Współczesna miłość do starej piosenki

248

Wydobyć z zapomnienia pieśni ludowe i wykonać je stosując współczesną muzykę popularną — w takim celu wraz z przyjściem jesieni w tym roku z inicjatywy rodzeństwa Katarzyny i Pawła Żemoitin z Niemenczyna powstał młodzieżowy zespół muzyki folkowej „StaraNowa WNO”.

Młodzi muzycy tworzący zespół „StaraNowa WNO” kiedyś bardzo popularne na Wileńszczyźnie, a obecnie być może nieco zapomniane piosenki, wykonują we własnoręcznie opracowanych współczesnych aranżacjach. Takie piosenki jak „Na parkanie siedzi Jaś” „Wczoraj był deszczyk” czy też „Świeć księżycu świeć” nabierają innych już dzisiaj kolorów i nowego sensu.

— Na Wileńszczyźnie jest to coś nowego. Mamy mnóstwo polskich kapeli. Sam prowadzę „Kapelę dwa tygodnie” działającą przy Ośrodku Kultury w Bezdanach. Kasia kieruje „Kapelą podwórkową” przy Muzeum Etnograficznym Wileńszczyzny. Przy nowo założonym studium muzycznym w niemenczyńskim Domu Kultury działają zespoły muzyki współczesnej. Jednak my z kolei chcieliśmy to wszystko połączyć w całość — o początkach założenia zespołu opowiada Paweł.

Zdaniem Katarzyny, folk jest lubiany wśród publiczności różnego wieku, ponieważ jest rodzajem muzyki, który pieśnią ludową przyciąga osoby starsze, a współczesnym wykonaniem zaraża również młodzież. Pomysł Katarzyny i Pawła o założeniu zespołu muzyki folkowej dojrzewał przez kilka lat. Jednak były studia, dużo pracy, masa różnych projektów muzycznych i, oczywiście, brak czasu.

— Urodziliśmy się w rejonie solecznickim w miejscowości Butrymańce. Tam też, abyśmy czas spędzali nie tylko na psotach i zabawach, mama zaprowadziła nas do szkoły muzycznej. Kasia miała wtedy 9 lat, ja natomiast 8. Uczęszczaliśmy do klasy skrzypiec. Tak rozpoczęła się nasza przygoda z muzyką — wspomina Paweł.

Wkrótce rodzina Żemoitin przeniosła się do podwileńskiego Niemenczyna. Rodzeństwo rozpoczęło naukę w Niemenczyńskiej Szkole Średniej nr. 1, obecnie jest to Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego. Paweł jeszcze w Butrymańcach zrezygnował ze skrzypiec i rozpoczął naukę gry na trąbce. W muzycznej szkole w Niemenczynie nie było odpowiedniego nauczyciela, więc musiał wybrać klarnet albo saksofon. Wybrał saksofon. Jednak nie ten instrument, któremu poświęcił 12 lat, przynosi dziś satysfakcję z muzyki naszemu rozmówcy, ale perkusja.

— Kasia wciąż grała na skrzypcach. Po skończeniu szkoły muzycznej w Niemenczynie siostra wyjechała do Wilna. Zaczęła uczęszczać do Szkoły Joachima Lelewela, jednocześnie rozpoczęła naukę w Wileńskiej Dziesięcioletniej Szkole Muzycznej im. Balysa Dvarionasa. Też wstąpiłem do tej szkoły, tylko ona była w klasie skrzypiec, ja w klasie saksofonu — wyjaśnia emigrację „szkolną” Paweł.

Po „Dvarionce”, przyszedł czas na 3 lata nauki w Wileńskim Konserwatorium im. Juozasa Tallat-Kelpšy. Później rodzeństwo wstąpiło do Wileńskiego Kolegium, gdzie zaczęło studiować muzykę jazzową i estradową. Przez wszystkie te lata razem stawiali krok po kroku. Dzisiaj Katarzyna jest dyrektorką Ośrodka Kultury w Bezdanach, gdzie prowadzi zespół jazzowy. Wolny czas spędza grając i prowadząc „Kapelę podwórkową”. Ciągle głodny wiedzy Paweł jest na ostatnim roku studiów w Wileńskim Kolegium i bierze aktywny udział w różnorodnych projektach. Grał lub nadal gra z zawodowymi zespołami: „Blue in Bossa” z Giedrė Kilčiauskienė, „Balti salsa orchestra and Federico Manzanarez”, „Lester Hojas and Havana Son”, „Avenue Acoustic-pop rock”, „Žalvarinis” itd.

Swoim zamiłowaniem do muzyki oraz folku zarazili też Monikę Kutysz, absolwentkę niemenczyńskiego gimnazjum, obecnie studentkę pierwszego roku projektowania mody Wileńskiego Kolegium Technologi i Designu.

— Również ukończyłam szkołę muzyczną. Jednak przyznam, że przyjaźń ze skrzypcami trwała niedługo. Polubiłam śpiew. I dzisiaj śpiewam wszędzie, gdzie mam możliwość — podkreśla z uśmiechem najmłodsza członkini, nazywana w zespole zdrobniale „Moniczką”.

— Monika ma duży potencjał. Jest naszą dumą! Została naszą wokalistką, ponieważ ma wiele zalet. Mimo cudownego głosu, jest Polką i pochodzi z Niemenczyna. A to przecież dla nas, wykonujących utwory pochodzące z Wileńszczyzny i dla Wileńszczyzny, jest najważniejsze — uśmiecha się Katarzyna.

Obecnie „StaraNowa WNO” w swoim repertuarze ma 10-12 utworów. Są to nie tylko stare i lubiane na Wileńszczyźnie piosenki, ale też śpiewana poezja.

— Uwielbiam poezję Aleksandra Śnieżki. Więc napisałam podkład muzyczny do jego wiersza „Siwe kosy”. Myślę, że udało się nie najgorzej. Nam się podoba, a czy spodoba się dla naszego słuchacza, to się wkrótce okaże — mówi Katarzyna.

Informacje o zespole, a wkrótce i jego nagrania będą dostępne na stronie www.facebook.com, na ich ogólniedostępnym profilu — StaraNowa WNO

— Jesteśmy ambitni. W repertuarze mamy 10 piosenek, które można już nagrać. Marzymy o pierwszym swoim krążku. Oczywiście, swoich marzeń nie stać nas realizować samodzielnie. A więc jesteśmy zawsze chętni do grania na różnego rodzaju imprezach i spotkaniach. Niech stare pieśni w naszym wykonaniu staną się nowe i słuchaczom, zapoznając ich z dzisiejszą atmosferą, która panuje w stolicy, przypomną stare dobre Wilno — dodał Paweł.