Kolejne posiedzenie ekspertów bez kolejnego „przełomu”

466
Kolejne, już trzecie spotkanie polsko-litewskiej grupy eksperckiej ds. edukacji nie przyniosło oczekiwanego przełomu w zakresie obrony polskiego szkolnictwa na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

W kolejną, 238. rocznicę powołania przez władze Rzeczypospolitej Obojga Narodów niemalże pierwszego w Europie ministerstwa oświaty — Komisji nad Edukacją Młodzi Szlacheckiej Dozór Mającej (w skrócie Komisji Edukacji Narodowej) — w Wilnie odbyło się kolejne posiedzenie grupy eksperckiej, na którym spadkobiercy obojga narodów nie potrafili dojść do porozumienia w sprawie edukacji Polaków na Litwie.

— Kłótni nie było — zdradzili nam uczestnicy spotkania. Ale jak przyznają, już po pierwszych godzinach, stało się pewne, że nie będzie też przełomu i porozumienia w sprawie sposobu rozwiązywania problemów polskiej oświaty na Litwie.

Polsko-litewski zespół ekspercki ds. edukacji polskiej mniejszości na Litwie i litewskiej w Polsce został powołany na początku września z inicjatywy premierów Polski i Litwy Donalda Tuska i Andriusa Kubiliusa. Premierzy spotkali się w Połądze dwa dni po tym, jak Forum Rodziców zorganizowało 2 września w Wilnie wielotysięczny wiec przed Urzędem Prezydenta. W tym też dniu odbył się strajk uczniów polskich szkół.

Protestowali oni przeciwko zmianom, które do polskich szkół wprowadza nowa Ustawa o Oświacie. Zgodnie z nią, od 2013 r. w szkołach litewskich i szkołach mniejszości narodowych zostanie ujednolicony egzamin maturalny z języka litewskiego, chociaż program nauczania litewskiego w szkołach litewskich i nielitewskich znacznie się różni.

Polacy nie godzą się też na dyskryminacyjne traktowanie szkół mniejszości narodowych względem szkół litewskich w miejscowościach, gdzie działają takie szkoły. Nie zgadzają się też na zwiększenie w polskich szkołach liczby przedmiotów nauczanych po litewsku.

Litewskie władze tłumaczą, że nowy system edukacyjny ma wzmocnić nauczanie języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych. Polacy uważają natomiast, że takie postanowienie ogranicza nauczanie w języku ojczystym i ogólnie pogarsza przyswajanie wiedzy przez uczniów. Litewskie władze nie chcą jednak słuchać tych argumentów rodziców polskich dzieci.

Dlatego też Polacy przedstawili swoje postulaty polskiemu wiceministrowi edukacji narodowej Mirosławowi Sielatyckiemu, który przewodzi grupie polskich ekspertów. Spotkał się on w przeddzień posiedzenia polsko-litewskiej grupy z przedstawicielami rodziców i nauczycieli szkół polskich. Usłyszał wiele niemiłych słów, które były kierowane do litewskich władz i konkretnie do ministra oświaty Gintarasa Steponavičiusa i jego zastępcy, Vaidasa Bacysa, który z kolei przewodniczy litewskiej grupie ekspertów. Proponują oni dla szkół mniejszości narodowej złagodzenie kryteriów ujednoliconego egzaminu maturalnego z litewskiego.

— Znowu mówiliśmy o ujednoliceniu egzaminu. Przedstawiciele ministerstwa oświaty (litewskiego — KW) proponują zmianę formy egzaminu, jednak, naszym zdaniem, musi być zmieniona również jego treść — powiedział „Kurierowi” Józef Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”. Ale nawet na takie rozwiązanie nie godzą się rodzice uczniów szkół polskich, którzy zorganizowani w Forum Rodziców Uczniów Szkół Polskich walczą o odwołanie zmian wprowadzonych nową ustawą, czyli również ujednolicenia egzaminu.

Swoje obawy w tym zakresie rodzice przedstawili polskiemu wiceministrowi, który zechciał ich wysłuchać, bo władze litewskie z polskimi rodzicami rozmawiać nie chcą.

— Nasze dzieci są przeciążone liczbą zajęć, bo tygodniowo mają po 35 godzin. A wszystko z powodu wprowadzonych zmian mających rzekomo polepszyć naukę języka litewskiego. W wyniku dzieci są przemęczone i zdesperowane, więc o jakim poziomie nauki można tu mówić — apelowali polscy rodzice do ministra Sielatyckiemu.

Prosili też nie wierzyć ewentualnym zapewnieniom strony litewskiej, że po wcześniejszych spotkaniach grupy eksperckiej w Druskienikach i w Warszawie, przeprowadzono „szerokie konsultacje” z uczniami szkół polskich.

— Żadnych konsultacji nie było, bo urzędnicy ministerstwa spotykali się tylko po to, żeby po raz kolejny przedstawić nowe warunki egzaminu z litewskiego. A na uwagi uczniów, że te zmiany mogą utrudnić składanie egzaminu z litewskiego i pogorszyć wyniki z egzaminu maturalnego, urzędniczki ministerstwa odpowiadały, że o to mogą mieć pretensje do swoich rodziców, że posłali ich do polskiej, a nie litewskiej szkoły — opowiadali ministrowi rodzice.  Ich zdaniem, takie manewry litewskich władz prowadzą do zagłady polskiej oświaty na Litwie.

— Bo jeśli za dwa lata okaże się, że uczniowie polskich szkół nie poradzą sobie dobrze z nowym trybem egzaminu, to eksplodują obawy polskich rodziców, którzy zaczną zabierać dzieci z polskich szkół i posyłać do litewskich — tłumaczyli rodzice.

— Dlatego prosimy, żeby strona polska bardzo stanowczo broniła nas, bo litewskie władze nie chcą z nami nawet rozmawiać — powiedziała Edyta Maksymowicz z Forum Rodziców. Forum wielokrotnie zwracało się do litewskich władz o dopuszczenie przedstawicieli rodziców do pracy grupy eksperckiej, jednak strona litewska stanowczo tego im odmawiała.

W piątek o to ponownie zaapelował wiceminister Sielatycki.

Tym razem przedstawiciele litewskiej grupy wstępnie to zaakceptowali. Jak poinformował nas Józef Kwiatkowski, wstępnie uzgodniono, że grupa rodziców będzie mogła uczestniczyć w pracach grupy na zasadzie organu doradczego.