Polka z Ukrainy: Jesteśmy wykończeni, boimy się i modlimy się, ale nie myślimy o wyjeździe

— Polska nas zaprasza i dziękujemy za wsparcie, ale nie wiemy, czy powinniśmy uciekać. Na razie nie planujemy. Mój brat jest w wieku, w którym obejmuje go obowiązek wojskowy i nie wyjedzie. Mój tata też nie. Podobnie jest w rodzinie mojej kuzynki — jej mąż i syn będą musieli walczyć, więc zostajemy z nimi — mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Wiktoria Bednarska, Polka z Ukrainy z okolic Winnicy.

Czytaj więcej: Drugi dzień wojny na Ukrainie. Rosja kontynuuje inwazję

| Fot. EPA-ELTA

W chwili, gdy rozmawiamy (25 lutego), rosyjskie wojska próbują zdobyć Kijów. Mieszkańcy obwodu winnickiego, w głębi Ukrainy, bardzo szybko doświadczyli agresji Rosji. O zniszczeniu bazy wojskowej Kalinówka ukraińskie media informowały tuż po 7 rano pierwszego dnia wojny.

Nie mogliśmy uwierzyć, że Putin to zrobił

— Nie chodzę do pracy. Dzieci nie chodzą do szkoły. Wszędzie są straszne kolejki: w sklepach, na stacjach benzynowych, przy bankomatach. Na razie jednak niczego nam nie brakuje — opowiada rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego”.

— Nie mogliśmy uwierzyć, że Putin to zrobił. Po prostu nie mieści się to w głowie. Jesteśmy wykończeni, boimy się i modlimy się, ale nie myślimy na razie o wyjeździe. Tu, gdzie mieszkam, jest teraz spokojnie. Wyją czasami alarmowe syreny, ale na razie nie ma bezpośredniego zagrożenia. To jest w zasadzie wieś, więc mamy nadzieję, że tak pozostanie. Zupełnie inaczej jest w Kijowie. Moja kuzynka z rodziną przyjechała do nas i razem staramy się przetrwać — mówi o sytuacji w okolicy Winnicy.

Wiktoria podkreśla, że cały czas na bieżąco śledzi wiadomości, wszyscy mówią tylko o wojnie.

— Bardzo dziękujemy, że Polska tak nas wspiera. Poza tym tak naprawdę nikt. Wiele osób mówi, że Ukraina została sama w tej wojnie. Teraz tylko Bóg może nam pomóc, mamy jeszcze nadzieję.

Czytaj więcej: Von der Leyen: „Putin chce cofnąć zegar do czasów imperium rosyjskiego”

Nie przyjmę rosyjskiego paszportu

Jak widzi dalszą sytuację?

— Nie wiem, co będzie z tą biedną Ukrainą, ale to jest mój kraj i chcę tu żyć. Będę uciekać do Polski, jeśli rzeczywiście Putin będzie już tu, w Winnicy. Jeśli powtórzy się sytuacja z Krymu i będzie trzeba brać rosyjski paszport, ucieknę, bo nie chcę tak żyć. Po prostu nie chcę. Ale jeśli to będzie Rosja, wyjadę. Na pewno rosyjskiego paszportu nie przyjmę — zapowiada Polka z Ukrainy.

900 tys. obywateli Ukrainy deklaruje narodowość polską

Na terenie Ukrainy mieszka według różnych oficjalnych danych od ponad 144 tysięcy do 900 tysięcy obywateli Ukrainy deklarujących narodowość polską. Nieoficjalnie liczba osób tej narodowości w granicach państwa Ukraina szacowana jest nawet na 2 miliony. Najwięcej ukraińskich Polaków mieszka w obwodzie żytomierskim. Na terenie obwodu winnickiego, według danych spisu powszechnego z 2001 r., mieszka 3,8 tysiąca osób deklarujących narodowość polską. Kultywowaniu polskości służy pięć działających przy polskich organizacjach szkół sobotnio-niedzielnych. W Winnicy odbywa się doroczny festiwal kultury polskiej organizowany przez Związek Polaków Winnicczyzny. Ponadto w Winnicy mieści się redakcja miesięcznika i portalu internetowego Słowo Polskie.

We czwartek, 24 lutego, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP poinformowało, że utrzymuje obecność dyplomatyczno-konsularną w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Kijowie oraz w Konsulacie Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie, natomiast z przyczyn bezpieczeństwa następuje czasowe zawieszenie działalności pozostałych polskich przedstawicielstw konsularnych na terytorium Ukrainy.

Czytaj więcej: Litewscy Polacy solidaryzują się z Ukrainą