Święto i dzień codzienny Domu Kultury Polskiej

194
Lat dziesięć dzieli nas od tej chwili - uroczystego otwarcia Domu Polskiego w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

Oficjalne i uroczyste otwarcie Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbyło się dokładnie przed 10 laty. Ale faktycznie Dom zaczął żyć o wiele wcześniej, od chwili, kiedy taka myśl zaczęła się rodzić.

Początkowo polska społeczność Wilna i władze Rzeczypospolitej Polskiej zabiegały o restytucję mienia przedwojennych polskich organizacji społecznych. Przedmiotem owych starań były trzy obiekty: Teatr na Pohulance (obecnie Rosyjski Teatr Dramatyczny przy ul. Basanavičiaus), budynek Polskiego Towarzystwa Naukowego (przy ul. Goštauto obok magazynu Muzeum Sztuk Pięknych Litwy) oraz Stanica Harcerska (ul. Akmenų — obecnie siedziba ambasady USA).
Wobec niemożliwości osiągnięcia porozumienia w tej sprawie próbowano znaleźć inne rozwiązanie. M. in. zawarto umowę między władzami Krakowa i Wilna o dokonaniu wymiany kamieniczek. Jednak nie doszło do porozumienia.

Dlatego też zaczęto rozważać koncepcję budowy Domu Polskiego na Litwie. W tym miejscu warto sięgnąć pamięcią do lipca roku 1995, kiedy to odbyło się spotkanie przedstawicieli 14 organizacji polskich, na którym przedyskutowano wstępną koncepcję budowy i wykorzystania budynku.

Dom Kultury Polskiej stał się domem dla wszystkich pokoleń, ale naprawdę kipi życiem, kiedy jego bywalcami zostaje taka gwarna gromada Fot. Marian Paluszkiewicz

Autorem pierwszego projektu koncepcyjnego jest krakowski architekt Tomasz Bobrowski. Ostatecznej weryfikacji dokonała prof. architektury Halina Skibniewska.

Jak nadmieniliśmy powyżej, jeszcze przed otwarciem zaczęły tu się zadamawiać polskie organizacje społeczne. A wraz z tym zaczęło kipieć życie kulturalne.

7 stycznia roku 2001 odbył się pierwszy wileński bal karnawałowy pt. „W dźwięku ulic wileńskich” zorganizowany staraniem Stowarzyszenia im. St. Moniuszki, a pierwszym gościem na scenie Domu Polskiego był Teatr 2 Strefa z Warszawy.

„Wchodziny” odbywały się tu prawie codziennie — wszystkie oczekiwane, wszystkie bardzo radośnie obchodzone, bo przecież był to pierwszy od lat Dom rodzinny!

I oto już lat dziesięć dzieli nas od tej chwili.  Podczas tego weekendu Dom Polski — a tak najczęściej ciepło jest przez Polaków Litwy i rodaków z Polski nazywany — świętuje swój jubileusz. Zainaugurowany w piątek, tak jak przed dziesięciu laty Mszą świętą dziękczynną w wileńskim kościele pw.  Ducha Świętego, a kontynuowany poprzez wernisaż wystawy fotograficznej trzech fotografików wileńskich — Jerzego Karpowicza, Bronisławy Kondratowicz i naszego redakcyjnego kolegi — Mariana Paluszkiewicza oraz koncerty, które w ciągu tych dni odbędą się na scenie Domu Kultury Polskiej.

Z tej to okazji poprosiliśmy Artura Ludkowskiego, dyrektora Domu Kultury Polskiej w Wilnie, by odpowiedział na pytania związane z działalnością placówki, którą, z względnie krótką przerwą (rok i osiem miesięcy, kiedy pełnił stanowisko wicemera miasta Wilna) kieruje.


Artur Ludkowski: "Za te dziesieć lat musieliśmy udowodnić, na co nas stać" Fot. Marian Paluszkiewicz

Czasy, w których świętujecie swoje dziesięciolecie, na Litwie są bardzo trudne — kryzysowe. Czy takie też są w stosunku do Domu Kultury Polskiej na Litwie?

Oczywiście, nie możemy się odizolować od ogólnego nurtu kraju na terenie, którego działamy. Jednak nie narzekamy, a cieszymy się z tego, że istniejemy, że nie mamy zadłużeń. W dzisiejszych czasach jest to bardzo ważne.

Co prawda, nie mamy możliwości podnieść ludziom poborów, ale cieszymy się z tego, że nie trzeba było przeprowadzać radykalnych cięć kadrowych. Dzięki stałej pracy wszystkich ogniw, skończyliśmy nawet na małym plusie. Jest ciężko, ale  nie jesteśmy przyzwyczajeni do lekkiego życia, ponieważ musieliśmy udowodnić, że nas samych stać na prowadzenie takiej placówki.

Podstawowe źródła waszego dochodu…

Zasadniczo trzy. To działalność hotelu. Od kilku lat restauracji, którą przejęliśmy na swój bilans oraz organizacja i przeprowadzenie konferencji, czyli wynajmowanie sali. Ale skoro chodzi o to trzecie źródło — to lata 2009-2010 dla nas były bardzo trudne, bo umowy z prawie wszystkimi firmami litewskimi wygasły, gdyż bardzo słabo się miały. Dobrze, że w Polsce nie odczuwało się kryzysu i goście z Polski, którzy stanowią 85 proc. ogółu gości hotelowych — nasz budżet podreperowali.  No i mówiąc o dochodach, wynajmujemy kilka pomieszczeń — pod księgarnię, gabinet stomatologiczny, fryzjernię.  Z jednej strony reperujemy, a z drugiej duszą nas ceny usług komunalnych.

Chyba te „drogocenne” na Litwie ogrzewanie…

W zasadzie tak. Na przykład, za styczeń musieliśmy zapłacić 36 tysięcy właśnie za ogrzewanie, a ogółem za usługi, wodę, prąd ponad 50 tysięcy. Czyli, w ciągu okresu letniego musimy zarobić na cały rok. Dlatego odkładamy na „czarny” sezon grzewczy.
Kiedy rozpoczynałem pracę, myślałem zarówno ja, jak i inni pracownicy, że jak tylko uruchomimy hotel, restaurację, działalność koncertową, to nasze sprawy gospodarcze będą rozwiązane. A tu, okazuje się, że codziennie zaskakują nas nowe problemy, tak zresztą, jak jest we własnym domu — nie wystarczy go zbudować, potrzebny jest stały nadzór.

Swoją podstawową misję Dom Kultury Polskiej w Wilnie spełnia poprzez wdrażanie zróżnicowanych form działalności kulturalno-oświatowej.

Dla energicznej młodzieży nawet ściany domu trzeba "przesuwać" - tańczą przed frontonem placówki. Widzów wtedy jest jeszcze więcej Fot. Marian Paluszkiewicz

Nasza oferta programowa obejmuje szereg imprez zarówno cyklicznych, jak i okolicznościowych o różnym charakterze: rozrywkowym, edukacyjnym, promocyjnym, komercyjnym.

Organizujemy m. in. koncerty (muzyki klasycznej, folkloru, rockowej itd.), wieczory poezji, spotkania artystyczne, wernisaże sztuki współczesnej, ludowej i inne, spektakle teatralne, wykłady popularno-naukowe, kiermasze polskiej książki, pokazy filmów, dyskoteki itp. Tradycyjnie obchodzone są polskie święta narodowe i kalendarzowe, takie jak Andrzejki, Dzień Dziecka, organizowane są zabawy sylwestrowe, zapusty itp. Przy DKP działają kółka artystyczne dla młodzieży i dzieci.

Sporo imprez kulturalnych organizujecie nieodpłatnie.

U nas przebiega w ciągu roku około 600 różnych imprez. Poza tym udzielamy nieodpłatnie sali dla  wszystkich organizacji polskich, jakie się do nas zwracają.

Dom Kultury Polskiej jest dziś prawdziwym domem dla ponad trzydziestu organizacji społecznych.

Przejdźmy do innego tematu. Jaka była Pana droga, jako dyrektora do Domu Polskiego.

Swój jubilesz 50-lecia jedyny polski dziennik na Litwie obchodził też tu. Aby zgasić 50 zapalonych na torcie jubileuszowym świeczek, potrzebny był tak silny tandem: durektora DKP Artura Ludkowskiego i ówczesnego redaktora "Kuriera" Aleksandra Borowika Fot. Marian Paluszkiewicz

Trochę przypadkowa. Kiedy został ogłoszony konkurs na objęcie tego stanowiska, zgłosiłem swą kandydaturę.  W tym pierwszym roku przyszło wiele ludzi, którzy pracują do dziś. To Krystyna Zimińska, Teresa Winiarska, Irena Mieczkowska, Roman Rotkiewicz, Władysław Wojnicz, Svajūnas Gedvilas i inni.

A kiedy mówię o „weteranach” naszej placówki, to myślę też o wszystkich ludziach, którzy u nas pracują z oddaniem. Płynność kadry u nas jest nieznaczna, ale wiadomo, życie nie stoi na miejscu. Ktoś wyjechał za granicę, ktoś z jakichś powodów musiał zmienić pracę. Ale dla wielu Polaków miejscowych praca w instytucji, która zajmuje się organizowaniem życia kulturalnego Polaków na Litwie, promowaniem polskiej literatury, sztuki, pielęgnowaniem polskiego folkloru, tradycji, wspomaganie społecznej aktywności kulturalnej, dbanie o zachowanie wartości, które kształtują tożsamość narodową Polaków na Litwie, jest nie tylko miejscem pracy, ale też sprawą honoru, że pracują w rodzinnym Domu.

Działalność Domu Polskiego zmieniła na pozytywne nawet wygląd tej dzielnicy.

Też z tego się niezmiernie cieszymy, że w naszym sąsiedztwie powstaje coraz więcej nowoczesnych biurowców, rozlokowały się tu poważne firmy komercyjne. Starówka jest bardzo droga i już bardzo mocno zapchana, tu zaś krok do Starówki, wygodne połączenie, czyli prestiż tej dzielnicy rośnie.

Święto świętem, a plany na przyszłość?

Codzienna praca i nie stanie w miejscu. Bo przecież od roku 2002 Dom Kultury Polskiej jest na swoim. Owszem, otrzymujemy z Polski dotacje na działalność programową. I za to ogromne dzięki Senatowi RP, Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska” oraz Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Jednak sami opracowujemy różne programy, uczestniczymy w projektach unijnych. Słowem — ruszamy się i śmiało wkraczamy w drugie dziesięciolecie!


Rozmawiała Helena Gładkowska