Greta Buzarewicz ― świeży głos na scenie Wileńszczyzny

427
„Muzyka jest moim dopingiem i czyni mnie szczęśliwą” ― mówi Greta Buzarewicz  Fot. archiwum
„Muzyka jest moim dopingiem i czyni mnie szczęśliwą” ― mówi Greta Buzarewicz Fot. archiwum

Po jej występie podczas finału konkursu naszego dziennika „Polak Roku 2012” wielu widzom powstało wrażenie, że słynne „Kolorowe jarmarki” śpiewała dla nich sama Maryla Rodowicz, a nie młodziutka, jeszcze tylko wspinająca się na „estradowy Olimp” Greta Buzarewicz.

Widząc na scenie ciemnowłosą atrakcyjną dziewczynę, trudno było zrozumieć, jak w takim szczuplutkim i miniaturowym ciele może tkwić tak potężny i głęboki kobiecy głos. Gdzież dotychczas była ta wokalistka?

20-letnia Greta Buzarewicz urodziła się w podwileńskich Bukiszkach. W wieku 14 lat wraz z rodziną przeniosła się mieszkać do Wilna, gdzie ukończyła Gimnazjum im. Jana Pawła II. Właśnie tam po raz pierwszy wyszła na scenę w składzie zespołu młodzieżowego „Ad Astra”, którym kierowała dobrze już znana na Litwie piosenkarka Katarzyna Niemyćko.
― Dotychczas nie zajmowałam się muzyką poważnie, brałam udział w szkolnych występach i tyle. Dopiero gdy zmieniłam szkołę i dołączyłam do gimnazjalnego zespołu, zrozumiałam, że muzyka jest dla mnie czymś o wiele ważniejszym niż zwykłym zajęciem pozalekcyjnym ― opowiada nam Greta. ― Właśnie wtedy także moja rodzina i przyjaciele zaczęli mnie chwalić i zapewniali, że mam dar od Boga. Taka reakcja jeszcze bardziej mnie dopingowała do zajęcia się muzyką.

Pierwszy etap „romansu” Grety ze sceną trwał około 3 lat ― kończyła się szkoła, więc musiała też dobiegnąć końca współpraca z „Ad Astrą”. Po długich namysłach dziewczyna postanowiła, że należy wstąpić na taki kierunek studiów, który obiecuje więcej możliwości zarobienia na chleb niż kariera muzyczna, w której nie ma żadnych gwarancji. Greta wybrała więc studia dietetyki na Uniwersytecie Wileńskim.
― Wkrótce jednak upewniłam się, że to nie moja droga, ciągle czułam, że brakuje mi czegoś bardzo ważnego. Co prawda, studiów nie rzuciłam, bo zawsze kończę to, co zaczynam. Jednak postanowiłam, że w skali moich priorytetów muzyka zajmuje wyższe miejsce, jest moim dopingiem i czyni mnie szczęśliwą… ― tłumaczy Greta.

Po kilkuletniej przerwie Greta wróciła do muzyki. Stało się to dzięki jej przyjacielowi, muzykantowi weselnemu, który dziewczynie o mocnym głosie zaproponował występować na imprezach.
― Propozycję przyjęłam natychmiast, bo bardzo stęskniłam po śpiewaniu ― opowiada rozmówczyni. ― Od tego czasu śpiewałam na wielu weselach, miałam koncerty w domach kultury polskiej na Litwie, występowałam w Warszawie i Gdańsku. Cieszę się, że im więcej występuję, tym więcej propozycji pracy otrzymuję. A skoro jestem aktywną osobą i lubię „szybkie” życie, to liczne propozycje dodają mi jeszcze więcej energii i motywacji do pracy.

Młoda piosenkarka, wykonująca piosenki w stylu pop-rock w językach polskim, rosyjskim i angielskim na razie nie ma w swoim repertuarze własnych utworów. Greta, w swoim wyjątkowym stylu, śpiewa piosenki znanych wokalistów. Ma nadzieję, że starannie pracując, po pewnym czasie uda się wydać własną płytę.
― Nagranie płyty potrzebuje wiele czasu i finansów. Na razie nie mogę sobie pozwolić na taki luksus, ale na wszystko przyjdzie czas ― mówi Greta, przyznając, że już poszukuje osoby, która zajęłaby się pisaniem tekstów do piosenek.
Oprócz tego młoda wokalista współpracuje z innymi wykonawcami, a m. in. ze znanym polskim wokalistą Iwanem Komarenko.
― Pracujemy nad wspólną piosenką do konkursu Eurowizji. Na razie mogę zdradzić tylko tyle, że planujemy uczestniczyć w litewskich eliminacjach do tego konkursu w następnym roku. Piosenka będzie w języku angielskim ― dzieli się planami Greta.

Chociaż ostatnio Greta prawie nie ma wolnych weekendów (praktycznie co tydzień śpiewa podczas różnych imprez), jednak twierdzi, że, zamiast tracić energię, nabiera jej coraz więcej.
― Emocje na scenie są niesamowite, otrzymuję ogromną satysfakcję od reakcji i oklasków widzów ―  mówi Greta. ― Oczywiście, przed wyjściem na scenę trochę denerwuję się, jednak od razu, gdy zaczynam śpiewać, pogrążam się w muzyce i czuję tylko euforię. Zgadzam się z powiedzeniem, że artysta, który zupełnie nie czuje tremy na scenie, nie jest dobrym artystą. Przecież brak nerwów znaczy, że jesteś obojętny. Ja zaś kocham scenę i mam nadzieję, że tak będzie zawsze.

W najbliższym czasie (7 kwietnia) Greta Buzarewicz ma wystąpić w czasie imprezy w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Tydzień po tym, czyli 13 kwietnia, młoda wokalista będzie śpiewała na rozgrzewce zespołu „Bayan Mix” w Wileńskim Pałacu Kongresów. A już następnego wieczoru, czyli 14 kwietnia, w Wileńskim Pałacu Kultury i Sportu MSW Greta Buzarewicz zauroczy swoim głosem gości finału konkursu naszego dziennika „Dziewczyna Kuriera Wileńskiego ― Miss Polka Litwy 2013”.