Stanowisko KE ws. petycji Snarskiego

114

W miniony weekend jedna z agencji informacyjnych, a za nią większość litewskich mediów triumfalnie informowały, że „po zbadaniu petycji Polaka w sprawie oświaty na Litwie Komisja Europejska nie dopatrzyła się naruszeń”.
Informacja dotyczyła petycji prawnika z Gdańska Tomasza Snarskiego „Prawa językowe Polaków na Litwie”.

„Kurier Wileński” pisał o tym przed tygodniem, informując swoich czytelników, że mimo stanowiska Komisji Europejskiej petycja Snarskiego nadal będzie rozpatrywana przez Komisję Petycji Parlamentu Europejskiego. Informowaliśmy też, że stanowisko KE nie rozstrzyga problemu zawartego w treści petycji Snarskiego, a jedynie stwierdza, że Parlament Europejski nie rozwiązuje spraw oświatowych, które należą do kompetencji państw członkowskich. Stanowisko KE miało jedynie charakter konsultacyjny, ale nie wiążący, jak to podała jedna z agencji.
— Co najmniej jest to mijanie się z prawdą – powiedział nam Tomasz Snarski, oceniając treść doniesienia litewskich mediów. Dodał też, że oczekiwał takiego stanowiska litewskiej prasy, która nieświadomie bądź świadomie wprowadza w błąd litewską opinię publiczną. W przekonaniu Snarskiego, świadczy o tym sama informacja agencji, która pisze o sprawie, która, według doniesień tejże agencji, została już odrzucona w kwietniu tego roku, kiedy Komisja Europejska przedstawiła pierwsze swoje stanowisko w sprawie petycji.

— Media przeczą same sobie, bo dziś znowu piszą o sprawie, którą, według nich, zamknięto jeszcze w kwietniu – zauważa autor petycji.
Jak już pisaliśmy, w kwietniu KE przedstawiła Komisji Petycji swoje stanowisko konsultacyjne (doradcze), w którym również stwierdzono, że temat petycji nie należy do kompetencji Parlamentu Europejskiego. Komisja Petycji nie uwzględniła jednak stanowiska KE i dalej zajmowała się problematyką poruszoną w treści dokumentu, a KE ponownie została poproszona o opinię na ten temat.  Przed miesiącem KE przedstawiła nowe stanowisko, które w treści nie wiele odbiegało od stanowiska z kwietnia 2012 roku. KE ponownie też proponowała zamknąć sprawę petycji Snarskiego. Jednak i tym razem tak się nie stało, bo na wniosek eurodeputowanego Jarosława Wałęsy, Komisja Petycji postanowiła dalej zajmować się sprawą ograniczeń praw polskiej mniejszości narodowej na Litwie.
Zdaniem Snarskiego, jest ku temu kilka powodów.

— Po pierwsze, w stanowisku Komisji Europejskiej została błędnie odczytana treść mojej petycji, w której poruszam problem ograniczeń fundamentalnych praw polskiej mniejszości na Litwie, w tym prawa do nazwiska oraz praw w zakresie oświaty. Tymczasem stanowisko KE, na co wskazuje sam tytuł tego stanowiska, błędnie ogranicza temat sprawy dotyczących problemów w zakresie oświaty Polaków na Litwie. Po drugie, niewłaściwe jest same stanowisko KE, które zostało już skrytykowane przez wielu wybitnych prawników – wyjaśnia nam Tomasz Snarski.
Jak już informowaliśmy, Komisja Petycji wróci do rozpatrzenia petycji Snarskiego podczas najbliższego posiedzenia, prawdopodobnie w styczniu przyszłego roku. Zdaniem autora petycji, sam fakt, że nie została ona odrzucona od razu i ponad rok jest rozpatrywana w Parlamencie Europejskim, ma ogromne znaczenie w sprawie zapewnienia fundamentalnych praw polskiej mniejszości na Litwie.

— Warto zauważyć, że ponad 90 proc. wszystkich petycji obywateli jest odrzucanych na samym początku. Sprawy, które trafiają do Komisji Petycji, również w większości są zamykane po pierwszym rozpatrzeniu. Petycja w obronie praw Polaków na Litwie jest wśród niewielu tych, którymi Komisja Petycji dogłębnie zajmuje się – mówi nam autor petycji. Jego też zdaniem, ta sytuacje dowodzi, że Komisja Petycji dostrzega istnienie problemu zawartego w treści dokumentu.
— Tym bardziej że dotychczas żaden dokument Komisji Europejskiej czy też Komisji Petycji nie stwierdza, że problem poruszony w petycji nie istnieje, jak to błędnie przedstawiają litewskie media – zauważa Tomasz Snarski. Dodaje też, że dotychczas też, nikt z litewskich dziennikarzy nawet nie próbował skontaktować się z nim, jako autorem petycji.
— To jest zwyczajny brak etyki dziennikarskiej, która nakazuje przedstawić stanowisko obydwóch stron poruszanego problemu – zaznacza Snarski.
Autor petycji mówi też, że nie oczekuje od Komisji Petycji, że rozstrzygnie problemu Polaków na Litwie, bo jak zauważa, stanowisko Komisji Petycji nie jest wyrokiem sądu, któremu kraje członkowskie muszą obligatoryjnie podporządkować się. Niemniej, zdaniem Snarskiego, ewentualna pozycja Parlamentu Europejskiego będzie wyznacznikiem postępowań w zapewnieniu praw polskiej mniejszości na Litwie, o co zresztą – jak zauważa autor petycji – do władz Polski i Litwy apeluje Komisja Europejska w swoim stanowisku konsultacyjnym dla Komisji Petycji.