Będzie druga tura wyborów prezydenckich

Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 25 maja razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 25 maja razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego
Fot. Marian Paluszkiewicz

Monotonne niedzielne głosowanie i taka też kampania poprzedzająca prezydenckie wybory 11 maja nie zapowiadały sensacji. Według ocen politologów, urzędująca prezydent Dalia Grybauskaitė miała wygrać wybory już w pierwszej turze. Tak się jednak nie stało. Wyborcy, którzy również wbrew prognozom analityków wykazali się 52-procentową frekwencją, zdecydowali, że wybiorą prezydenta z dwóch kandydatów w drugiej turze, która odbędzie się 25 maja, razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego.

W dogrywce kampanii prezydenckiej powalczą Dalia Grybauskaitė, która w niedzielnych wyborach zdobyła 46,61 proc. ważnych głosów, oraz Zigmantas Balčytis. Jego wynik to zaledwie 13,84 proc.
Na trzeciej pozycji w wyborczej rywalizacji został kandydat Partii Pracy (laburzyści) Artūras Paulauskas, którego ostra retoryka wobec obecnie urzędującej prezydent oraz wspierana finansowo przez partie wyrazista kampania reklamowa przyniosły mu wynik na poziomie 12,2 proc. głosów.
Czwartą pozycję zdobył z kolei niezależny kandydat Naglis Puteikis (9,47 proc.). Zebrał on głównie głosy tzw. elektoratu protestu.
Na piątym miejscu znalazł się kandydat Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, a zarazem lider polskiej partii, europoseł Waldemar Tomaszewski, który w kampanii wyborczej pozycjonował siebie, jako kandydat litewskich mniejszości narodowych. Jego „Blok Tomaszewskiego”, startujący w wyborach do Parlamentu Europejskiego, jednoczy AWPL z Aliansem Rosjan i innymi organizacjami mniejszości narodowych.
W niedzielę na prezesa AWPL głosowali nie tylko tradycyjnie Polacy na Wileńszczyźnie, ale również Rosjanie Kłajpedy, Wisagini oraz innych miast i miejscowości. Dzięki temu w tegorocznych wyborach kandydatowi AWPL udało się podwoić liczbę zdobytych głosów w porównaniu do wyborów sprzed 5 lat. W wyborach prezydenckich 2009 roku na Tomaszewskiego głosowało ponad 65 tys. wyborców, a w tym roku już prawie 110 tys. Wtedy kandydat AWPL zdobył niespełna 5 proc. głosów, tym razem już ponad 8 proc.
Tomaszewski wyraził zadowolenie, że w niedzielnych wyborach padł rekord liczby wyborców, którzy oddali głos na jego kandydaturę — pozyskał on 109 tys. 627 głosów, gdy w wyborach w 2009 roku głosowało na niego ponad 65 tys. wyborców.
„Udało się zwyciężyć nie tylko na Wileńszczyźnie, ale też w odległych rejonach, takich jak rejon jezioroski, gdzie w dwóch dzielnicach wyborczych byłem pierwszy. Zwyciężyłem w wielu dzielnicach rejonu trockiego, w rejonach święciańskim i szyrwinckim. Prawie w każdym okręgu wyborczym zdobyłem po kilkadziesiąt głosów” — zauważył Waldemar Tomaszewski podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Jego zdaniem, rekordowy jak dotąd wynik zawdzięcza głosom mniejszości narodowych, ale też wyborcom litewskim, którzy w jego przekonaniu, coraz częściej głosują na kandydatów AWPL.
Największą liczbę głosów Waldemar Tomaszewski zdobył w rejonie solecznickim (około 73 proc.) i wileńskim (około 53 proc.) oraz w Wisagini (52 proc.). W Wilnie na Tomaszewskiego głosowało około 18 proc. wyborców.
Lider polskiej partii wyraził przekonanie, że w wyborach do PE 25 maja jego partia odniesie kolejny sukces wyborczy. Tomaszewski ocenia, że wspólna lista kandydatów AWPL i Aliansu Rosjan może zdobyć 2 z 11 litewskich miejsc w Parlamencie Europejskim.
Tymczasem w większości pozostałych okręgach wyborczych triumf święciła Dalia Grybauskaitė. Zwyciężyła ona w 55 na 60 okręgach wyborczych. Najwięcej głosów — 61 proc. — otrzymała w Kownie. Mimo to, w ocenie wielu politologów, Grybauskaitė nie może cieszyć się z sukcesu, bo oczekiwano, że wygra wybory już w pierwszej turze. Tak się jednak nie stało. Sama kandydatka również była wyraźnie zniesmaczona z wyników wyborów, czemu dała wyraz na konferencji prasowej w noc wyborczą. Podczas spotkania z dziennikarzami Grybauskaitė podziękowała wyborcom za „słuszny wybór” i zaapelowała do nich o udział w wyborach w drugiej turze, po czym zawróciła się i wyszła nie dając możliwości dziennikarzom na zadanie przygotowanych pytań. W poniedziałek Grybauskaitė jednak wróciła do spotkania z dziennikarzami. Wróciła też do ostrej retoryki wobec Partii Pracy i jej kandydata, przez którego była najmocniej krytykowana w debatach telewizyjnych. Grybauskaitė powiedziała, że cieszy się, iż w drugiej turze nie będzie musiała walczyć z kandydatem partii siedzącej na ławie oskarżonych, co było sugestią do toczącego się procesu wobec liderów Partii Pracy o prowadzenie podwójnej księgowości.
Zigmantas Balčytis odniósł z kolei zwycięstwo tylko w jednym okręgu wyborczym — Šilalė (44,3 proc.), w którym wcześniej Balčytis był wielokrotnie wybierany do Sejmu.
Mimo słabego wyniku w pierwszej turze Zigmantas Balčytis już w powyborczą noc zapowiedział, że dzięki zespołowej pracy liczy na zwycięstwo w drugiej turze. Zigmantas Balčytis jest kandydatem rządzącej Partii Socjaldemokratów. Równolegle jest on „jedynką” tej partii na liście krajowej kandydatów do Parlamentu Europejskiego. I to, jak twierdzi politolog Ramūnas Vipišauskas, może zaszkodzić Balčytisowi w przekonywaniu wyborców, że jemu naprawdę zależy na wygraniu wyborów prezydenckich. Przed głosowaniem 11 maja Balčytis był krytykowany przez litewskich politologów oraz media, że jego mdła kampania wyborcza jakby pokazuje wyborcom, że wcale mu nie zależy na wygranej w rywalizacji o fotel prezydencki.
Na dalszych pozycjach wyborów prezydenckich znaleźli się mer Wilna Artūras Zuokas — 5,30 proc. oraz mer rejonu ignalińskiego Bronis Ropė — 4,21 proc. Merowie nie robili tragedii ze swojej przegranej. Zuokas oświadczył, że zdobyte prawie 70 tys. głosów wyborców traktuje jako zachętę do udziału w wyborach 2019 roku, zaś Ropė pocieszał siebie, że w swoim rejonie, gdzie zdobył najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów, na pewno został wybrany na prezydenta.

Reklama