Matka Boża „Owocowa”

W najbliższą niedzielę, 15 sierpnia, przypada uroczystość Wniebowzięcia NMP, czyli Zielna. Jest to kolejne wielkie święto maryjne, które bardzo uroczyście obchodzi się w wielu krajach, w tym na Litwie i Wileńszczyźnie. Tego dnia we wszystkich kościołach będą święcone zioła, warzywa i owoce.

Według teologii katolickiej Jezus Chrystus własną mocą wstąpił do nieba, Matka Boża zaś mocą bożą została z duszą i ciałem wzięta. Mówi się też, że nie umarła, a po prostu zasnęła i podczas snu została przeniesiona do nieba. To właśnie o Matce Bożej, o Jej roli w życiu Chrystusa i naszym chyba najwięcej jest napisane tekstów, ułożono pieśni, modlitw, mniej lub więcej prawdziwych legend, nadano jej mnóstwo epitetów. Tak generalnie jest uważana za najlepszego Adwokata zarówno na ziemi, jak i w niebie.

Girl in a jacket

Różne religie chrześcijańskie, według własnych pomysłów, w różne „szaty” Matkę Bożą ubierali. W Polsce i na Litwie święto to nazywamy Matką Bożą Zielną. Prawosławni nazywają Ją Matką Bożą Zaśniętą (Uspienskaja), Czesi Matką Bożą Korzenną, w niektórych częściach Afryki — Matką Bożą Znakomitą. Wiele narodów uważa Ją za patronkę Ziemi i bujnej zieleni. Tymczasem jedna z wielu legend głosi, że patronowała wszelkiej roślinności, zbożom, warzywom i owocom. Ponoć, gdy zobaczyła, że kłos obrodził, warzywa dorodne wyrosły i zarumieniły się sady, niebiosa uznały, że spełniła na Ziemi swoją rolę i Bóg zabrał Ją do nieba. Z tej to racji niektóre kraje chrześcijańskie nazywają Ją Matką Bożą Owocową, albo Plonów.

I jest w tym wiele racji, bo kiedyś, zanim się nie poświęci owoców czy warzyw na Zielną, nie można było ich spożywać. Dziś, kiedy to tempo konsumpcji mocno się przyśpieszyło, jemy wszystko znacznie wcześniej, ale tradycji poświęcenia nadal skrzętnie przestrzegamy.

W Polsce największe uroczystości Matki Bożej Zielnej odbędą się w Częstochowie na Jasnej Górze, na Litwie od 14 do 20 sierpnia — w Piwoszunach (rej. olicki).

Od wielu lat tradycja święcenia plonów 15 sierpnia istnieje na Wileńszczyźnie. Inicjatorem i promotorem tego pięknego obrzędu był ksiądz Józef Aszkiełowicz, który jako pierwszy zorganizował to w Turgielach i okolicznych wsiach. Przychodzili tu ludzie nie tylko poświęcić zioła i koszyczki warzyw oraz owoców, ale przyjeżdżali całymi wozami, by zaprezentować nie tylko swoje najbardziej dorodne okazy, ale też wypieki ze świeżego zboża i różne inne wyroby własnej roboty. Właśnie w Turgielach podczas takiego święta zawsze można było poczęstować się wiejskim pieczonym chlebem, własnej roboty serem, blinami (jakie piekły nasze babcie) z mąki gryczanej lub grochowej, ciepłym, jeszcze wprost z pieca jabłecznikiem, miodem z własnej pasieki, różnego rodzaju pierogami i nawet nalewkami własnej roboty. Gosposie całe noce spędzały w kuchni, by jak najlepiej się wykazać od strony kulinarnej. Ostatnio na takie święto przyjeżdżało czasem 10 i więcej wozów i całe rodziny gospodarzy z pobliskich wsi. Przybywały władze rejonu, kierownictwo szkoły oraz goście z Polski.

Po Mszy św. dziękczynnej za nowe plony ksiądz wychodził na plac i święcił wszystkie wozy oraz stoły i dopiero po tej ceremonii można się było częstować, a wszystkiemu temu towarzyszyły różne gry, zawody (np. młócenie cepami), wesoła muzyka oraz tańce i zabawy. Podobnie od lat obchodzi się Zielną w Mejszagole, Korwi, Ławaryszkach i wielu innych miejscowościach rejonu wileńskiego oraz solecznickiego.

W Wilnie w tym roku Zielną organizują Franciszkanie przy kościele na Trockiej. Impreza odbędzie się 15 sierpnia o godz. 14 na placu przy kościele. Podczas imprezy zagra Zbigniew Lewicki z Kapelą Wileńską, będą stoiska z z wyrobami artystów ludowych. Przewidziana jest także sprzedaż cegiełek, z czego dochód pójdzie na remont kościoła.

Piękna tradycja i należy ją jak najdłużej pielęgnować przynajmniej na peryferiach. W dużych miastach wprawdzie nie ma tak szerokich możliwości, co nie oznacza, że sytuacja jest bez wyjścia. Znam wileńskie sypialne dzielnice, gdzie tego dnia od rana niektórzy upiększają klatki schodowe gałązkami czerwonej jarzębiny, zieleniną, a wieczorem zbierają się sąsiedzi, by gdzieś tam obok pod pobliskim drzewkiem urządzić mały piknik. Ci, co mają działki, tego rodzaju imprezy najczęściej organizują w ogródkach, gdzie nie obchodzi się bez przechwalania — u kogo największa cukinia lub dynia wyrosła. Nie obchodzi się także bez wymiany przepisów i recept na te lub inne dania.

Jednak taki rodzaj świętowania też nie zawsze jest możliwy, bo do tego musi być dobrze znane i zgrane towarzystwo. Jak spędzić ten dzień, jeśli jesteśmy sami?

Słynny polski kaznodzieja ksiądz Mieczysław Maliński (autor bardzo pożytecznej książeczki dla człowieka XXI wieku pt. „Od rana do wieczora”), jeden z rozdziałów poświęca świętowaniu i w ogóle spożywaniu pokarmów. Przypomina on, że w myśl Biblii, spożywanie pokarmów jest nie tylko czynnością świętą, ale jest modlitwą i to właśnie dlatego do każdego jedzenia musimy podchodzić z wielkim namaszczeniem nawet wówczas, gdy jest ono bardzo skromne. Mówi, że powinniśmy każdy posiłek spożywać na w miarę uroczyście nakrytym i przybranym stole, nie powinniśmy się śpieszyć i cała ta czynność powinna być nacechowana modlitwą dziękczynną do Boga za dar „chleba powszedniego”.

I właśnie na taką, niech nawet bardzo skromną wieczerzę, tego dnia chyba każdy może sobie pozwolić. A więc zamiast wymyślać i zadręczać się brakiem tego lub owego na stole, podziękujmy Bogu za to, co mamy.