Kwadratura polsko-litewskiego okrągłego stołu

175
Dyskusję zorganizowano przy okrągłym stole w Centrum Studiów Europy Wschodniej (CSEW) Fot. Marian Paluszkiewicz

W Wilnie znowu porozmawiano o problemach w relacjach polsko-litewskich i o tym, jak te problemy można przezwyciężyć oraz skąd one się wzięły.

Tym razem dyskusję zorganizowano przy okrągłym stole w Centrum Studiów Europy Wschodniej (CSEW). Jego raport „Relacje Litwy i Polski: Zablokowany porządek obrad dwustronnych relacji, czy puste partnerstwo strategiczne?” stał się podłożem do dyskusji okrągłego stołu, przy którym zasiedli politycy, dziennikarze, naukowcy oraz analitycy Centrum.

Dyskusji patronował były prezydent Valdas Adamkus, który na wstępie zaznaczył, że obecne relacje Litwy z Polską są godne pożałowania. Ocenił też, że wina pogorszenia stosunków partnerskich leży po obydwu stronach. Zdradził też, że jeszcze podczas jego kadencji, w spotkaniach za zamkniętymi drzwiami niektórzy polscy politycy nie kryli swoich ambicji, w kontekście których Litwa przedstawiana była, jako mały, nie wiele znaczący kraj.

— Podczas takich spotkań nieraz można było usłyszeć, „że co macie zwracać uwagę na tych maluśkich” — mówił rozgoryczony prezydent Valdas Adamkus. Dodał też, że „w 95 proc. zgadza się” z wnioskami zawartymi w 42-stronicowym raporcie Centrum.

Dokument ten obejmuje retrospektywę relacji polsko-litewskich, poczynając od rozpadu Związku Sowieckiego po ostatnie lata, kiedy to stosunki między Polską a Litwą są określane przez niektórych obserwatorów „za najgorsze w najnowszej historii”.

Minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis (w środku) kryzys w stosunkach polsko-litewskich złożył na karb mediów, które szukając taniej sensacji prześcigają się w wymyślaniu najbardziej dramatycznych tytułów do opisu stosunków polsko-litewskich Fot. Marian Paluszkiewicz

Że tak nie jest — z tym absolutnie nie zgodził się minister spraw zagranicznych, Audronius Ažubalis, który podczas dyskusji odczytał deklaratywne przemówienie przygotowane wcześniej przez jego doradców. Zaznaczył w nim, że relacje między Polską a Litwą mocno zmieniły się w ciągu ostatnich 20 lat, kiedy to dwa odizolowane od siebie państwa stały się partnerami strategicznymi. Kryzys w stosunkach polsko-litewskich minister Ažubalis złożył na karb mediów, które, zdaniem ministra, szukając taniej sensacji, prześcigają się w wymyślaniu najbardziej dramatycznych tytułów do opisu stosunków polsko-litewskich.

Minister spraw zagranicznych powtórzył też swoją opinie, że sprawy polskiej mniejszości na Litwie rzucają cień na państwowe relacje dwustronne, bo są źle interpretowane. Szczególnie nieprawidłowo, według ministra Ažubalisa, są przedstawiane sprawy oświaty polskiej na Litwie.

— Polacy na Litwie mają najlepsze na świecie warunki do nauki w języku ojczystym. To jest fakt, którego nikt nie zaprzeczył. Co więcej, mogę założyć się, że również za 10 lat ta sytuacja nie zmieni się — powiedział Audronius Ažubalis.

W kwestii pisowni nazwisk oraz podwójnego nazewnictwa, zdaniem ministra, polskim partnerom należy wreszcie powiedzieć prawdę, że wcześniej złożone im obietnice w tej kwestii są gołosłowne i „obecnie, te problemy są nie do rozwiązania, bo litewskie prawo tego nie dopuszcza”.

Zdaniem ministra Ažubalisa, również w kwestii zwrotu nieruchomości, aczkolwiek problemy są na Wileńszczyźnie, nie mają one jednak podłoża narodowościowego, gdyż problemy ze zwrotem ziemi, w opinii ministra, mają tak samo Polacy, jak i Litwini.

— Na Litwie ziemię zwrócono w 99 proc. Problemy są tylko w powiecie wileńskim, ale wynikają one z problemów technicznych, bo wszyscy wiemy, na czym polegał system wsi sznurowych. Niemniej, jeśli spojrzymy na listy osób ubiegających się o zwrot ojcowizny, to są tam nazwiska zarówno polskie, jak i litewskie — powiedział minister Ažubalis. Gdy zarzucono mu manipulację statystykami, gdyż w rejonie wileńskim w ciągu 20 lat ziemię zwrócono zaledwie w 85 proc. przypadków, w Wilnie zaś ten odsetek nie przekracza nawet 20 proc., minister spraw zagranicznych oświadczył, że Polacy sami są winni, bo mając władzę w rejonie wileńskim, nie potrafili odzyskać swojej ojcowizny, aczkolwiek w opinii ministra, 85 proc. to i tak prawie 99 proc.

Spośród dyskutantów okrągłego stołu z ministrem spraw zagranicznych zgodziła się tylko znany z napadów na Polaków i Polskę, obserwator portalu DELFI, Anatolijus Lapinskas. W swoim emocjonalnym odczycie Lapinskas przedstawił kolejny pomysł na walkę z polskimi problemami, których, jego zdaniem, po prostu nie ma. Dlatego Lapinskas zaproponował zebranym, zamiast zastanawiać się nad rozwiązaniami domniemanych problemów, należałoby uświadamiać polskiej opinii publicznej, że wszystkie problemy polskiej mniejszość na Litwie są wydumane. Lapinskas zaproponował też, żeby na każdą informację o problemach Polaków na Litwie w mediach polskich reagować żądaniem sprostowania „dezinformacji”. Obserwator DELFI przedstawił też zebranym „prototyp” listu do redaktora „Rzeczpospolitej” z żądaniami sprostowania słów prezesa „Porządku i Sprawiedliwości” Jarosława Kaczyńskiego, który w opublikowanym wywiadzie mówi o problemach polskiej mniejszości na Litwie.

— Być może taki list nie od razu zostanie opublikowany, lecz jeśli za każdym razem redaktor będzie otrzymywał takie listy, to w końcu będzie musiał zastanowić się — przekonywał Lapinskas.

Większość uczestników dyskusji nie zgodziła się z opinią ministra Ažubalisa i Lapinskasa, że Polacy na Litwie nie mają problemów. Na ten temat w dysonans z ministrem przemawiał nawet jego zastępca, były ambasador Litwy w Warszawie, Egidijus Meilūnas. Wiceminister zaznaczył, że chociaż Polska nie raz przesadnie reagowała na nierozwiązywanie problemów polskiej mniejszości na Litwie, to jednak te problemy są i należy ich rozstrzygać.

— Nieraz te naciski wychodziły poza ramy dyplomacji — powiedział Meilūnas. Dodał jednak, że Polska, jako nieliczne kraje na świecie, wzorowo dba o interesy swoich rodaków za granicą i w tej kwestii z Polski należy brać przykład.  Meilūnas sprostował też sugestie niektórych uczestników dyskusji, że Litwa musi ustąpić przed niektórymi żądaniami Warszawy, jak chociażby pisownią nazwisk.

Wiceminister zauważył, że Litwa nie musi czynić ustępstw wobec Warszawy, bo prawa do pisowni nazwisk potrzebują litewscy obywatele polskiego pochodzenia, dlatego ta sprawa jest ważna dla Litwy i musi być rozwiązana zgodnie ze standardami prawa międzynarodowego.

Tymczasem dr Vladas Sirutavičius z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Wileńskiego, zauważył, że strona litewska, jak na przykład minister Ažubalis, dziwnie interpretuje prawa mniejszości narodowych, co na ogół wywołuje zdziwienie zachodnich obserwatorów.

— Kiedy zagraniczni dziennikarze pytają mnie, dlaczego na Litwie Polacy nie mogą pisać nazwisk w języku ojczystym, to bronię się tłumaczeniem, że litewskie ustawy na to nie pozwalają. Taka odpowiedź wywołuje jeszcze większe ich zdziwienie, że przecież ustawy nie są spuszczane z niebios przez Pana Boga, tylko to my sami je tworzymy. „To weźcie i zmieńcie te ustawy” — odpowiadają mi dziennikarze. To weźcie i zmieńcie te ustawy — powiedział dr Vladas Sirutavičius, kierując te słowa do uczestniczących w dyskusji posłów na Sejm.

Uczestniczący w dyskusji okrągłego stołu doradca premiera, Czesław Okińczyc z ubolewaniem stwierdził, że nie ma nadziei na to, żeby Sejm obecnej kadencji cokolwiek zmienił w sytuacji polskiej mniejszości na Litwie, bo zdaniem Okińczyca, obecny skład parlamentu — od lewa do prawa — jest zdominowany przez nacjonalistycznie nastawionych polityków. Doradca premiera zauważył też, że przewodnicząca Sejmu Irena Diegutienė, która rywalizuje obecnie z premierem Andriusem Kubiliusem o stanowisko prezesa partii konserwatywnej i licząc na poparcie skrajnie prawicowych sił w partii, w swojej kampanii wyborczej również używa antypolskiej retoryki.

Okińczyc apelował do litewskich polityków, żeby nie negowali znaczenia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

— Można mieć wiele krytyki wobec tego ugrupowania i jej lidera, ale jest to realna siła, która ma swój elektorat i zamiast negować tę siłę, trzeba ją zapraszać do współpracy — powiedział Okińczyc. Dodał też, że poprzez współpracę z polską partią można będzie zniwelować radykalizm zarzucany nie raz AWPL i jej liderowi.

Doradca premiera, czy też redaktor działu zagranicznego dziennika „Lietuvos rytas” Marius Laurinavičius zwrócili uwagę dyskutantów oraz autorów raportu, że błędnie jest interpretowana reakcja polskiej mniejszości na przyjętą w marcu Ustawę o Oświacie. Media litewskie traktują tę reakcję, jako sprzeciw Polaków wobec nauki w języku litewskim. Tymczasem dyskutanci zauważyli, że polska mniejszość sprzeciwia się głównie dyskryminacyjnemu ujednoliceniu egzaminów z języka litewskiego, gdyż Ustawa nie przewiduje okresu przejściowego do ujednoliconego egzaminu, chociaż programy nauczania w szkołach litewskich i mniejszości narodowych zdecydowanie się różnią.

Uczestnicy środowej dyskusji nad raportem CSEW byli natomiast zgodni, że taka dyskusja była potrzebna, być może była nieco spóźniona, ale na pewno musi też być kontynuowana.