W Mińsku rozmowy o pokoju na tle wojny w Ukrainie

184
W Mińsku doszło do spotkania prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki z prezydentem Rosji Władimirem Putinem  Fot. EPA-ELTA
W Mińsku doszło do spotkania prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki z prezydentem Rosji Władimirem Putinem Fot. EPA-ELTA

Po ukazaniu się w mediach filmów z przesłuchania rosyjskich żołnierzy zatrzymanych na Ukrainie Moskwa w końcu przyznała obecność swoich wojsk we Wschodniej Ukrainie, gdzie siły ukraińskie walczą z prorosyjskimi separatystami.

Mimo zeznań zatrzymanych żołnierzy rosyjskich o wysłaniu ich na wsparcie separatystów władze w Moskwie zaprzeczają, że udzielają pomoc separatystom Donbasu. Tamtejszy resort obrony oświadczył, że żołnierze byli na ćwiczeniach w pobliżu granicy z Ukrainą i zabłądzili w głąb sąsiedniego kraju. Zatrzymanie rosyjskich żołnierzy na Ukrainie stało się mocnym argumentem prezydenta tego kraju Petro Poroszenki w rozmowie z Rosją.

We wtorek, 26 sierpnia, tuż za litewską granicą — w Mińsku białoruskim — spotkał się on z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Spotkanie odbyło się w ramach szczytu Ukraina-Unia Europejska-Unia Celna (Białoruś, Rosja, Kazachstan), którego inicjatorem był szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.

Choć oficjalnym tematem spotkań były relacje Ukrainy z krajami Unii Celnej po podpisaniu przez Kijów umowy stowarzyszeniowej z UE oraz zapewnienie dostaw rosyjskiego gazu krajom unijnym przez terytorium Ukrainy, to jednak konflikt na wschodzie Ukrainy stał się jednym z głównych tematów szczytu w stolicy Białorusi. Jej prezydent, Aliaksandr Łukaszenka zaapelował do zebranych prezydentów Ukrainy, Rosji, Kazachstanu oraz szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton o odrzucenie „politycznych ambicji” i wspólny wysiłek w zaprzestaniu „przelewu krwi” na Ukrainie.
Ukraiński prezydent podkreślił, że na szczycie w Mińsku waży się los Europy i świata oraz zapewnił, że zrobi wszystko, żeby znaleźć polityczne rozwiązanie konfliktu na Donbasie i powstrzymaniu tam przelewu krwi. Według Poroszenki, jedynym instrumentem do zapewnienia stabilizacji we wschodniej części jego kraju jest powstrzymanie rosyjskiej pomocy donieckim i ługańskim separatystom.

„Wstrzymanie dostaw broni dla separatystów, swoboda dostępu dla obserwatorów OBWE i uwolnienie jeńców — to są kroki, które otworzą drogę do pokoju na wschodzie Ukrainy” — powiedział jej prezydent.
Prezydent Putin choć zgodził się w Mińsku, że dalsza eskalacja sytuacji i użycie siły nie prowadzą do normalizacji sytuacji we wschodniej Ukrainie, jednak jego słowa zabrzmiały w dysonans z działaniami Rosji. Gdy bowiem w Mińsku trwały spotkania, ukraińska armia musiała stawiać czoło zbrojnemu wtargnięciu z rosyjskiego terytorium w kierunku Mariuopola leżącego na południe od objętych konfliktem terenów. We wtorek, w dzień szczytu w Mińsku, pierwszy raz od początku walk rosyjskie śmigłowce bezpośrednio zaatakowały posterunek Straży Granicznej Ukrainy w Donbasie. Zginęło czterech Ukraińców, a trzech funkcjonariuszy zostało rannych. Poinformował o tym rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Andrij Łysenko. Poinformował on też, że próbę wtargnięcia przez granicę odparto i że funkcjonariusze Straży Granicznej zostali ostrzelani przez dwa bojowe rosyjskie śmigłowce Mi-24.

 żołnierze byli na ćwiczeniach w pobliżu granicy z Ukrainą i zabłądzili w głąb sąsiedniego kraju
żołnierze byli na ćwiczeniach w pobliżu granicy z Ukrainą i zabłądzili w głąb sąsiedniego kraju

Otwarte zaangażowanie się rosyjskich sił w konflikt na Ukrainie obserwatorzy zagraniczni ocenili, jako otwarcie przez Rosję „południowego frontu”. Działania te miały pokazać uczestnikom mińskiego szczytu, że Kreml i jego włodarz nie zamierzają liczyć się z opinią światową ws. rozwiązania ukraińskiego konfliktu.
Tymczasem Putin niebawem będzie musiał liczyć się z opinią swojego społeczeństwa, do którego zaczyna docierać, że rządowa propaganda ich oszukiwała od początku wydarzeń na Ukrainie, a władze posyłają młodych Rosjan na wierną śmierć. Co więcej, odżegnują się od swoich żołnierzy zabitych w walkach po stronie separatystów, a tych, co żywymi trafili do ukraińskiej niewoli, oskarżają o zdradę.
Rosyjskie media poszły za sprawą nagłośnionego zatrzymania na Ukrainie rosyjskich żołnierzy i wyjaśniły, że na Ukrainie znaleźli się nie tylko zatrzymani żołnierze z 98. dywizji desantowo-szturmowej z Kostromy, ale prawdopodobnie też żołnierze z 76. dywizji desantowo-szturmowej stacjonującej w Pskowie oraz jednostki z Dagestanu. Rosyjskie media dotarły do grobów pochowanych niedawno rosyjskich żołnierzy z pskowskiej dywizji, którzy zostali zabici w walkach na Ukrainie.

Rosyjskie stowarzyszenie „Matki żołnierzy” apeluje z kolei do władz o wyjaśnienie śmierci kilku żołnierzy z Dagestanu, na południu Rosyjskiej Federacji. Rodziny zabitych żołnierzy otrzymały oficjalną informację, że „zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach” oraz po „zakończeniu służby w wojsku”.
Stowarzyszenie apeluje do wszystkich bliskich żołnierzy, żeby sprawdzili, gdzie znajdują się ich krewni, bo zamiast „na ćwiczeniach” — jak podaje się oficjalnie, mogą oni być na Ukrainie.
Rosyjscy dziennikarze wyjaśnili, że prawdopodobnie cała pskowska dywizja została wysłana na Ukrainę, choć oficjalnie podaje się, że jest ona na ćwiczeniach gdzieś w okolicach Rostowa nad Donem (Rosja). Dziennikarze nie wykluczają, że wielu żołnierzy już zginęło, bo od kilku dni ich bliscy nie mają z nimi kontaktu. Dziennikarze sprawdzili też, że wielu żołnierzy z Pskowa od kilku dni nie odnawia swoich stron na portalach społecznościowych, choć wcześniej robili to aktywnie i regularnie. Zamieszczali na nich swoje zdjęcia, między innymi, wojskowych orderów za udział w zajęciu Krymu przez Rosję. Na razie media dotarły do trzech grobów żołnierzy pod Pskowem oraz w kilku dagestańskich wioskach, jednak prawdziwa liczba zabitych może okazać się wielokroć większa. Zwłaszcza, że na uwolnionych od separatystów terenach ukraińscy żołnierze znajdują masowe groby oraz nieznane mogiły z krótką wzmianką „Żołnierz nr…”.

Tymczasem prezydent Putin w Mińsku liczył straty finansowe, jakie Rosja może ponieść w wyniku zbliżenia Ukrainy z UE. Włodarz Kremla cynicznie powiedział, że Rosja „zawsze szanowała i szanuje wybory innych krajów”, ale zaznaczył, że nie pozwoli, żeby ten wybór był sprzeczny z interesem jego kraju.
Prezydent Ukrainy z kolei zaproponował Putinowi jak najszybsze rozpoczęcie negocjacji ws. zażegnania kryzysu na Donbasie. Wyraził przekonanie, że w tych negocjacjach znajdą rozwiązanie, żeby Rosja „zachowała swoją twarz”.