Rocznica mordu w Miednikach

208
Mord w Miednikach jest jednym z najbardziej krwawych wydarzeń z historii odradzającej się Litwy Fot. Marian Paluszkiewicz

Granica państwowa to chyba najbardziej widoczny znak niepodległości każdego państwa. Nic więc dziwnego, że nowo powstające punkty oddzielające niepodległą Litwę od upadającego Związku Sowieckiego musiały bardzo drażnić tych, którzy nie pogodzili się z końcem systemu. Drażniły tak bardzo, że od początku swojego istnienia punkty graniczne stały się przedmiotem ataku ze strony sowieckich służb. 31 lipca obchodzimy rocznicę najtragiczniejszego z napadów, który przyniósł 7 śmiertelnych ofiar.

Punkty celne na litewsko-białoruskiej granicy były w 1991 r. napadane aż 18 razy. W czasie incydentów były podpalane budynki, niszczone dokumenty, znieważana flaga Litwy a funkcjonariusze państwowi – bici. O napady na posterunki oskarżany był OMON (Oddział Mobilny Specjalnego Przeznaczenia) – jednostka, która znana była ze starań, by przeciwdziałać ruchom niepodległościowym w byłych republikach.
20 stycznia 1991 roku OMON zaatakował np. łotewskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, zabijając 5 osób. Siedmiu członków formacji uznano w ryskim procesie za winnych i skazano zaocznie na kary dożywocia.

Punk graniczny w Miednikach, do wydarzeń z 29 lipca, również był już napadany wielokrotnie. Pograniczników napadano 27 stycznia, 25 marca, 19 kwietnia 25 maja. Po ostatnim napadzie załogę wzmocniono. Nieuzbrojonych celników mieli ochraniać policjanci z grupy szybkiego reagowania Aras.

31 lipca 1991 r., ok. 4 rano, atak się powtórzył. Tym razem jednak celem napastników nie było zastraszenie funkcjonariuszy, ale wymordowanie całej załogi strażnicy. Celnikom i policjantom kazano położyć się na ziemi, a następnie strzelano im w tył głowy. Na posterunku w Miednikach zginęli podczas pełnienia służby funkcjonariusze jednostki Aras: Mindaugas Balavakas i Algimantas Juozakas, funkcjonariusze policji drogowej: Juozas Janonis i Algirdas Kazlauskas, celnicy: Antanas Musteikis i Stanislovas Orlavičius. Celnik Ričardas Rabavičius zmarł dwa dni później w szpitalu od ran postrzałowych w głowę. Jedyny ocalały z tragedii, to celnik Tomas Šernas, który na całe życie został przykuty do wózka inwalidzkiego.

– Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Tak naprawdę nie różnił się on niczym od innych. Pracowaliśmy jak zwykle. Wiedzieliśmy, że Rosjanie coś szykują, ale myśleliśmy, że to będzie raczej atak polityczny. Nikt nie mógł nawet pomyśleć, że może dojść do morderstwa niewinnych ludzi. Nikt nie był wtedy przygotowany na taką śmierć. Nagle w nocy wpadli mężczyźni, nie mieli na sobie żadnych masek, bo byli pewni, że nikt z nas nie zostanie żywy i nie rozpozna ich. Kazali nam kłaść się na podłogę i strzelali w tył głowy. Cudem zostałem żywy, ale jestem przykuty na całe życie do wózka inwalidzkiego. O ile pamiętam, pomoc nie przyszła od razu, bo nie było słychać wystrzałów, ponieważ korzystali z broni z tłumikiem. Pamiętam tylko, jak „leciały” karetki jedna za drugą – opowiadał w jednym z wywiadów dla „Kuriera Wileńskiego” Tomas Šernas, obecnie generalny superintendent Kościoła Ewangelicko-Reformowanego.

Gdy nie ma możliwości wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec sprawców, szczególnego znaczenia nabiera pamięć Fot. ELTA

Mord w Miednikach jest jednym z najbardziej krwawych wydarzeń z historii odradzającej się Litwy, obok 13 stycznia 1991 roku, kiedy pod sowieckimi czołgami lub od kul zginęło 14 osób, a kilkaset zostało rannych. Został zakwalifikowany przez prokuratorów jako przestępstwo przeciwko ludzkości, które nie ma terminu przedawnienia. Wciąż jednak nie udaje się ukarać winnych. Podejrzani w sprawie są obywatele Rosji: Andriej Łaktionow, Czesław Mlinyk i Aleksandr Ryżkow. Rosja odmawia wydania ich Litwie.

Jak dotąd tylko jedna osoba została pociągnięta do odpowiedzialności. Wiosną 2011 roku Wileński Sąd Okręgowy skazał na dożywocie byłego funkcjonariusza OMON, obywatela Łotwy, Konstantina Michajłowa.
W sytuacji, gdy nie ma możliwości wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec sprawców, szczególnego znaczenia nabiera pamięć o tragicznych wydarzeniach. W tym roku obchody rocznicy mordu w Miednikach rozpoczęły się 29 lipca, od tradycyjnego biegu Miedniki-Wilno. 34 km trasy przebiegło 85 drużyn. Najszybciej, bo zaledwie w godzinę 49 min. 49 sek. trasę przebiegli zawodnicy wileńskiego klubu „F.O.C.U.S. running“. Drugie miejsce zajęli policjanci z Kowna, a trzecie – policja z Wilna.

30 lipca wieczorem w kościele ewangelicko-reformowanym w Wilnie, świadek wydarzeń, Tomas Šernas, zorganizował wieczór pamięci. Centralne uroczystości rozpoczną się 31 lipca o godz. 8 rano Mszą świętą w wileńskiej katedrze. O godz. 10.00 ofiary zostaną uczczone na miejscu zbrodni, przy pomniku w Miednikach, a o godz. 11.15 – na cmentarzu wojskowym na Antokolu.

Fot. Marian Paluszkiewicz