Kampania prezydencka wychodzi na prostą

74
W wyborach prezydenckich weźmie udział 7 kandydatów, w tym również lider AWPL, europoseł Waldemar Tomaszewski Fot. Marian Paluszkiewicz
W wyborach prezydenckich weźmie udział 7 kandydatów, w tym również lider AWPL, europoseł Waldemar Tomaszewski Fot. Marian Paluszkiewicz

Wraz z wręczeniem kandydatom na prezydenta legitymacji wyborczych wczoraj, 9 kwietnia, wystartowała oficjalna część kampanii wyborczej. Potrwa do 11 maja, kiedy to odbędzie się pierwsza tura wyborów.

Największą intrygą tegorocznej kampanii jest kwestia, czy będzie potrzebna druga tura, bo według niektórych ekspertów ubiegająca się o reelekcję prezydent Dalia Grybauskaitė może wygrać wybory już w pierwszym głosowaniu.
Przewodniczący Głównej Komisji Wyborczej Zenonas Vaigauskas zauważa jednak, że muszą być spełnione dwa warunki, żeby kandydat już w pierwszej turze wygrał wybory.
— Po pierwsze, na wybory musi przyjść ponad 50 proc. uprawnionych do głosowania, a po drugie, kandydat powinien otrzymać ponad połowę głosów uczestniczących w wyborach — wyjaśnia Vaigauskas. Dodaje, że w przeciwnym razie druga tura będzie nieunikniona. Jest zaplanowana na 25 maja, kiedy równocześnie odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego.

W tegorocznej kampanii prezydenckiej wystartuje siedmiu kandydatów, którzy spełnili wszystkie wymagania ordynacji wyborczej. Przede wszystkim musieli zebrać co najmniej 20 tys. podpisów poparcia obywateli.
Z kilkunastu pretendentów na kandydatów z zebraniem podpisów uporały się sztaby wyborcze bezpartyjnej kandydatki, aczkolwiek popieranej przez Związek Ojczyzny – Chrześcijańskich Demokratów Litwy Oraz Ruch Liberałów, prezydent Dali Grybauskaitė, kandydata Partii Socjaldemokratów, europosła Zigmantasa Balčytisa, kandydata Partii Pracy (laburzyści) Artūrasa Paulauskasa, kandydata Partii Zielonych mera rejonu ignalińskiego Bronisa Ropė, kandydata Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europosła Waldemara Tomaszewskiego, oraz dwóch kolejnych niezależnych kandydatów — posła Naglisa Puteikisa oraz mera Wilna Artūrasa Zuokasa, którego jednak popierają Związek Liberałów i Centrum oraz założona przez Zuokasa partia TAIP.

Według naszych obliczeń, średni wiek kandydatów wynosi 54 lata. Najstarszymi (60 lat) są Zigmantas Balčytis i Artūras Paulauskas. Najmłodszym z kandydatów jest Artūras Zuokas (46 l.). Mer Wilna jest natomiast najbogatszym z uczestników tegorocznej kampanii wyborczej. Według deklaracji majątkowej jego majątek ze środkami pieniężnymi szacowany jest na ponad 6,6 mln litów. Największą wartość — ponad 4,3 mln — mają papiery wartościowe, akcje, dzieła sztuki i wyroby jubilerskie. Oprócz Zuokasa jeszcze tylko Dalia Grybauskaitė i Zigmantas Balčytis mogą pochwalić się ponadmilionowym majątkiem. Obecna prezydent zadeklarowała majątek o wartości ponad 2,45 mln litów, z czego prawie połowę stanowią papiery wartościowe skarbu państwa. Reszta to nieruchomość oraz ponad 800 tys. litów w gotówce.
Z kolei na ponadmilionowy majątek kandydata socjaldemokratów składa się głównie wartość nieruchomości oraz posiadana gotówka. „Najbiedniejszym” z kandydatów jest Bronis Ropė. Mer rejonu ignalińskiego zadeklarował majątek o wartości nieco ponad 400 tys. litów.

Zdaniem kandydata Naglisa Puiteikisa prezydencka kampania od początku jest nieuczciwa i prowadzona w stylu „kremlowskiej propagandy” Fot. Marian Paluszkiewicz
Zdaniem kandydata Naglisa Puiteikisa prezydencka kampania od początku jest nieuczciwa i prowadzona w stylu „kremlowskiej propagandy” Fot. Marian Paluszkiewicz

Wczoraj podczas uroczystej ceremonii w Sejmie wszyscy kandydaci otrzymali legitymacje wyborcze oraz wydanie ordynacji wyborczej w prezencie.
Kandydaci podpisali też deklarację o uczciwej konkurencji. Jednak niektórzy kandydaci już podczas podpisywania dokumentu oświadczyli, że kampania nie jest uczciwa. Artūras Paulauskas i Naglis Puteikis podpisując deklarację dopisali w niej protest przeciwko „zwolnieniu jednego z kandydatów z udziału w debatach ze względu na pełnienie obowiązków służbowych”. Choć Vaigauskas tłumaczył, że zwolnienie dotyczy każdego z kandydatów, to jednak uczestnicy kampanii sugerowali, że chodzi wyłącznie o obecną prezydent, która stara się unikać publicznej dyskusji z konkurentami.

Naglis Puteikis powiedział dziennikarzom, że jeszcze w przeddzień podpisania deklaracji w jej tekście uzgodnionym przez wszystkie sztaby wyborcze nie było punktu o zwolnieniu z debat. Punkt ten pojawił się później na prośbę sztabu wyborczego Grybauskaitė. Puteikis w tekście deklaracji dopisał swój protest, że podczas kampanii nie założy krawatu dopóty, dopóki agencja BNS, portal DELFI i państwowa telewizja nie odwołają „ustalenia ze sztabem jednego z kandydatów, że będą wymazywały z publikowanych sondaży nazwisko jednego z kandydatów”.

Za zagmatwaną formułą protestu Puteikisa kryje się domniemane porozumienie wymienionych mediów ze sztabem Grybauskaitė o ignorowaniu nazwiska Puteikisa w publikowanych wynikach sondaży.
Puteikis oświadczył dziennikarzom, że agencja informacyjna, portal i telewizja publiczna krytykują działania propagandowe Rosji, jednak same działają w sposób niedemokratyczny.

— Jeżeli uważająca się za zachodnią agencja BNS podając wyniki sondażu „Vilmorus” wyciera moje nazwisko, a poproszona o wpisanie go z powrotem śmieje się prosto w oczy, za BNS śmieje się DELFI, to te media, które krytykują propagandowe metody Dmitrija Kisieliowa, właśnie same zajmują się propagandą w stylu sowieckim — powiedział wczoraj Naglis Puteikis. Uważa on, że od samego początku kampania wyborcza nie jest uczciwa i prowadzona „w kremlowskim stylu”.
Według ostatnich sondaży, największym poparciem (około 40 proc.) cieszy się obecna prezydent. Z wynikami około 9 proc. poparcia następni są Zigmantas Balčytis i Artūras Paulauskas. Reszta kandydatów zbiera po kilka procent głosów.

Dalia Grybauskaitė powiedziała wczoraj, że nie należy przeceniać wyników sondaży i zaczekać na wybór obywateli. Również kandydat AWPL, europoseł Waldemar Tomaszewski, który w ostatnim sondażu otrzymał prawie 3 proc. poparcia sądzi, że wyniki badania opinii publicznej nie zawsze odzwierciedlają nastroje wyborców.
— Sondaże zazwyczaj wykazują mniejsze poparcie dla mnie niż potem otrzymuję — zauważył Tomaszewski. Jego zdaniem w tegorocznych wyborach może on otrzymać nawet dwucyfrowe poparcie.