Dyskusyjna kwestia stałej obecności NATO na Litwie

150
Litwa chce stałej obecności wojsk NATO na swoim terytorium, bo na razie są one obecne jako uczestnicy wspólnych ćwiczeń lub jako misja „Baltic Air Policing” Fot. ELTA
Litwa chce stałej obecności wojsk NATO na swoim terytorium, bo na razie są one obecne jako uczestnicy wspólnych ćwiczeń lub jako misja „Baltic Air Policing” Fot. ELTA

Na Litwie trwają ćwiczenia wojskowe największe od wejścia kraju do struktur NATO. Ma to być demonstracyjna odpowiedź na rosyjską agresję na Ukrainie i demonstrację sił u granic krajów bałtyckich zarówno ze strony lądu, jak też Morza Bałtyckiego.

Uczestniczące w ćwiczeniach oddziały wojskowe krajów NATO-owskich opuszczą Litwę zabierając ze sobą swój najnowszy sprzęt wojskowy.
Rosyjskie zgrupowania natomiast pozostaną w pobliżu granic. Pozostanie też ewentualne zagrożenie, któremu przeciwdziałać mogłyby jedynie stałe jednostki NATO, w każdej chwili gotowe stawić opór zewnętrznej agresji wobec Litwy, Łotwy i Estonii. Dyskusja o ich rozmieszczeniu na Litwie trwa od wybuchu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, ale jak wynika ze skąpych oficjalnych informacji, obecność stałych baz wojskowych NATO w naszym kraju jest wciąż rozpatrywana jako możliwość teoretyczna. Praktycznej obecności baz przeciwstawia się nie tylko Rosja, ale też przedstawiciele niektórych państw członkowskich NATO.

Wydaje się, że kierownictwo Litwy w tej kwestii też nie ma spójnego stanowiska i oceny ewentualnego zagrożenia, a nawet elementarnej wiedzy. Bo jeśli premier Algirdas Butkevičius widział potrzebę rozmieszczenia baz NATO-wskich na Litwie, to niektórzy jego partnerzy z koalicji przekonywali, że podjęcie dodatkowych środków bezpieczeństwa jest zbędne, bo Litwie nic i nikt nie zagraża.
„Co dotyczy baz NATO, to mamy 137 artykuł Konstytucji, który nie dopuszcza obecności na terytorium Litwy obecności zagranicznych baz wojskowych” — prezydent Dalia Grybauskaitė z kolei w ogóle próbowała uciąć dyskusję o stałej obecności wojsk NATO w kraju.

Okazało się, że prezydent mocno pomyliła się, bo jeszcze w 2011 roku Sąd Konstytucyjny wyjaśnił, że artykuł 137 Konstytucji nie ogranicza rozmieszczenia baz sojuszy wojskowych, których Litwa jest członkiem i które są zawarte na mocy międzynarodowych umów ratyfikowanych przez Sejm. Zwrócili na to uwagę oponenci prezydent. Wkrótce ona sama, w wydanym oświadczeniu prezydenckiego biura prasowego przyznała, że 137 artykuł Konstytucji nie obowiązuje w przypadku planów rozmieszczenia na Litwie baz wojskowych jako wspólnych jednostek Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Wkrótce pojawiły się oficjalne, choć skąpe, potwierdzenia, że Litwa, podobnie jak Polska, ubiega się o rozmieszczenie stałych sił NATO w kraju. Temat ten był prawdopodobnie poruszony na początku kwietnia w Brukseli na szczycie szefów dyplomacji krajów Sojuszu. Oczekuje się, że wspólna decyzja w tym temacie powinna być wypracowana do czasu wrześniowego szczytu NATO w Newport w Walii.

Na razie jednak trudno mówić o wspólnym stanowisku chociażby ze względu na pozycję Niemców i Holandii w tej sprawie. Te kraje, które są nie tylko wśród największych członków Sojuszu, ale też wśród największych partnerów handlowych Rosji, uważają, że rozmieszczenie stałych baz wojskowych w krajach europejskich graniczących z Rosją byłoby niemożliwe ze względu na gwarancje NATO złożone wcześniej Kremlowi. Poczynając od 1996 roku i do 2002 roku Kreml wymusił na Sojuszu Północnoatlantyckim kilka ważnych, również jednostronnych decyzji, które w przyszłości zabezpieczałyby interesy Rosji. Dziś Rosja korzysta z tych gwarancji.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow protestując przeciw ewentualnemu rozmieszczeniu sił NATO w państwach Europy Środkowej i Wschodniej oskarżył Sojusz o zamiar złamania „Aktu Założycielskiego o Wzajemnych Stosunkach, Współpracy i Bezpieczeństwie między NATO a Federacją Rosyjską”. Porozumienie to zawarto w 1997 roku na szczycie madryckim przed rozszerzeniem Sojuszu o Polskę, Czechy i Węgry. Kolejne porozumienie, tzw. rzymskie, zawarto też w 2002 r. przed planowanym rozszerzeniem NATO m. in. o Litwę, Łotwę i Estonię. Ławrow jest przekonany, że porozumienia te wykluczają jakiekolwiek plany wzmocnienia sił Sojuszu we wschodniej jego części. W tym przekonaniu Ławrowa utwierdza jego niemiecki kolega Frank-Walter Steinmeier.
„Nie sądzę, by minister Radosław Sikorski rzeczywiście mówił o tym, że możliwe jest stacjonowanie w Polsce oddziałów NATO, zwłaszcza w takich rozmiarach. Sądzę, że wie, że stoi to w sprzeczności z porozumieniami zawartymi między NATO a Rosją” — powiedział niemiecki minister komentując apel polskiego kolegi o stałe rozmieszczenie wojsk NATO w Polsce.
Nie brakuje jednak słów krytyki pod adresem samego Steinmeiera. Zachodni analitycy oceniają, że porozumienia z 1997 i 2002 roku nie obowiązują, gdyż zajmując Krym sama Rosja zmieniła sytuację, w której porozumienia zostały zawarte. Do tego argumentu dochodzi decyzja o zawieszeniu cywilnej i wojskowej współpracy NATO z Rosją, a funkcje Rady NATO-Rosja ograniczono do roli platformy wymiany stanowisk ws. kryzysu na Ukrainie.

„Porozumienie NATO-Rosja o siłach sojuszu w nowych państwach członkowskich nie dotyczy zbiorowej obrony, nie jest prawnie wiążące, powstało w nieistniejących już okolicznościach i zostało złamane przez Rosję” — w swoim komentarzu napisał Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, polski ekspert od spraw międzynarodowych.