Kanclerz Niemiec z wizytą w Wilnie

377
W poniedziałek doszło do zapowiedzianej od marca wizyty na Litwie niemieckiej kanclerz Fot. ELTA

W poniedziałek wreszcie doszło do długo oczekiwanej wizyty niemieckiej kanclerz Angeli Merkel na Litwie.

Wizyta ta dla litewskiej polityki zagranicznej jest o tyle ważna, że przerywa wieloletni brak wizyt światowej rangi polityków na Litwie, przez co Litwa wyglądała na odosobnioną i niedocenianą na arenie międzynarodowej. I chociaż wizytę niemieckiej kanclerz na Litwie poprzedziły głośne deklaracje o wzajemnym zrozumieniu i perspektywy współpracy, według obserwatorów, przyjazd Angeli Merkel do Wilna niewiele zmieni sytuację Litwy w kontekście polityki światowej.

W przeddzień wizyty niemiecka kanclerz oświadczyła na swoim wideoblogu, że kraje bałtyckie są dla Berlina ważnymi partnerami oraz, że Niemce będą przestrzegały interesy również małych krajów.

„Dla nas, dla Federalnej Republiki Niemiec, jest oczywiste: rozstrzygając (problemy polityki zagranicznej – red.) nie krzywdzimy mniejszych partnerów. Wierzymy jednak, że owocne dla Unii Europejskiej mogą być wspólnie podjęte decyzje, zaś małe kraje są równie ważne jak i duże” – powiedziała na swoim wideoblogu niemiecka kanclerz.

Tymczasem prezydent Dalia Grybauskaitė, również w przeddzień wizyty Angeli Merkel na Litwie, powiedziała, że przez długie lata Litwa pozostawała zakładniczką polityki Stanów Zjednoczonych i oświadczyła, że w przyszłości Litwa będzie prowadziła swoją niezależną od USA czy też Rosji politykę zagraniczną. Te słowa litewskiej prezydent nabierają szczególnego znaczenia przed wizytą w Wilnie kanclerz Niemiec, ponieważ Niemcy od lat prowadzą na kontynencie politykę, którą niektórzy obserwatorzy nazywają delikatnie „antyamerykańską”.

– Z jednej strony wizyta i poprzedzające ją deklaracje niemieckiej kanclerz podkreślają, że zmiany polityki zagranicznej prowadzonej przez prezydent Dalię Grybauskaitė są długotrwałe. Z drugiej zaś strony deklaracje Angeli Merkel do niczego Niemiec nie zobowiązują i mają charakter wyłącznie deklaratywny – mówi w rozmowie z „Kurierem” politolog Vytautas Radžvilas. Jego zdaniem, niemiecka lider dostrzega niepokój Litwy i pozostałych krajów bałtyckich w kwestii prowadzonej przez Niemcy polityki zagranicznej, szczególnie wobec Rosji, toteż chce złagodzić ten niepokój.

– W zamian Niemce oczekują, że Litwa i pozostałe kraje bałtyckie będą cicho siedziały i nie będą wtrącały się do polityki zagranicznej Niemiec, które od lat prowadzą skutecznie działania na powstrzymanie wpływów Stanów Zjednoczonych w Europie i do tego na pewno nie potrzebują naszego wsparcia – tłumaczy politolog. Dodaje też, że wobec tego Niemce ani politycznie, ani ekonomicznie, wcale nie muszą poświęcać się na rzecz interesów krajów bałtyckich i na pewno nie będą się poświęcały.

– Żadnymi słowy nie można bowiem zmienić statusu czy znaczenia naszego kraju w regionie – dodaje nasz rozmówca.

Tymczasem przedstawiciele Niemiec przekonują do swoich planów, aby wspólnie z Litwą i innymi krajami bałtyckimi rozwiązywać problemy. Szczególnie dotyczące spraw regionu, w tym też relacji z Białorusią oraz działań w ramach „Partnerstwa Wschodniego”. Dlatego też w harmonogramie wileńskich spotkań znalazły się te kwestie, jak też współpraca w ramach Unii oraz NATO, zaś obok Wilna, w planie podróży niemieckiej kanclerz znalazła się również Ryga, dokąd Angela Merkel uda się po wizycie na Litwie.

Do wizyty niemieckiej kanclerz na Litwie miało dojść jeszcze w pierwszych dniach czerwca tego roku w ramach obrad Rady Państw Morza Bałtyckiego. Czerwcowa wizyta była osobiście uzgodniona przez prezydent Grybauskaitė i kanclerz Merkel jeszcze w marcu br. Podczas ich spotkania na posiedzeniu Rady Europy w Brukseli. Z powodu kryzysu politycznego wywołanego niespodziewaną dymisją prezydenta Federacji, Merkel była zmuszona wtedy do rezygnacji z czerwcowego wyjazdu do Wilna. Wtedy też zapewniła, że na Litwę wybierze się przy pierwszej możliwej okazji.