Gorączka gazu łupkowego doleciała do Litwy

103
Poza konkursem i praktycznie od zaraz poszukiwania gazu łupkowego i eksploatację ewentualnych złóż mogą prowadzić spółki wydobywające ropę naftową na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Litwie omówiono perspektywę wydobycia gazu i ropy z łupków. Oceania się, że zalegające na dużych głębokościach łupki na pograniczu z obwodem kaliningradzkim mogą zawierać nawet 100 mld m3 gazu.

Zdaniem ministra energetyki Arvydasa Sekmokasa, tej ilości gazu Litwie wystarczyłoby na zaspokojenie potrzeb w ciągu 30-40 lat. Wartość zalegającego gazu, również według Sekmokasa, można oceniać według obecnych cen na 120 mld litów. Tymczasem, zdaniem geologów, przedstawiane dane dotyczą potencjalnych złóż gazu łupkowego, których na razie jeszcze nikt nie odkrył.

Z tym też zgadza się minister gospodarki, który mówiąc o gazowym potencjale litewskich łupków, zaznacza, że mówić o ich przemysłowym wydobyciu jest jeszcze przedwcześnie.

O perspektywie wydobycia gazu łupkowego na Litwie dyskutowano w środę podczas międzynarodowej konferencji „Shale Gas and Oil as Potential Game Changers in the Energy Market in the Baltic States and Poland” („Gaz i ropa z łupków jako potencjalny gracz zmian na energetycznym rynku krajów bałtyckich i Polski”).

Stanisław Cios, kierownik referatu globalnych wyzwań energetycznych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP zaznacza w rozmowie z „Kurierem”, że na razie mówi się o poszukiwaniach gazu łupkowego w Europie, w tym też w Polsce i na Litwie. Jego zdaniem, droga od rozpoczęcia poszukiwań do wydobycia gazu na skalę przemysłową jest bardzo długa, a prace bardzo skomplikowane. — W Polsce prace nad poszukiwaniami gazu łupkowego rozpoczęliśmy przed kilkoma laty i jesteśmy dopiero w połowie drogi. Litwa, według zapowiedzi, rozpocznie poszukiwania prawdopodobnie w tym roku. Więc dopiero po 7-10 latach, o ile zostaną potwierdzone złoża gazu, będzie można przystąpić do jego wydobycia na skalę przemysłową — zauważa Stanisław Cios.

Zdaniem przedstawiciela polskiego MSZ, perspektywa potwierdzenia złóż gazu łupkowego zarówno dla Polski, jak i dla Litwy ma ogromne znaczenie w kwestii bezpieczeństwa energetycznego.

— Poza tym dziś cena gazu w USA, gdzie wydobycie gazu z łupków odbywa się na szeroką skalę, jest kilkakrotnie niższa niż płacimy za gaz w Polsce i na Litwie. Dlatego perspektywa posiadania własnych złóż jest bardzo atrakcyjna – podkreśla przedstawiciel polskiego resortu spraw zagranicznych. Konferencję zorganizowali wspólnie Ambasada USA w Wilnie i litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Energetyki i Kancelaria Premiera. O popularności tematu świadczył brak wolnych miejsc na sali, ale tylko na początku konferencji, bo później było luźniej. Niektórzy przedstawiciele sektora energetycznego opuścili spotkanie, bo nie usłyszeli nic nowego, co już wielokrotnie było nagłośnione przez litewskie instytucje rządowe czy też media.
Tak więc minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis przeczytał z kartki zebranym o tym, że Litwa wciąż pozostaje wyspą energetyczną na zintegrowanym rynku energetycznym Unii Europejskie, więc podstawowym jej zadaniem pozostaje bezpieczeństwo energetyczne.

— Chociaż przed 20 laty Litwa odzyskała niepodległość, nadal pozostaje mocno zależna w sensie ekonomicznym. Dzisiaj jeden dominujący dostawca energii zapewnia 80 proc. wszystkich potrzeb energetycznych Litwy — powiedział minister Ažubalis. Zdaniem uczestników konferencji „Shale Gas and Oil as Potential Game Changers in the Energy Market in the Baltic States and Poland”, ogromną rolę w dywersyfikacji dostaw nośników energii może odegrać właśnie gaz łupkowy, którego złoża zalegają prawdopodobnie w przygranicznych rejonach z obwodem kaliningradzkim i obejmują terytorium około 1 700 km2. Właśnie na tym obszarze w najbliższym czasie mogą rozpocząć się pierwsze poszukiwania złóż gazu łupkowego, ponieważ Litewska Służba Geologiczna planuje niebawem ogłosić międzynarodowy przetarg na poszukiwanie i ewentualne wydobycie gazu łupkowego na tym obszarze.

Jak wyjaśnia dyrektor Służby Geologicznej, Juozas Mockevičius, firma, która wygra przetarg, będzie ponosiła ewentualne straty, jak i zyski z wydobycia gazu łupkowego, o ile znajdzie ten gaz i zdecyduje się na jego wydobycie. — Jedynie mając duże złoża, można spodziewać się ekonomicznego efektu — zauważa Juozas Mockevičius. Główny geolog kraju nie jest też tak optymistyczny, jak minister Sekmokas. Według Mockevičiusa, należy liczyć się, z tym że z szacowanych na 100 mld m3 gazu do wydobycia będzie nadawało się zaledwie 10 proc. Tymczasem jednak zanosi się na prawdziwą gorączkę łupkową, bo jak zauważa Mockevičius, przetargiem zainteresowało się wiele firm z całego świata, w tym też potentat branży łupkowej, amerykański koncern „Chevron”, ale też firmy wydobywcze z Australii.

Poza konkursem i praktycznie od zaraz poszukiwania gazu łupkowego i eksploatację ewentualnych złóż mogą prowadzić spółki „Minijos nafta”, „Lotos Geonafta”, „Manifoldas”, „LL Investicijos”. Przez udziały w spółce „Lotos Geonafta” polski koncern LOTOS ma również udziały w innych spółkach, toteż obejmuje większą część sektora wydobywczego na Litwie.

Podczas styczniowego spotkania z premierem Litwy Andriusem Kubiliusem, prezes LOTOSu, Paweł Olechnowicz, poinformował litewską stronę, że firmy wydobywcze zamierzają rozpocząć poszukiwania gazu łupkowego na już eksploatowanych obszarach, jak też LOTOS zamierza wziąć udział w przetargu na licencję wydobywczą na wyznaczonym obszarze 1 700 km2. Uczestnicy środowej konferencji byli zgodni, że ewentualne rozpoczęcie eksploatacji litewskich złóż gazu łupkowego w dużej mierze uniezależni kraj od surowców z Rosji. Zanim to jednak nastąpi (jeśli nastąpi), ogromną rolę w dywersyfikacji — jak podkreślali uczestnicy konferencji — dostaw surowców będzie odgrywało połączenie gazowe z Polską, szczególnie jeśli przypuszczenia o ogromnych złożach gazu łupkowego w tym kraju niebawem znajdą potwierdzenie.