Więcej

    Śmierć Prezydenta Polski może zweryfikować relacje z Litwą

    Czytaj również...

    Po śmierci Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, jednego z największych zwolenników polsko-litewskiego partnerstwa strategicznego, litewscy politycy nie wykluczają, że relacje polsko-litewskie mogą ulec osłabieniu, a miejsce Polski w tych relacjach może zająć Rosja.

    Wynika to głównie z nieukrywanego stałego zainteresowania Rosji nie tylko Litwą, ale też całym regionem bałtyckim, jak też z osłabienia interesu polskich partnerów do wspólnych z Litwą projektów, przede wszystkim w sektorze energetycznym. Wpływa na to głównie stanowisko samej Litwy, ukierunkowywane głównie przez podejście jej władz do kwestii polskiej mniejszości narodowej.

    Niemniej w Wilnie oczekuje się, że po śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego więzi miedzy Polską a Litwą nie ulegną osłabieniu, a wszelkie problemy zostaną rozstrzygnięte.

    Jak wiadomo, ostatnią zagraniczną wizytę przed feralnym lotem do Smoleńska Prezydent Lech Kaczyński odbył w Wilnie, gdzie spotkał się z Prezydent Dalią Grybauskaitė. W dniu tego spotkania litewski Sejm większością głosów odrzucił przychylny polskiej mniejszości rządowy projekt ustawy o pisowni nazwisk.

    Było to niemiłą niespodzianką dla polskiego Prezydenta, który jeśli i nie został osobiście urażony tym faktem, to niemniej był nim wyraźnie zmartwiony. O czym może świadczyć chociażby fakt, że po spotkaniu z Prezydent Dalią Grybauskaitė, swoje oświadczenie dla prasy Prezydent Lech Kaczyński rozpoczął właśnie od sprawy odrzucenia ustawy. Tymczasem litewska Prezydent nie wspomniała o niemiłym „zaskoczeniu”, jakie spotkało wtedy w Wilnie polskiego Prezydenta.

    Tym bardziej nie przeprosiła go za polityczny policzek, jaki Kaczyńskiemu wymierzył litewski Sejm podczas jego ostatniej zagranicznej wizyty w Wilnie i w ogóle w jego życiu, aczkolwiek sprawa pisowni nazwisk była dla Kaczyńskiego daleko nie najważniejszą w relacjach polsko-litewskich, ale ważną przynajmniej w budowaniu wzajemnych stosunków i zaufania do partnera.

    Podczas licznych swoich wizyt na Litwie Kaczyński nigdy nie wypomniał, że litewska strona od lat zwodzi go obietnicami załatwienia sprawy pisowni nazwisk. Rozumiejąc delikatność tej kwestii zarówno dla Polaków, jak i Litwinów jedynie powtarzał, że prawo, jakiego domagają się dla siebie litewscy Polacy, jest normalnością w zjednoczonej Europie.

    Dziś, niespełna tydzień po spotkaniu prezydentów Polski i Litwy, zarówno Dalia Grybauskaitė, jak też premier Andrius Kubilius ubolewają, że Litwa niegodnie pożegnała się z polskim prezydentem.

    Również Prezydent Grybauskaitė wyraża dziś żal z powodu decyzji w sprawie nazwisk i ma nadzieję, że Sejm znajdzie sposób na zweryfikowanie swojej wcześniejszej decyzji.

    Takie podejście do relacji polsko-litewskich najwyższych urzędników państwowych odzwierciedla jedynie pojawiające się w Wilnie zrozumienie, że Polska dla Litwy jest ważniejszym partnerem niż Litwa dla Polski, bez której wsparcia kraj z łatwością przejdzie pod wpływy interesów Rosji.

    — Wiele mówimy o partnerstwie strategicznym, ale tak naprawdę wiele rzeczy nie pasuje do takiego partnerstwa — mówi nam poseł na Sejm z partii konserwatystów Egidijus Vareikis. Jak wyjaśnia, kwestia ta nie dotyczy jedynie pisowni nazwisk, czy podwójnych nazw ulic.

    — Z jednej strony mówimy o tym w kontekście partnerstwa strategicznego i na pewno trzeba dążyć do rozstrzygania tych problemów. Ale z drugiej strony Litwa czuje się odosobniona w Unii Europejskiej. Polsko-litewska granica jest najwęższym „gardłem” w całej Unii Europejskiej. Więc jeśli jesteśmy w Unii, w moim zrozumieniu przez to gardło muszą biec linie energetyczne, rurociągi i inne komunikacje łączące kraje bałtyckie z pozostałą Unią. A tymczasem, w tym kontekście pogranicze polsko-litewskie wygląda podobnie jak wyglądało przed 20 laty — wyjaśnia poseł Vareikis.

    Poseł nie ukrywa, że we wzajemnych relacjach brakuje wzajemnego zrozumienia, z czego niewątpliwie korzysta Rosja.

    — W historii zawsze tak było, że gdy Polska i Litwa były razem, to obydwa kraje miały dobrze, a gdy te relacje psuły się, to dobrze miała Rosja — mówi nam poseł i przekonuje, że dzisiejsze zachwycanie się zmianami Rosji w kontekście tragedii pod Smoleńskiem jest przedwczesne, gdyż mimo wszystko strategiczne interesy Rosji pozostają niezmienne. A jakie są?

    — Najlepiej je obrazują słowa Władimira Putina, który jeszcze niedawno oświadczył, że rozpad Związku Radzieckiego był największą tragedią dla rosyjskiego narodu — odpowiada poseł Vareikis. Jego też zdaniem, słowa te zawierają dążenia współczesnej Rosji zarówno w aspekcie politycznym, jak i gospodarczym.

    — Mimo tego, w ciągu 20 lat naszej niepodległości udało się nam skreślić nasz kraj z listy byłych republik radzieckich i stać się pełnoprawnym członkiem Unii, NATO i innych organizacji. Możemy w tym się utwierdzać jedynie we współpracy partnerskiej z Polską — uważa poseł Vareikis.

    Wyraża też nadzieję, że zmiany personalne na polskiej scenie politycznej wymuszone tragicznym wydarzeniem minionej soboty nie wpłyną zasadniczo na charakter relacji polsko-litewskich.

    — Tragedie zazwyczaj zbliżają narody — mówi poseł, lecz zaraz dodaje, że historia dowodzi, iż to zbliżenie czasami bywa krótkotrwałym.

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...