W Sejmie rozdwojenie impeachmentu

W czwartek posłowie zadecydowali o wyrzuceniu posła Linasa Karaliusa (z prawa) z Sejmu, natomiast zachowali mandat posłowi Aleksandrowi Sacharukowi Fot. ELTA

Za pogwałcenie Konstytucji poseł Linas Karalius stracił mandat, zaś jego kolega Aleksander Sacharuk, również oskarżany za złamanie przysięgi konstytucyjnej, pozostaje dalej pracować w Sejmie.

Tak w czwartek postanowił Sejm. 89 posłów ze 130 biorących udział w tajnym głosowaniu opowiedziało się za pozbawieniem Karaliusa mandatu poselskiego. Za usunięciem z Sejmu Sacharuka głosowało 80 posłów. Zgodnie z prawem, Sejm może pozbawić posła mandatu, jeśli w tajnym głosowaniu opowie się za tym nie mniej niż 85 posłów.

Girl in a jacket

Dwóm posłom liczącej 12 osób frakcji Partii Chrześcijańskiej zarzuca się, że dopuścili się poważnych naruszeń Statutu sejmowego, przez co też złamali poselską przysięgę konstytucyjną.

Linas Karalius oskarżany jest, że w trakcie trwania sesji parlamentarnej udał się w podróż po Azji, zaś poseł Aleksander Sacharuk, pod nieobecność Karaliusa, głosował za niego używając identyfikatora poselskiego, który Karalius zostawił koledze z ławy poselskiej.

Sejm skierował sprawę posłów do Sądu Konstytucyjnego, który uznał, że swoimi działaniami posłowie naruszyli Konstytucję. Decyzję o pozbawieniu ich mandatów miał jednak podjąć Sejm.

Wczorajsza procedura impeachmentu wobec posłów Aleksandra Sacharuka i Linasa Karaliusa, nie licząc głosowania, zajęła niespełna dwie godziny. W ciągu tego czasu parlamentarzyści zdążył wysłuchać oświadczenia w tej sprawie przewodniczącej Sejmu Ireny Degutienė, oskarżonych posłów i ich obrońców. Posłowie mogli też zadawać pytania oskarżonym posłom oraz wypowiadać się w ich obronie, jak też po stronie oskarżenia. Pytań nie było. Natomiast wypowiedzi nie zabrakło. Niektórzy z kolegów Sacharuka i Karaliusa z frakcji Partii Chrześcijańskiej na tyle zagalopowali się w obronie posłów, że obarczyli Sejm odpowiedzialnością za poronienie dziecka, jakie partnerka Sacharuka miała jeszcze w marcu.

— 16 marca, gdy ruszała spycharka impeachmentu, ta młoda rodzina doznała ogromnej straty — oni stracili dziecko. Apelując do waszego sumienia, chcę zadać retoryczne pytanie — czy impeachment jest wart śmierci dziecka? Czy wart jest tego, że tyle czasu ludzie nie mogą skupić się i pracować oraz wykonywać swoje obowiązki? Czy niektórym nie warto zastanowić się w sprawie swego sumienia? — mówiła do parlamentarzystów Zita Užlytė.

Z kolei poseł Jonas Ramonas oskarżył Sejm, że ma krew na sumieniu.

— Podczas tego impeachmentu mamy prawdziwą krew. Szanowny Aleksander i jego żona — ich rodzina straciła dziecko. To jest prawdziwa krew. Czy tego wystarczy, czy wciąż mało? Być może ono (dziecko — przyp. red.) wyrosłoby na prawdziwego konserwatystę lub liberała — mówił kolejny kolega Sacharuka z frakcji, poseł Jonas Ramonas.

Zdaniem posła Egidijusa Vareikisa, z którym rozmawialiśmy niedługo przed zakończeniem głosowania, takie apele kolegów posłów do parlamentarzystów mogą (mogły) wpłynąć na postawę głosujących posłów.

— Jeśli będziemy opierali się o postanowienia klubów parlamentarnych, to można przewidzieć, że dziś Sejm pozbawi mandatów dwóch posłów. Tymczasem sprawa ta dotyczy nie tylko prawa, lecz też moralności i kultury politycznej. Wobec tego nie chciałbym prognozować wyników tego głosowania — powiedział w rozmowie z „Kurierem” poseł Egidijus Vareikis. Poseł przytoczył też przykład z historii impeachmentu wobec prezydenta Clintona, który zachował swe stanowisko dzięki Kongresowi, aczkolwiek amerykański trybunał konstytucyjny nie miał wątpliwości, że prezydent złamał przysięgę konstytucyjną.

— Jak widzimy, są różne przykłady — zauważył poseł Varekis, dodając, że interesy polityczne czasami biorą górę nad prawem.

„Państwo przestało istnieć!”, „Dwulicowość parlamentu nie ma granic!”, „Czas ich wszystkich pozbawić mandatów!” — to tylko nieliczne i na pewno nie najbardziej wymowne komentarze internautów, jakie setkami zaczęły pojawiać się zaraz po opublikowaniu informacji o wynikach głosowania w portalach internetowych. Internautów oburzyło stanowisko Sejmu, który w różny sposób potraktował dwóch posłów, którym postawiono podobne zarzuty — złamanie przysięgi konstytucyjnej.

Zdaniem posła Vareikisa, wynika to z nieprecyzyjnego prawa określającego sytuację.

— Uważam, że posłowie w ogóle nie powinni mieć prawa decyzji w sprawie pozbawienia innego posła mandatu. Powinien być stworzony inny mechanizm prawny, ale jak dotychczas, sprawa ta nikogo nie interesuje — mówi nam poseł Vareikis, który niedawno sam był obiektem dyskusji parlamentarnej o pozbawieniu go mandatu. Niektórzy parlamentarzyści chcieli pozbawić go mandatu na podstawie orzeczenia Komisji Etyki Poselskiej, że naruszył Statut, bowiem poza pracą w Sejmie, prowadził również wykłady na uczelni.