Kanclerz Niemiec z wizytą w Wilnie

W poniedziałek doszło do zapowiedzianej od marca wizyty na Litwie niemieckiej kanclerz Fot. ELTA

W poniedziałek wreszcie doszło do długo oczekiwanej wizyty niemieckiej kanclerz Angeli Merkel na Litwie.

Wizyta ta dla litewskiej polityki zagranicznej jest o tyle ważna, że przerywa wieloletni brak wizyt światowej rangi polityków na Litwie, przez co Litwa wyglądała na odosobnioną i niedocenianą na arenie międzynarodowej. I chociaż wizytę niemieckiej kanclerz na Litwie poprzedziły głośne deklaracje o wzajemnym zrozumieniu i perspektywy współpracy, według obserwatorów, przyjazd Angeli Merkel do Wilna niewiele zmieni sytuację Litwy w kontekście polityki światowej.

W przeddzień wizyty niemiecka kanclerz oświadczyła na swoim wideoblogu, że kraje bałtyckie są dla Berlina ważnymi partnerami oraz, że Niemce będą przestrzegały interesy również małych krajów.

Girl in a jacket

„Dla nas, dla Federalnej Republiki Niemiec, jest oczywiste: rozstrzygając (problemy polityki zagranicznej – red.) nie krzywdzimy mniejszych partnerów. Wierzymy jednak, że owocne dla Unii Europejskiej mogą być wspólnie podjęte decyzje, zaś małe kraje są równie ważne jak i duże” – powiedziała na swoim wideoblogu niemiecka kanclerz.

Tymczasem prezydent Dalia Grybauskaitė, również w przeddzień wizyty Angeli Merkel na Litwie, powiedziała, że przez długie lata Litwa pozostawała zakładniczką polityki Stanów Zjednoczonych i oświadczyła, że w przyszłości Litwa będzie prowadziła swoją niezależną od USA czy też Rosji politykę zagraniczną. Te słowa litewskiej prezydent nabierają szczególnego znaczenia przed wizytą w Wilnie kanclerz Niemiec, ponieważ Niemcy od lat prowadzą na kontynencie politykę, którą niektórzy obserwatorzy nazywają delikatnie „antyamerykańską”.

– Z jednej strony wizyta i poprzedzające ją deklaracje niemieckiej kanclerz podkreślają, że zmiany polityki zagranicznej prowadzonej przez prezydent Dalię Grybauskaitė są długotrwałe. Z drugiej zaś strony deklaracje Angeli Merkel do niczego Niemiec nie zobowiązują i mają charakter wyłącznie deklaratywny – mówi w rozmowie z „Kurierem” politolog Vytautas Radžvilas. Jego zdaniem, niemiecka lider dostrzega niepokój Litwy i pozostałych krajów bałtyckich w kwestii prowadzonej przez Niemcy polityki zagranicznej, szczególnie wobec Rosji, toteż chce złagodzić ten niepokój.

– W zamian Niemce oczekują, że Litwa i pozostałe kraje bałtyckie będą cicho siedziały i nie będą wtrącały się do polityki zagranicznej Niemiec, które od lat prowadzą skutecznie działania na powstrzymanie wpływów Stanów Zjednoczonych w Europie i do tego na pewno nie potrzebują naszego wsparcia – tłumaczy politolog. Dodaje też, że wobec tego Niemce ani politycznie, ani ekonomicznie, wcale nie muszą poświęcać się na rzecz interesów krajów bałtyckich i na pewno nie będą się poświęcały.

– Żadnymi słowy nie można bowiem zmienić statusu czy znaczenia naszego kraju w regionie – dodaje nasz rozmówca.

Tymczasem przedstawiciele Niemiec przekonują do swoich planów, aby wspólnie z Litwą i innymi krajami bałtyckimi rozwiązywać problemy. Szczególnie dotyczące spraw regionu, w tym też relacji z Białorusią oraz działań w ramach „Partnerstwa Wschodniego”. Dlatego też w harmonogramie wileńskich spotkań znalazły się te kwestie, jak też współpraca w ramach Unii oraz NATO, zaś obok Wilna, w planie podróży niemieckiej kanclerz znalazła się również Ryga, dokąd Angela Merkel uda się po wizycie na Litwie.

Do wizyty niemieckiej kanclerz na Litwie miało dojść jeszcze w pierwszych dniach czerwca tego roku w ramach obrad Rady Państw Morza Bałtyckiego. Czerwcowa wizyta była osobiście uzgodniona przez prezydent Grybauskaitė i kanclerz Merkel jeszcze w marcu br. Podczas ich spotkania na posiedzeniu Rady Europy w Brukseli. Z powodu kryzysu politycznego wywołanego niespodziewaną dymisją prezydenta Federacji, Merkel była zmuszona wtedy do rezygnacji z czerwcowego wyjazdu do Wilna. Wtedy też zapewniła, że na Litwę wybierze się przy pierwszej możliwej okazji.