Przez lata zarzynali, a teraz chcą reanimować

15_kwietnia_front_1
Rafinerię rżnięto przy tym nie tylko w przenośni, ale też dosłownie Fot. Marian Paluszkiewicz

Gdy „Orlen Lietuva” znalazła tańszą drogę eksportu swojej produkcji przez łotewski port w Windawie litewskie koleje — „Lietuvos geležinkeliai” — rozebrały tory z Możejek w kierunku łotewskiej granicy.
Swój eksport rafineria musiała więc dostarczać do litewskiego portu w Kłajpedzie, dowożąc tam produkty okrężną drogą kolejową przez Radziwiłłów i płacąc litewskim kolejom większe taryfy niż płacą, na przykład, białoruscy konkurenci „Orlen Lietuva”, którzy eksportują swoje produkty również przez kłajpedzki terminal „Klaipėdos nafta”.

Warto zaznaczyć, że zarabiający krocie na eksporcie z „Orlenu Lietuva” litewskie koleje państwowe i terminal naftowy są spółkami litewskiego skarbu państwa. Podstawową część przychodów tych spółek stanowiły wpływy z obsługi eksportu „Orlen Lietuva”. Spółka eksportowała dużo. Dużo też zainwestowała w modernizację rafinerii przejętej przez Polaków od litewskiego skarbu państwa i rosyjskiego „Yukosu”. Ten z kolei przejął zakłady od amerykańskiego „Williamsa”, a ten za przysłowiowego lita przejął je od władz Litwy. Na domiar litewskie władze dopłaciły Amerykanom grube miliony za „pozbycie się nierentownego” zakładu.

Prawie 10 lat później już za grube miliardy litewskie władze odsprzedały te same zakłady polskiemu koncernowi.
Wartość transakcji zawartej w 2006 roku z „Yukosem” i litewskim skarbem państwa kosztował polską spółkę 2,4 mld USD, z czego do litewskiego budżetu trafiło prawie 850 mln dolarów. Później, w 2009 roku, PKN Orlen odkupił od skarbu państwa resztę udziałów w rafinerii za kolejne 285 mln USD. W sumie Litwa zarobiła na tej transakcji ponad 1,1 mld USD, co stanowi około 10 proc. rocznego budżetu państwa.

Kolejne miliardy (w sumie 4 mld USD razem z wydatkami na zakup akcji) płocki koncern zainwestował w litewską gospodarkę podczas remontów rafinerii. Po tych inwestycjach zakłady w Możejkach stały się jednym z najnowocześniejszych w tej części Europy w swojej branży. Rafineria zarządzana przez Polaków stała się na Litwie największym płatnikiem podatków. Tylko w 2013 roku rafineria zapłaciła 1,41 mld litów podatków bezpośrednich, czyli o prawie 350 mln litów więcej niż kolejnych 300 spółek działających w zakresie IT, finansów, mediów i reklamy, turystyki i hotelarstwa.
Dla samej rafinerii ubiegły rok był jednak jednym z najgorszych w działalności. Jak podano we wczorajszym, z 14 kwietnia, komunikacie płockiego koncernu, jego litewska spółka w ubiegłym roku zanotowała stratę netto w wysokości 94,3 mln USD.

„Ostatnio, ze względu na pogorszenie sytuacji makroekonomicznej, przerób w rafinerii ograniczony został do minimum, czyli do 60 proc. mocy produkcyjnych i prowadzone są analizy, w których pod uwagę brane są różne, także dalej idące scenariusze” — czytamy w komunikacie PKN Orlen.
Pogarszanie się wyników finansowych rafinerii było tematem poniedziałkowej wizyty w Możejkach premiera Litwy Algirdasa Butkevičiusa. Spotkał się on z zarządem „Orlen Lietuva”.

Rafineria zarządzana przez Polaków stała się na Litwie największym płatnikiem podatków                          Fot. Marian Paluszkiewicz
Rafineria zarządzana przez Polaków stała się na Litwie największym płatnikiem podatków Fot. Marian Paluszkiewicz

Podczas spotkania, prezes spółki Ireneusz Fąfara przedstawił premierowi propozycje konkretnych rozwiązań, których pilne wdrożenie mogłoby wpłynąć na poprawę kondycji finansowej firmy. Szczególną uwagę poświęcono omówieniu działań, które, zdaniem zarządu rafinerii, powinny zostać niezwłocznie podjęte przez władze litewskie, aby zapewnić stabilność funkcjonowania zakładów w najbliższej przyszłości, a w szczególności rozwiązania problemów kosztów logistycznych.

„W ostatnich latach spółka podjęła szereg działań optymalizacyjnych, obejmujących poprawę efektywności produkcyjnej i sprzedaży, a także optymalizację kosztów oraz zatrudnienia, które miały na celu poprawę wyników firmy. Obecnie jednak potencjał wewnętrznych rozwiązań optymalizacyjnych jest już na wyczerpaniu. Dlatego z punktu widzenia ORLEN-u konieczne jest pilne podjęcie zarówno przez litewskie władze, jak i przez inne państwowe podmioty kooperujące z »Orlen Lietuva« takich decyzji, które umożliwią utrzymanie działalności rafinerii w Możejkach” — napisano w poniedziałkowym oświadczeniu płockiego koncernu.
Wczorajsza wizyta w rafinerii premiera Algirdasa Butkevičiusa nie przyniosła jakichkolwiek konkretnych decyzji, które mogłyby polepszyć sytuację logistyczną zakładów. Premier zapowiedział jednak, że w ciągu dwóch tygodni jego rząd rozpatrzy propozycje „Orlen Lietuva” i zastanowi się nad tym, w jaki sposób pomóc zakładom.

— Podczas spotkania porozumieliśmy się, że potrzebna jest pomoc rządowa oraz wspólna praca, żeby ta spółka mogła utrzymać się na rynku i stała się konkurencyjną – powiedział premier.
Wcześniej, podczas ostatniego spotkania z polskim premierem Donaldem Tuskiem, Butkevičius zapowiedział, że jego rząd wesprze projekt budowy produktociągu z Możejek do portu w Kłajpedzie oraz odbudowy kolei z rafinerii do granicy z Łotwą. Warto jednak przypomnieć, że podobne obietnice polskim właścicielom rafinerii i polskim władzom obiecywali poprzednicy Butkevičiusa. Według jednej z obietnic, kolej na Łotwę miała być obudowana już w tym roku, jednak jak na razie konkretnych decyzji w tej sprawie po stronie litewskiej nie zapadło.

***
Rafineria w Możejkach jest jedyną rafinerią w krajach nadbałtyckich prowadzącą szeroko zakrojoną działalnością eksportową do Europy Zachodniej i USA. Jest również właścicielem systemu rurociągów do przesyłu ropy naftowej oraz produktów rafineryjnych na Litwie, a także eksportowo-importowego terminala przeładunkowego w Butyndze nad Morzem Bałtyckim. Posiada także niewielką, liczącą 27 stacji sieć sprzedaży detalicznej, która stanowi podstawę do rozbudowy segmentu detalicznego.