Nausėda chce godzić prezydentów Polski i Ukrainy. „Znów będziemy musieli podjąć te wysiłki”

Litwa chce wystąpić w roli mediatora w sporze Polski i Ukrainy. Kancelaria prezydenta Gitanasa Nausėdy sygnalizuje, że zamierza podjąć wysiłki, aby doprowadzić do bezpośredniej rozmowy prezydentów RP i Ukrainy. Jest komentarz doradczyni.

Czytaj również...

Powtórzyć inicjatywę z początku roku?

Litwa zamierza podjąć wysiłki dyplomatyczne, by doprowadzić do bezpośredniej rozmowy między prezydentami Polski i Ukrainy — Karolem Nawrockim i Wołodymyrem Zełenskim. Jak przyznała główna doradczyni prezydenta Gitanasa Nausėdy ds. polityki zagranicznej Asta Skaisgirytė, nie będzie to pierwsza taka inicjatywa Wilna.

„Teraz najwyraźniej znów będziemy musieli podjąć te wysiłki, aby doprowadzić do spotkania obu prezydentów i ponownej rozmowy między nimi. Chyba pogorączkowano się po obu stronach” — powiedziała we wtorek 23 czerwca Asta Skaisgirytė, szefowa prezydenckiej grupy ds. polityki zagranicznej.

Ostatni raz Litwa pełniła rolę takiego mediatora w styczniu, kiedy prezydent Nausėda zaprosił obu przywódców do Wilna przy okazji obchodów powstania styczniowego. Skaisgirytė zaznaczyła, że tamto trójstronne spotkanie okazało się bardzo udane. Wkrótce Nausėda uda się z wizytą do Polski, a potem planuje odwiedzić Ukrainę.

Kryzys wybuchł po tym, jak Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię „Bohaterów Ukraińskiej Armii Powstańczej” — formacji, która w czasie II wojny światowej brała udział w rzezi Polaków na Wołyniu. Polska strona szacuje liczbę ofiar rzezi wołyńskiej na około 100 tys.

W odpowiedzi prezydent RP Karol Nawrocki 20 czerwca ogłosił odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego — najwyższego polskiego odznaczenia państwowego, przyznanego ukraińskiemu przywódcy w 2023 r. Zełenski odesłał order pocztą, podsycając konflikt, jednocześnie zaznaczając wielką wdzięczność dla narodu polskiego za wsparcie w obliczu rosyjskiej inwazji. W ślad za Zełenskim polskich odznaczeń zrzekli się szef kancelarii prezydenta Ukrainy, minister spraw zagranicznych, ambasador w Polsce oraz kilku byłych prezydentów i premier.

Apel Olekasa i niemieckiego ministra obrony

Do złagodzenia sporu wezwał też przewodniczący litewskiego Sejmu Juozas Olekas, który przyznał, że obie strony przekraczają pewne granice w swoich wypowiedziach. „Wydaje mi się, że zarówno z jednej, jak i z drugiej strony obserwujemy zbyt ostre wypowiedzi. Podczas każdego spotkania, czy to w Kijowie, czy w Warszawie, staramy się łagodzić te napięcia i pośredniczyć” — powiedział Olekas dziennikarzom.

Głos w sprawie zabrał również obecny w tym czasie w Podbrodziu niemiecki minister obrony Boris Pistorius, apelując do obu stron o skupienie się na tym, co łączy, a nie na historycznych sporach.

„Mogę jedynie zwrócić się do wszystkich z prośbą, by nie patrzeć wyłącznie w lusterko wsteczne. Najważniejsze jest, byśmy byli zjednoczeni jako członkowie NATO, zjednoczeni z Ukrainą i z nią solidarni. W centrum naszej uwagi muszą być jasne działania odstraszające i obronne” — powiedział Pistorius.

Historia dla historyków?

Podobnego zdania jest litewski minister ochrony kraju Robert Kaunas, który stwierdził, że historią powinni zajmować się historycy, nie politycy. „Skomplikowana przeszłość nie powinna niszczyć naszej przyszłości” — powiedział Kaunas.

Tymczasem we środę i w czwartek w Gdańsku odbywa się konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. Obserwatorzy spekulowali, że Zełenski może nie wziąć w niej udziału — co, jak oceniła Skaisgirytė, zepsułoby ogólny nastrój, choć ważne dla Ukrainy decyzje i tak będą podjęte. Z czasem przyszła informacja, że Zełenski nie weźmie udziału w konferencji — jednak na jego miejsce przyjeżdża szef rządu Ukrainy, premier Julia Swyrydenko.

Afisze

Więcej od autora

Zdjęcia z koncertu 45-lecia Zespołu „Wileńszczyzna” [GALERIA]

Relację z koncertu wraz z wypowiedziami artystów stojących za tym wydarzeniem w najbliższych wydaniach „Kuriera Wileńskiego”.Wydarzenie udokumentował fotoreporter „Kuriera Wileńskiego” Marian Paluszkiewicz.

Dzięki nim nie zapomnieliśmy. Ale czy pamiętamy o nich?

Do redakcji „Kuriera Wileńskiego” zwrócili się zaniepokojeni Czytelnicy. Pytali o Kalwarię Wileńską, miejsce pamięci AK, o to, gdzie zniknął pomnik. Nasi dziennikarze mają uspokajające wieści. To też dobry moment, aby przyjrzeć się mniej oczywistym strażnikom pamięci, którzy przez dekady nie wylękli się okupanta.