Protest w obronie neofaszystów z antypolskim akcentem

125
Dalia Grybauskaitė organizatorów marszów pod hasłami „Litwa dla Litwinów” troskliwie nazywa „młodzieżą narodową” Fot. Marian Paluszkiewicz
Dalia Grybauskaitė organizatorów marszów pod hasłami „Litwa dla Litwinów” troskliwie nazywa „młodzieżą narodową” Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewski Związek Młodzieży Narodowej (LZMN), organizujący co roku pochody ulicami Wilna pod hasłem „Litwa dla Litwinów”, 14 maja stanął w obronie sprawców ubiegłorocznego zbezczeszczenia Mauzoleum Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz neofaszystów, podejrzanych o namalowanie swastyki i haseł „Heil Hitler” i „Juden raus” na jednej z wileńskich ulic.

Akcja obronna LZMN miała charter protestu przeciwko rzekomym nadużyciom funkcjonariuszy policji, którzy wieczorem 8 maja zatrzymali 9 osób próbujących zawiesić na wiadukcie ul. Geležinio vilko biegnącym nad ul. Ateitės ogromny transparent. Przedstawiał on sylwetki kilku osób niosących litewską flagę narodową, zaś pod nogami ich była flaga Związku Radzieckiego.

Te okoliczności posłużyły LZMN pretekstem do oskarżeń wobec policji o zatrzymanie oraz domniemane pobicie rzekomo patriotycznej młodzieży. Tymczasem policja w wydanym kilka dni wcześniej oświadczeniu już wyjaśniła, że powodem do zatrzymania grupy młodych osób posłużyła informacja operacyjna, wobec której po wywieszeniu transparentu zatrzymani planowali „inne, bardziej radykalne działania”.

Policja nie precyzuje, jakie to miały być działania, tylko podaje, że podobne działania są ścigane z mocy Kodeksu Karnego o podżeganie nienawiści na tle narodowościowym. Co więcej, w trakcie dochodzenia ws. incydentu na wiadukcie ustalono, że jedna z zatrzymanych osób jest podejrzana w sprawie zbezczeszczenie Mauzoleum Józefa Piłsudskiego na Cmentarzu na Rossie. Czterech kolejnych zatrzymanych 8 maja są podejrzani o namalowanie swastyk oraz haseł „Heil Hitler“ i „Juden raus” na krawężnikach i słupach przy ulicy Subocz.

Lider LZMN Julijus Panka zażądał oficjalnych przeprosin policji Fot. Marian Paluszkiewicz
Lider LZMN Julijus Panka zażądał oficjalnych przeprosin policji Fot. Marian Paluszkiewicz

Do wandalizmu na cmentarzu doszło 24 października ubiegłego roku. Sprawcy wywiesili wtedy nad płytą Mauzoleum Matki i Serca Syna prowizoryczny transparent z pogróżkami pod adresem lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europosła Waldemara Tomaszewskiego. „W. Tomaszewski, przestań szkodzić Litwie, albo twoje miejsce tutaj” — głosił napis na transparencie. Sprawcy pozostawili też kartonowe pudło z napisami po bokach: „Polacy umrą”, „TNT”, „Zawołajcie gliny” oraz „Uwaga, bomba”. Po miesiącu policja zatrzymała pięciu podejrzanych w tej sprawie, którzy według policji, należą do „nieformalnej skrajnie nacjonalistycznej organizacji międzynarodowej”.

Incydent przy ulicy Subocz miał natomiast miejsce 22 kwietnia tego roku.

Znowu padły antypolskie hasła Fot. Marian Paluszkiewicz
Znowu padły antypolskie hasła Fot. Marian Paluszkiewicz

Działaczom LZMN wyraźnie nie przeszkadza inkryminowana neofaszystowska działalność bronionych sprawców incydentu z 8 maja. Zebrali się oni wczoraj przed siedzibą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, gdzie demonstracyjnie zdeptali, a potem rozerwali na strzępy flagę sowiecką. Zdaniem lidera LZMN, Julijusa Panki, był to przykład, w jaki sposób patriotyczna młodzież powinna postępować z zakazanymi na Litwie symbolami totalitarnych reżimów. Gwoli ścisłości, ustawa zabrania również symboli faszystowskich Niemiec, jednak ani Panka, ani jego towarzysze nie ośmielili się zniszczyć razem z flagą sowiecką również tych symboli.

Uczestnicy wtorkowej pikiety przekazali też list do ministra spraw wewnętrznych, Dailiusa Barkauskasa, w którym apelują do niego o ukaranie policjantów, którzy — jak twierdzą autorzy listu — pobili jednego z uczestników akcji na wiadukcie oraz w policyjnym areszcie stosowali przemoc fizyczną i psychiczną wobec zatrzymanych.