nauki w języku polskim, który skreślany jest z listy przedmiotów maturalnych. Na mocy uchwały litewskiego rządu może dojść do likwidacji bardzo wielu klas z mniejszościowym językiem polskim. Polacy zmuszani są nakazami sądowymi do zdejmowania dwujęzycznych tablic z nazwami ulic. Nie mogą się posługiwać językiem polskim jako językiem pomocniczym, choć prawo do tego wynika z polsko-litewskiego traktatu o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy. Lituanizowane są polskie nazwy i nazwiska. Z Litwy docierają też sygnały, że ze względu na pochodzenie etniczne nasi rodacy są dyskryminowani przez litewskie władze przy zwrocie ziemi — mówi posłanka Joanna Skrzydlewska. Jej zdaniem, obowiązkiem nie tylko polskich władz, ale również posłów jest zdecydowane wyrażanie sprzeciwu wobec takich praktyk.

Problem polskiej mniejszości na Litwie był również poruszony podczas niedzielnej debaty kandydatów na kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski odpowiadając na pytanie moderatorów debaty, dokąd udałby się z pierwszą wizytą w roli prezydenta, powiedział, że wybrałby się do Brukseli albo do Wilna.

„ (…)Zawsze sobie myślałem, że może to być Wilno jako przypomnienie naszej polskiej roli w budowaniu Europy przekraczającej granice narodów, religii, kultur” — powiedział Komorowski. Tymczasem jego rywal, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oświadczył, że do Wilna nie pojedzie dopóty, dopóki Litwa nie wywiąże się ze swoich obietnic w kwestii praw polskiej mniejszości.

„Do Wilna bym pojechał tylko wtedy, gdy strona litewska wypełni obietnice zawarte w traktacie polsko-litewskim. Dotyczy to polskiej pisowni nazwisk, zwrotu ziemi i innych kwestii, które bolą naszych rodaków na Litwie” — oznajmił Radosław Sikorski