50 tysięcy „wypędzonych ze swego kraju”…

Mieszkańcy kraju z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej nie są pewni jutra i żyją dniem dzisiejszym Fot. Marian Paluszkiewicz

Niskie wynagrodzenia, bezrobocie, rosnące ceny, emigracja oraz korupcja — zgodnie z opinią publiczną są to najboleśniejsze problemy, które dotknęły całą Litwę.

Polityka obecnych władz w szybkim stopniu wyludnia nasz kraj. W tym roku w poszukiwaniu lepszego życia wyjechało 50 tysięcy mieszkańców Litwy.

— Od kilku lat z rodziną pracujemy w angielskim Liverpoolu. Nie jest łatwo, moja 10-letnia córka nie potrafiła przystosować się do nowego życia, więc z babcią powróciły na Litwę, do rejonu radziwiliskiego. Mała uczęszcza do szkoły i jest szczęśliwa, moja mama nadal pozostaje bez pracy. Żyją jedynie z zasiłków dla samotnej matki, które płaci mi Anglia. Tygodniowo otrzymują ponad 600 litów, a więc miesięcznie na przeżycie mają ok. 2,5 tys. litów. Gdybym wróciła na Litwę, nie tylko ja zostałabym bez źródła dochodu, ale i moi bliscy. Nie wrócę. Poza tym, znaleźć tu pracę pomogłam też dla wielu moich znajomych z Litwy — opowiada nam 30-letnia Alona pracująca w kawiarni jako kelnerka.

Wraz z 14 emigrantami z Litwy w Liverpoolu wynajmują dom. Litewscy emigranci, nie tylko w Anglii, muszą ciężko pracować, aby móc wysłać też pieniądze dla swoich bliskich na Litwę, wielu z nich tęskni za rodziną i przyjaciółmi. Przeklinają ojczysty kraj, który „wypędził” ich z domu.

— „Norwegio, ojczyzno moja. Ty jesteś jak zdrowie, ten tylko się dowie, kogo nakarmisz”. Taka jest rzeczywistość. Paskudna? A skądże! Chociaż moje dzieci tu się nie urodziły, a tylko w Litwie, ich domem jest właśnie Norwegia. Dla mojej żony jest to bolesne, ale tak będzie, dopóki sytuacja na Litwie się nie polepszy. A z tego, co widzę, w ogóle nie wierzę, że kiedyś to nastąpi. Ostatnie plany litewskich władz zwiększenia podatków na pewno nie są dobrą drogą — pesymistycznie stwierdza 27-letni Marek, budowniczy z małego miasteczka w pobliżu stolicy Oslo.

Z powodu emigracji społeczność Litwy starzeje w szybkim tempie Fot. Marian Paluszkiewicz

Oczywiste jest, że obywatele naszego kraju na emigrację decydują się z przyczyn ekonomicznych. O tym świadczą nie tylko wypowiedzi naszych rozmówców, ale też wyniki ostatnich sondaży. Najnowsze badania przeprowadzone przez spółkę opinii publicznej „Vilmorus” wskazują, że obecnie największym problemem 82 proc. mieszkańców Litwy są niskie zarobki. 78 proc. respondentów twierdzi, że to bezrobocie, zaś 75 proc. — rosnące ceny. Z kolei 70 i 67 proc. przyznało, że największym bólem głowy całego kraju jest emigracja i korupcja.

Ponad połowa respondentów, czyli 57 proc. stwierdziło, że z powodu obecnej sytuacji kraju nie są pewni jutra i żyjąc dniem dzisiejszym nie mają planów na przyszłość. 30 proc. przyznało, że wie, czym się będą zajmować w ciągu najbliższych 6 miesięcy i tylko 13 proc. respondentów ma dłuższą perspektywę.
Zgodnie z danymi Litewskiego Departamentu Statystycznego, w roku ubiegłym swój wyjazd zadeklarowało ponad 80 tys. mieszkańców. W tym roku, w styczniu-październiku oficjalnie wyjechało ok. 49 tys. osób. Średnio deklarując swój wyjazd z kraju każdego miesiąca wyjeżdża ponad 4 tys. Prognozuje się, że do końca 2011 roku liczba emigrantów przekroczy pół tysiąca.

Zdaniem Vaivy Šečkutė, głównej ekonomistki banku „Swedbank”, emigracja jest niekorzystna dla ekonomiki Litwy, ponieważ większą część emigrantów stanowią ludzie w wieku produkcyjnym.

— Zmniejszającej się liczbie osób w wieku produkcyjnym będzie bardzo trudno utrzymać zwiększającą się liczbę dzieci i emerytów. Prawdopodobnie w takiej sytuacji zwiększy się zapotrzebowanie na takie usługi publiczne jak np. ochrona zdrowia, a budżet z powodu malejącej siły roboczej nie otrzyma dodatkowych dochodów — wyjaśnia Šečkutė.

Według ekonomistki, emigracja ma też drugą stronę medalu. Przesyłając pieniądze bliskim na Litwie emigranci nie tylko polepszają ich sytuację ekonomiczną, ale też pozytywnie wpływają na wzrost gospodarki naszego kraju. Oprócz tego, po powrocie nasi obywatele na Litwie będą mogli zastosować zdobyte podczas emigracji doświadczenie i nawiązane kontakty.

Którą drogę — podnoszenie kolejnych podatków, które zdesperowanych mieszkańców Litwy zmuszają szukać chleba  po świecie, czy stworzenie warunków do pełnowartościowego życia w swoim kraju — wybiorą władze?

Na razie tylko rośnie fala tysięcy mieszkańców, którzy siebie nazywają „wypędzonymi ze swego kraju”.