Zdaniem Matasa Baltrukevičiusa, analityka powiązanego z Wileńskim Instytutem Analizy Politycznej, w tegorocznym orędziu prezydent poruszył sporo tematów, ale znacznie mniej niż w latach poprzednich.
— Wcześniej była mowa o każdej dziedzinie i nieważne, czy prezydent ma nie wpływ, czy nie. Tych priorytetów było zbyt dużo. Nie wiadomo było, który z nich jest najważniejszy. Prezydent w tym roku skupił się na kwestiach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. To jest absolutnie naturalne, ponieważ te sprawy faktycznie leżą w gestii prezydenta i za które faktycznie odpowiada. Drugim, ważnym elementem, jest kwestia związana z korupcją. Warto zaznaczyć, że praworządność to jest również działka prezydenta. Przykładowo prezydent mianuje sędziów. Być może tego nie zauważamy, ale prezydent w tej dziedzinie naprawdę ma spore uprawnienia. Były też poruszone kwestie dotyczące wypływu danych czy ustawy o LRT. To były głośne sprawy i tego nie dało się ominąć — oświadczył „Kurierowi Wileńskiemu” analityk.
„Polowanie na czarownice”
16 czerwca Gitanas Nausėda wygłosił w Sejmie tradycyjne, roczne orędzie. To było siódme jego orędzie. „Od pewnego czasu obserwujemy, jak łatwo wszelkie różnice zdań stają się pretekstem do publicznego »polowania na czarownice«. Jak szybko argumenty ustępują miejsca atakom personalnym, nieprzyzwoitym gestom i szyderstwom. Jak trudno staje się w przestrzeni publicznej przyznać nie tyle do błędu, ile do samej możliwości, że »swój« może nie mieć racji, a »obcy« nie musi być kimś moralnie upadłym” — powiedział zebranym prezydent.
W dużym stopniu orędzie było poświęcone kwestiom bezpieczeństwa. Prezydent zaznaczył, że Litwa jest notorycznie atakowana przez wrogie siły. Przeciwko naszemu krajowi od wielu lat jest prowadzona wojna hybrydowa, na którą są wydawane ogromne pieniądze. „Żyjemy w czasach, gdy bezpośrednie zagrożenia militarne stają się coraz bardziej realne i już zaczynają zakłócać spokojne życie mieszkańców Litwy. Są one jednak jedynie wierzchołkiem góry lodowej, pod którą kryje się znacznie więcej wyzwań. Często znajdują się one tam, gdzie się ich nie spodziewamy i dokąd nawet nie kierujemy naszego spojrzenia” — oznajmił Gitanas Nausėda.
Nowa koalicja i czerwone linie
W swym sejmowym wystąpieniu prezydent nawiązał również do spraw aktualnych, jak wyciek danych z Centrum Rejestrów, oskarżenia o korupcję czołowych polityków, zamieszanie wokół ustawy o LRT oraz kształtowanie się nowej koalicji rządzącej. „Przed 10 dniami Litewska Partia Socjaldemokratyczna podjęła decyzję o ponownym przeformowaniu większości rządzącej. Powiem otwarcie: zajęło jej to zbyt dużo czasu. Przekroczono zbyt wiele czerwonych linii, do czary goryczy spadło zbyt wiele kropli, a zbyt dużo uwagi poświęcono tym, którzy dzielą społeczeństwo. Jednak decyzja została podjęta i stanowi ona bardzo ważny punkt odniesienia dla naszego państwa. Mindaugas Sinkevičius, lider Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej, zdecydował się objąć stanowisko szefa rządu. Ta funkcja nie dotyczy sondaży ani korzystania z przychylności mediów, lecz wyjątkowej możliwości podejmowania decyzji, które będą miały wpływ na długofalową przyszłość Litwy” — podkreśliła głowa państwa.
NATO — największe osiągnięcie
Nausėda zapewnił, że nadal ma pełne zaufanie do NATO. „Członkostwo w NATO jest bez wątpienia jednym z największych osiągnięć Litwy w tym stuleciu. Wierzę w NATO — to nie jest papierowy tygrys. Wierzę w artykuł 5. oraz w determinację naszych sojuszników, by przyczynić się do obrony Litwy. Jeszcze bardziej jednak wierzę, że będziemy na tyle silni, aby potrafić bronić się sami i skutecznie obronić własne państwo” — oznajmił prezydent.
— Agresja Kremla przeciwko Ukrainie spowodowała, że prezydent powrócił do korzeni, czyli do tego, do czego była powołana ta instytucja. W latach poprzednich Gitanas Nausėda i inni prezydenci rozumieli, że ich prerogatywa to bezpieczeństwo i polityka zagraniczna. Tym niemniej starali się w swych orędziach skupiać się na sprawach wewnętrznych, ponieważ tego oczekiwali obywatele. Teraz kwestie dotyczące polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zajmują prawie połowę tekstu orędzia — podzielił się spostrzeżeniami analityk Matas Baltrukevičius.
Trójkąt Lubelski w Wilnie
Podczas swego przemówienia głowa państwa podkreśliła, że zagrożenie ze wschodu spowodowało intensyfikację relacji z krajami Europy Północnej. Prezydent zaznaczył, że cieszą go również mocne więzi z Niemcami. Polska została wymieniona trzykrotnie.
„Szczególnie cieszy obecny stan relacji z Polską. Ściśle współpracujemy, realizujemy wspólne projekty infrastrukturalne i związane z mobilnością wojskową, a także regularnie organizujemy dwustronne ćwiczenia wojskowe. W styczniu wraz z prezydentem Polski, Karolem Nawrockim, omówiłem koncepcję utworzenia wspólnej, polsko-litewskiej wolnej strefy ekonomicznej w rejonie Łoździej i Suwałk, której wdrażanie zostało już dziś podjęte przez rządy obu państw” — oświadczył prezydent.
W swym orędziu nawiązał również do tegorocznego spotkania w Wilnie, które przypadło w rocznicę powstania styczniowego. „Cieszy mnie, że z okazji rocznicy Powstania Styczniowego 1863 roku spotkanie w ramach Trójkąta Lubelskiego odbyło się w Wilnie. Wzięli w nim udział zarówno prezydent Polski Karol Nawrocki oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Dla Litwy, podobnie jak dla całego regionu, niezwykle ważne jest, aby więź łącząca Warszawę i Kijów była jak najsilniejsza. Dlatego jesteśmy zainteresowani zapobieganiem nawet najmniejszym oznakom osłabienia tej relacji” — dodał Nausėda.

Kwestia migracji
Prezydent zaznaczył, że ujemnych wskaźników demograficznych nie da się polepszyć tylko poprzez migrację. „Byłoby wielkim błędem oczekiwać, że niekontrolowana imigracja ukryje lub rozwiąże problemy demograficzne państwa. Niezależnie od okoliczności, Litwa musi pozostać krajem litewskim, zachowując swoją tożsamość narodową, język i kulturę” — podkreślił Gitanas Nausėda.
Zdaniem rozmówcy prezydent mówiąc o „litewskości Litwy” miał raczej na myśli litewskość w sensie obywatelskim, a nie etnicznym.
— Warto zaznaczyć, że jednak temu tematowi prezydent nie poświęcił zbyt dużo uwagi. Sądzę, że prezydent chciał zwrócić uwagę, że migracja na Litwie staje się problemem, że trzeba zaostrzać politykę migracyjną. Rozumiem, że pewne wypowiedzi mogą być różnie interpretowane. Warto takich zwrotów nie używać. Tym niemniej sądzę, że prezydent miał na myśli obywatelstwo, a nie narodowość — oświadczył Matas Baltrukevičius.






