Gość redakcji dorastał w Bołtupiach, w okolicach Werek, Jerozolimki i Kalwarii Wileńskiej. Do Polski wyjechał w 1991 r. na studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Po ich ukończeniu wygrał konkurs na stanowisko asystenta prof. Marka Zaborowskiego — jak podkreśla, człowieka, któremu wiele zawdzięcza. Po habilitacji objął kierownictwo pracowni na uczelni, która obecnie funkcjonuje jako Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz.
Kaplice na Rossie i Kaziuki nad Wartą
Rozmowa zeszła na wzajemne zasługi obu miast. Redakcja przypomniała, że w początkach lat dwutysięcznych, gdy brakowało środków, około dwudziestu kaplic na starej Rossie odnowiono ze zbiórek prowadzonych w Poznaniu — dużą rolę odegrał tu ks. Edmund Jaworski. Wieloletnia akcja „Poznaniacy Rossie”, która wychodziła poza sam Poznań i obejmowała faktycznie całe województwo wielkopolskie, przyczyniła się do znaczącego zachowania historii Wilna.
Z kolei Władysław Radziwiłłowicz zwrócił uwagę na drugą stronę tej relacji: wielu Wilnian spoczywa w kwaterach zasłużonych na cmentarzach poznańskich, a Krystyna i Ryszard Liminowiczowie od lat organizują poznańskie Kaziuki na Starym Rynku — imprezę, która wpisała się na stałe w kalendarz miasta.
Nie biczować się tęsknotą
Gość przyznał, że nie pielęgnuje tęsknoty za Wilnem jako obezwładniającego uczucia.
„Żartuję, że u siebie (w Poznaniu — przyp. red.) buduję swoje Małe Księstwo Litewskie” — mówił. Sprzyja temu sąsiedztwo: za miedzą mieszka Butrymowicz, którego ojciec po wojnie „repatriował się” z Wileńszczyzny z rodziną.
Z racji wykształcenia artystycznego Władysława Radziwiłłowicza, redakcję interesowała opinia gościa na temat zmian w Wilnie, szczególnie w zakresie architektury i estetyki.
„Czysto, ładnie” — skwitował. „Mam pewne obiekcje co do niektórych nowoczesnych budynków, które, moim prywatnym zdaniem, niekoniecznie ładnie się wpisują w kontekst historyczny i architektoniczny miasta” — ocenił. Od razu jednak zastrzegł, że jest to opinia subiektywna i nie pretenduje do obiektywnej oceny.
„Ogromna przewaga”
Jednym z wątków rozmowy była wartość dorastania w środowisku wielojęzycznym.
„Nie mamy żadnych powodów do jakichkolwiek kompleksów. Przeciwnie — ta etniczna i językowa różnorodność, w której wyrośliśmy, daje ogromną przewagę” — mówił gość. Jego zdaniem tak ukształtowani ludzie myślą elastyczniej, mają naturalną skłonność do kompromisu i lepiej radzą sobie w sytuacjach konfliktowych.
Redakcja przypomniała w tym kontekście badania Instytutu Bolzano z Południowego Tyrolu, prowadzone w ramach stowarzyszenia MIDAS, do którego należy „Kurier Wileński” — dzieci wychowywane w środowiskach kilkujęzycznych rozwijają się lepiej niż rówieśnicy w środowiskach jednojęzycznych.


