Uroczystości pogrzebowe prezydenta Brazauskasa rozpoczęły się od sporu

Trumnę z ciałem zmarłego prezydenta Algirdasa Brazauskasa wystawiono wczoraj w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego Fot. ELTA

Początek trzydniowej żałoby i rozpoczynających się również uroczystości pogrzebowych pierwszego prezydenta Litwy od czasów odzyskania przez nią niepodległości Algirdasa Brazauskasa wczoraj zdominowała dyskusja wokół decyzji hierarchów Kościoła, którzy nie zgodzili się na wniesienie trumny z ciałem prezydenta do Katedry Wileńskiej. W czwartek ma się tu odbyć nabożeństwo żałobne. Przedstawiciele Kościoła nie komentują swojej decyzji.

„Taka jest decyzja” — powiedział dziennikarzom biskup Juozas Tunaitis. Zapewnił jednak, że nie jest ona podyktowana komunistyczną przeszłością prezydenta Brazauskasa. Biskup zaznaczył, że „Brazauskas pogodził się z Bogiem”, ale są inne motywy odmownej decyzji.

Girl in a jacket

„Wielkim błędem” określił tę decyzję prezydent Valdas Adamkus, który osobiście interweniował u hierarchów kościelnych o pozwolenie wystawienie trumny z ciałem Brazauskasa podczas mszy żałobnej w Katedrze. Jak powiedział później, jednak nie przekonał ich do swojej prośby, jak też nie usłyszał, według niego, ważkich argumentów odmowy. Adamkus ubolewał, że tak się stało, gdyż uważa, że Brazauskas był „przykładnym katolikiem”, który też „zwrócił wiernym Katedrę Wileńską”. W tej opinii o byłym przywódcy litewskich komunistów, późniejszym prezydencie i dwukrotnie premierze Adamkus nie jest odosobniony. Również politolog Raimundas Lopata uważa, że mimo komunistycznej przeszłości, Brazauskas był wierzącym człowiekiem i tę wiarę wyniósł z rodzinnego domu.

„Bez katolicyzmu on nie wyobrażał sobie dołączenia Litwy do cywilizacji Zachodu. On wspominał o sobie, jako siedmioletnim chłopcu w kościele w Koszedarach, gdzie śpiewano „Maryjo, Maryjo”. Jego ojciec, rzekomo skromny urzędnik, był członkiem Partii Narodowców. Stąd chyba ten katolicyzm i solidarność katolicka, którą on cenił wyżej niż polityczną, czy socjalną solidarność” — przekonuje Raimundas Lopata.

Wczoraj również prezydent Dalia Grybauskaitė, która uważa Brazauskasa za jej nauczyciela politycznego, ubolewała z powodu decyzji władz Kościoła. Powiedziała ona, że decyzja ta „pozostanie na ich sumieniu”.

Niemniej hierarchowie Kościoła pozostali nieprzekonani. Z kolei dziennik „Diena” zdradza, dlaczego jest taka decyzja. Bo, jak pisze gazeta, za życia Brazauskas nie miał najlepszych stosunków z władzami kościelnymi, toteż rzadko bywał w Katedrze. Wolał nabożeństwa w mniejszych, często prowincjonalnych świątyniach. Brazauskas najczęściej bywał w kościele parafialnym w Ałuncie (Alanta) w rejonie malackim. Miejscowy proboszcz Sigitas Sudentas był też spowiednikiem prezydenta. Proboszcz zdradził, że gdy zapytał prezydenta o jego woli, ten odpowiedział: „Chciałbym, żeby wniesiono mnie do Katedry”.
Wczoraj jednak trumna z ciałem prezydenta Algirdasa Brazauskasa została przewieziona w kondukcie żałobnym ze szpitala na Antokolu do Sali Kolumnowej w Pałacu Prezydenckim i pozostanie tu do czwartku, do dnia pogrzebu prezydenta na Cmentarzu Antokolskim. Od wczoraj też Sala Kolumnowa jest otwarta dla osób, które chcą złożyć ostatni hołd prezydentowi.

Jako pierwsi hołd oddali mu przywódcy kraju, koledzy partyjni Brazauskasa oraz rodzina.

Swój przyjazd na pogrzeb zapowiedzieli również prezydenci Łotwy, Estonii i Polski, Valdis Zatlers, Toomas Hendrik Ilves i Aleksander Kwaśniewski. Do Wilna planuje też przyjechać prezydent Gruzji Michaeil Saakaszwili, lecz ostateczna decyzja w sprawie tych planów zapadnie w środę.

Tymczasem do Wilna napływają depesze kondolencyjne z całego świata. Swoje wyrazy współczucia z powodu śmierci prezydenta Algirdasa Brazauskasa przekazali liderzy największych mocarstw globu, w tym przywódcy Rosji, prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir Putin oraz liderzy Stanów Zjednoczonych, prezydent Barack Obama i wiceprezydent Hilary Clinton.