500 litów kary za obchody Powstania Styczniowego

166
Ksiądz Dariusz Stańczyk zaskoczony minimalną karą, bo grzywna jest kilkakrotnie niższa od kosztów pozwolenia za przemarsz harcerzy ulicami Wilna Fot. Marian Paluszkiewicz
Ksiądz Dariusz Stańczyk zaskoczony minimalną karą, bo grzywna jest kilkakrotnie niższa od kosztów pozwolenia za przemarsz harcerzy ulicami Wilna Fot. Marian Paluszkiewicz

Komendant Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej, ksiądz Dariusz Stańczyk będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości 500 litów za zorganizowanie niesankcjonowanego przemarszu ok. 100 harcerzy ulicami Wilna z okazji 150. rocznicy Powstania Styczniowego.

Tak w poniedziałek orzekł Wileński Miejski Sąd Dzielnicowy. Jest to minimalna kara, jaką sąd musiał ukarać duchownego za podobne wykroczenie. Maksymalna kara wynosi 1 500 litów.
— Bardzo pozytywnie odbieram decyzję sądu — powiedział „Kurierowi” ks. Dariusz Stańczyk, komentując orzeczenie w jego sprawie. Jego zdaniem, orzeczenie dowodzi, że idea obchodów rocznicy Powstania Styczniowego została zrozumiana w sądzie oraz na komisariacie policji, dokąd duchowny został zabrany zaraz po marszu wolności z miejsca kaźni przywódców Powstania na Placu Łukiskim na Górę Trzech Krzyży, gdzie zostało odprawione nabożeństwo.

W przemarszu młodzieży sąd nie znalazł okoliczności obciążających, natomiast na poczet okoliczności łagodzących zapisano ideę przemarszu oraz to, że ksiądz nie był wcześniej notowany.
— Był to palec Boży — uważa ksiądz Stańczyk, bo, jak zauważył, interwencja policji, zatrzymanie i wyrok sądowy pomogły też w rozgłoszeniu na całą Litwę idei oraz wartości, o których przypomniano podczas marszu. Ksiądz przyznał, że z całego kraju i zagranicy otrzymuje wiele telefonów poparcia i słowa otuchy.
Ksiądz bardzo pozytywnie ocenił też atmosferę, jaka panował podczas rozprawy.
— Była przyjacielska atmosfera! Odczuliśmy ogromne ciepło ze strony sądu… — powiedział nam duchowny. Podkreślił też, że sędzia Virginija Liudvinavičienė z wielką uwagą wysłuchała wszystkie wyjaśnienia oraz pozytywnie oceniła ideę przeprowadzonej akcji.
Sąd uważnie wysłuchał argumentów oskarżonego księdza, co też wykazuje czas trwania rozprawy. Zamiast zwyczajnie kilkunastu minut rozprawa trwała ponad godzinę.

Ksiądz bardzo pozytywnie ocenił też atmosferę, jaka panował podczas rozprawy  Fot. Marian Paluszkiewicz
Ksiądz bardzo pozytywnie ocenił też atmosferę, jaka panował podczas rozprawy Fot. Marian Paluszkiewicz

Duchowny zauważa też pewien paradoks, że grzywna jest o wiele mniejsza niż suma, którą musiałby zapłacić za otrzymanie pozwolenia na przemarsz. Ksiądz zapewnia jednak, że nie zamierza nadużywać tej sytuacji i w przyszłości zawsze będzie ubiegał się w samorządzie miejskim o pozwolenie na przeprowadzenie podobnych imprez. Tym bardziej że udało mu się otrzymać zapewnienie stołecznych władz, że magistrat nie będzie pobierał opłat od organizatorów za organizowanie podobnych akcji.
— Mamy takie porozumienie dzięki wsparciu naszej Akcji Wyborczej Polaków na Litwie — powiedział Stańczyk.

Duchowny przyznał, że w tym roku świadomie nie ubiegał się o pozwolenie. Miał to być akt protestu przeciwko styczniowej decyzji magistratu Wilna o wydaniu pozwolenia na Paradę Równości.

— Ten rok ogłoszono Rokiem Powstania Styczniowego, lecz ze strony władz nie było widać żadnej inicjatywy obchodów tej daty. Natomiast tydzień przed rocznicą samorząd wydał pozwolenie na przemarsz w lipcu parady równości. Jest to oburzające! Również dlatego, że koszty organizacji tej parady zostaną pokryte z kieszeni podatników, zaś za przemarsz harcerzy samorząd żąda wielotysięcznych opłat — zauważa ks. Stańczyk. Według niego, w 2008 roku organizatorzy musieli zapłacić 700 litów za pozwolenie na przemarsz młodzieży harcerskiej. W 2009 roku suma ta wzrosła do 1 500 litów, rok zaś później miasto wystawiło rachunek na 2 500 tys.
— Obawiałem się, że w tym roku musielibyśmy już zapłacić może nawet 5 tysięcy — mówi ksiądz i zauważa, że koszty zabezpieczenia w 2010 roku parady równości, które zostały pokryte z budżetu miasta, wyniosły 250 tys. litów.

Organizator obchodów 150. rocznicy Powstania Styczniowego chce zwrócić uwagę samorządu, żeby akcje mające wymiar duchowy, wychowawczy i patriotyczny były zwolnione z opłat administracyjnych.
— Tu nie chodzi wyłącznie o nas. Wydający pozwolenia samorząd musi podejmować racjonalne decyzje oraz kierować się etyką w ich rozstrzyganiu — mówi nam ksiądz Dariusz Stańczyk.
***
22 stycznia ksiądz z młodzieżą harcerską przemaszerowali ulicami Wilna. Marsz rozpoczęto złożeniem wieńców na Placu Łukiskim, gdzie pochowani są główni dowódcy powstania. Następnie młodzież przeszła aleją Giedymina na Górę Zamkową, a stamtąd na Górę Trzech Krzyży, gdzie ks. Dariusz odprawił polową Mszę św. Po zakończeniu nabożeństwa duchowny został zatrzymany przez policję z powodu braku pozwolenia na zorganizowanie imprezy masowej.
20 lutego w Wileńskim Miejskim Sądzie Dzielnicowym odbyła się rozprawa, podczas której oskarżony ksiądz złożył wyjaśnienia.
4 marca sąd orzekł o karze — została wyznaczona grzywna dla księdza.