W willi położonej w centrum zniszczonego podczas II wojny światowej Wilna życie nie ustało.
– W 1946 r. parter budynku przy ulicy Petrasa Cvirki przydzielono rodzinie Antanasa Venclovy – litewskiego pisarza, lojalnego wobec reżimu sowieckiego. Swoje dzieciństwo spędził tu przyszły poeta, publicysta, tłumacz Tomas Venclova – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Justina Juozėnaitė, kuratorka placówki „Pamėnkalnio vila”, oddziału instytucji publicznej „Vilnius, UNESCO literatūros miestas”.
Venclovowie mieszkali tu ponad 25 lat
– W czasach sowieckich willę podzielono na dwa mieszkania: na piętrze zamieszkała rodzina komunisty i działacza partyjnego Feliksasa Bieliauskasa, która wprowadziła się rok wcześniej. Między sąsiadami dochodziło do konfliktów. Jednym z nich był trwający kilka lat spór o pokój należący do Venclovów na parterze, który Bieliauskasowie niechętnie chcieli im udostępnić. Pomieszczenie to stało się później sypialnią rodziny Venclovów – kontynuuje nasza rozmówczyni.
W archiwum willi przy ulicy Pamėnkalnio do dziś zachowała się pisemna prośba Antanasa Venclovy do Feliksasa Bieliauskasa z 1947 r., w której pisarz prosi o polubowne przekazanie pokoju. „Moja praca jest niemożliwa bez oddzielnego gabinetu. Proszę o dotrzymanie naszej dawnej umowy” – pisał Antanas Venclova, podkreślając potrzebę odpowiedniej przestrzeni do pracy. Pokój, zajmowany wówczas przez brata Feliksasa Bieliauskasa, został przekazany Venclovie w następnym roku.
Atmosferę sąsiedzką w okresie stalinizmu i pierwszych latach chruszczowowskiej „odwilży” opisał w swoich wspomnieniach syn Antanasa Venclovy – Tomas Venclova. Poeta wspominał, że przez pewien czas wyraźnie odczuwalne były różnice językowe: „Większość naszych sąsiadów była rosyjskojęzyczna (wśród nich dwie lub trzy rodziny żydowskie, które lata wojny spędziły w ZSRR). Na ulicach dominował język polski, ale nie trwało to długo – zastąpił go rosyjski, którego i ja się nauczyłem. Ten okres »rosyjskiego Wilna« trwał co najmniej dziesięć lat”.
Różnice poglądów między ojcem a synem
Powojenny okres charakteryzował się nie tylko zmianami językowymi, lecz także napięciami ideologicznymi, wynikającymi z umacniania się systemu sowieckiego na Litwie. Nie ominęły one również rodziny Venclovów.
Harmonię rodzinną zaczęły zakłócać różnice poglądów między ojcem a synem, szczególnie widoczne po rozpoczęciu przez Tomasa studiów na Uniwersytecie Wileńskim, a zwłaszcza po wydarzeniach roku 1956 – XX Zjeździe KPZR, podczas którego Nikita Chruszczow potępił kult jednostki Stalina, oraz stłumieniu rewolucji na Węgrzech.
Po tych wydarzeniach Tomas Venclova postanowił nie podążać drogą ojca, wyznawcy ideologii komunistycznej, co przez pewien czas komplikowało ich wzajemne relacje. Antanas Venclova, pełniąc funkcję przewodniczącego zarządu Związku Pisarzy Litwy, musiał działać zgodnie z wytycznymi „partii i rządu”, które coraz częściej pozostawały w sprzeczności z twórczością syna.
Z tego powodu niejednokrotnie był zmuszony publicznie krytykować młodych twórców, w tym również własnego syna. Przykładem może być przygotowana przez niego w 1959 r., z inicjatywy prezydium Związku Pisarzy Litwy, krytyczna recenzja XI tomu almanachu „Jaunieji” (Młodzi), zawierającego również publikacje Tomasa.

Antysowieckie poglądy Tomasa Venclovy
Więzy rodzinne okazały się jednak silniejsze od różnic ideowych. Świadczy o tym korespondencja ojca i syna z 1964 r., utrzymana w ciepłym tonie. Tomas pisał do ojca: „Często o Tobie myślę (…). Bardzo boli mnie to, że tak często sprawiałem Ci przykrości, mówiłem różne głupstwa, nie doceniałem wielu wspaniałych rzeczy i nie rozumiałem, że wszelkie prawdziwe czy wyobrażane różnice poglądów nic nie znaczą w porównaniu z ludzkimi relacjami i przyjaźnią”.
Antysowieckie poglądy Tomasa Venclovy doprowadziły później do odmowy przyjęcia go do Związku Pisarzy Litwy w 1971 r., tuż przed śmiercią ojca. Poeta uważał nawet, że mogło to przyspieszyć jego śmierć. W 1976 r. Tomas zaangażował się w działalność opozycyjnej Litewskiej Grupy Helsińskiej, a rok później wyemigrował.
Przedstawiciele elity literackiej i artystycznej
Ważną rolę w rodzinie odgrywała również pani domu – Eliza Venclovienė. Wspominała, że dbanie o dom i jego wystrój sprawiało jej ogromną przyjemność.
W codziennych obowiązkach pomagała jej Barbora, gospodyni, która jeszcze przed wojną służyła nawet premierowi Mykolasowi Sleževičiusowi. Zarówno Eliza, jak i Tomas wspominali, że stała się ona nieodłączną częścią rodziny – Elizę traktowała jak córkę, a Tomasa jak wnuka.
Taki styl życia częściowo przypominał czasy przedwojenne, kiedy obowiązkiem kobiety było prowadzenie domu i wychowywanie dzieci, a mężczyzny – praca zawodowa. W czasach sowieckich niewielu mogło sobie pozwolić na taką wygodę. W przypadku Elizy było to niewątpliwie związane z wysoką pozycją społeczną jej męża oraz zachowaniem pewnych przedwojennych zwyczajów w środowisku pisarzy i artystycznej elity.
W domu Venclovów nigdy nie brakowało gości. Bywali tu przedstawiciele ówczesnej elity literackiej i artystycznej: Kostas Korsakas z żoną Haliną Korsakienė, Juozas Baltušis z żoną Moniką Mironaitė, Vincas Mykolaitis-Putinas, rzeźbiarz Juozas Mikėnas, malarz Stasys Krasauskas i wielu innych. Wśród młodszych twórców pojawiali się poeci Justinas Marcinkevičius i Algimantas Baltakis.
Rodzinę odwiedzali również krewni. Częstym gościem była siostra Elizy, malarka Marija Cvirkienė – żona poety Petrasa Cvirki. Na obiady przychodził także ojciec Elizy i Marii, wybitny filolog klasyczny, prof. Merkelis Račkauskas. Bywali również antysowiecko nastawieni przyjaciele Tomasa – fizyk Ramūnas Katilius, jego brat, architekt Adas Katilius, scenarzysta Pranas Morkus i inni.
Rozmowa profilaktyczna w KGB
W mieszkaniu odbyło się także kilka spotkań kółka samokształceniowego (lit. Savišvietos būrelis), organizowanych pod nieobecność rodziców Tomasa. Między innymi z tego powodu, a także w związku ze sprawą moskiewskiego dysydenta Aleksandra Ginzburga, około 1961 r. Tomas Venclova został wezwany na rozmowę profilaktyczną do KGB.
Wpływowa pozycja ojca przekładała się na dobrobyt całej rodziny. Tomas wspominał, że dzięki zajmowanym przez ojca stanowiskom rodzina mogła żyć komfortowo. Choć mieszkanie według zachodnich standardów było raczej skromne – dwie sypialnie, salon oraz biblioteka Antanasa Venclovy z biurkiem – to jednak poeta Josif Brodski pewnego razu w rozmowie z Tomasem zażartował, że „nawet będąc u władzy, nie moglibyśmy zapewnić ci tak dobrego mieszkania”.
W realiach tamtego czasu Venclovowie, jako przedstawiciele prosowieckiej elity literackiej, żyli nie gorzej, a często lepiej niż wielu innych wileńskich intelektualistów oraz zdecydowanie lepiej niż większość mieszkańców ówczesnej Litwy.
– Po śmierci Antanasa Venclovy w 1971 r. jego wdowa Eliza mieszkała w willi jeszcze przez rok. W 1972 r. otrzymała inne mieszkanie, w kamienicy naprzeciwko obecnego gmachu Sejmu. Na parterze willi, w dawnym mieszkaniu Venclovów, utworzono Muzeum Pisarzy Wileńskich. Rodzina Bieliauskasów zajmowała drugie piętro do 1983 r. – opowiada Justina Juozėnaitė.

Spuścizna Antanasa Venclovy
Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości muzeum zostało zlikwidowane, a zbiory przewieziono do Muzeum Literatury Litewskiej im. Maironisa w Kownie. Zachowano jedynie spuściznę Antanasa Venclovy, która już w 1991 r., decyzją miejskich władz, została zaprezentowana publiczności w nowo powołanym Muzeum – Mieszkaniu Antanasa Venclovy. Składało się ono z salonu, pieczołowicie odtworzonego gabinetu pisarza, pokoju dziecięcego Tomasa oraz dawnej sypialni Venclovów, przekształconej w miejsce przechowywania zbiorów.
Do dziś ochroną tego kulturowego spadku zajmuje się poeta, współzałożyciel Litewskiej Grupy Helsińskiej i profesor Uniwersytetu Yale – Tomas Venclova. Odwiedzając dom rodzinny, wzbogaca muzeum o cenne wspomnienia, fotografie, książki oraz inne eksponaty związane z jego dzieciństwem i późniejszą działalnością.
Poeta ma niezwykły dar zapamiętywania szczegółów. Dzięki jego staraniom udało się odtworzyć domową bibliotekę, a książki ustawiono tematycznie dokładnie tak, jak pamiętał je z dzieciństwa i młodości.
Dziś willa przy ulicy Pamėnkalnio 34 w Wilnie jest miejscem, które przechowuje nie tylko historie ludzi i przedmiotów – splata się w nim przeszłość z teraźniejszością, a każdy może zajrzeć i znaleźć to, co najbardziej go porusza.
W artykule wykorzystano materiały prasowe „Pamėnkalnio vila”, oddziału instytucji publicznej „Vilnius, UNESCO literatūros miestas”.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 22 (62) 06-12/06/2026





