Niewinni czekają na godny pochówek

Ostatni miesiąc przyniósł nam wybuch polsko-ukraińskich napięć i nieporozumień. Bardzo niepotrzebnych w chwili, gdy Ukrainę codziennie ostrzeliwują setki rosyjskich dronów i rakiet balistycznych. Prezydent Wołodymyr Zełenski rzucił na szalę stosunków z Polską historyczną kulę w przysłowiowy płot: przyznał nazwę „Bohaterów UPA” jednej z ukraińskich jednostek wojskowych.

Czy Zełenski zdawał sobie sprawę, jak przyjmą to polski rząd, prezydent oraz polskie społeczeństwo? Nie mam wątpliwości, że tak. Musiał wiedzieć, jakie to przyniesie skutki oraz szkody w kontekście międzynarodowym. Dał także paliwo dla rosyjskiej propagandy, która bezbłędnie wykorzystała je na polskim terytorium.

Mleko się wylało i zepsute relacje z Polską będą bardzo trudne do naprawienia. Są wydarzenia historyczne, które utrwalają się w głowach wielu pokoleń. Pamięć o „Operacji Polskiej” (1938), Katyniu (1940) oraz rzezi wołyńskiej (1943) głęboko zakorzeniły się w polskich genach. Dlatego też łatwo wywołać w Polsce nastroje antyukraińskie, o czym mógł się przekonać prezydent Zełenski. Tym samym postawił w bardzo trudnym położeniu ponad milion pracujących i mieszkających w Polsce uchodźców ukraińskich oraz ukraińską diasporę – obywateli III RP.

Zamiast dążyć do kompromisów w sprawie wspólnej historii naszych narodów, w niektórych momentach bardzo skomplikowanej i okrutnej, są podejmowane kroki powodujące powiększanie przepaści pomiędzy Polską i Ukrainą. Polskie społeczeństwo oraz większość naszych elit politycznych zareagowały na decyzję Zełenskiego antyukraińską histerią. Jest takie powiedzenie – kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Niestety, naród ukraiński cierpiący od ponad pięciu lat od rosyjskiej agresji wojennej musi teraz zbierać polityczną burzę po podjęciu nieprzemyślanej decyzji historycznej.

Niektórzy ukraińscy historycy nie chcą przyjąć do wiadomości, że UPA, zanim rozpoczęła walkę przeciwko NKWD i „Smierszowi”, na początku miała układy z niemieckimi nazistami, co jest niezbitym faktem. UPA uczestniczyła w czystkach etnicznych przeciwko ludności polskiej na Wołyniu oraz w województwach lwowskim, stanisławowskim i tarnopolskim. Zginęło ok. 100 tys. niewinnych ludzi, którzy czekają w ziemi na ekshumację i godny pochówek. W akcjach odwetowych zginęło także kilkanaście tysięcy Ukraińców, o czym należy również pamiętać. Czy prezydent Zełenski podejmie próbę naprawy swojego błędu?


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 25 (71) 27/06-03/07/2026