6 sierpnia Kościół katolicki obchodzi święto Przemienienia Pańskiego. Upamiętnia ono wydarzenie opisane w Ewangelii, kiedy Jezus zabrał na górę Tabor trzech uczniów, Piotra, Jakuba i Jana, i objawił im swoją boską chwałę. Jak podkreśla w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” ks. Rajmund Jurolaitis, proboszcz parafii w Wisagini, to jedno z tych świąt, które przypomina, że Boża logika jest zupełnie inna niż logika współczesnego świata.
Bóg objawia swoje prawdziwe oblicze
Jak wyjaśnia ks. Rajmund Jurolaitis, wydarzenie na górze Tabor nie było przypadkowe. Nastąpiło ono po tym, gdy Jezus po raz pierwszy otwarcie zapowiedział uczniom swoją mękę i śmierć.
– Jezus wcześniej zapowiedział swoim uczniom, że zmierza do Jerozolimy. Chciał pokazać prawdziwe oblicze Boga nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynem. Pokazał Boga, który jest miłością, który nie posługuje się kategoriami tego świata: władzą, panowaniem czy przemocą. To Bóg, który przychodzi, aby oddać swoje życie za człowieka – mówi proboszcz.
Uczniowie bali się tej drogi
Kapłan zwraca uwagę, że uczniowie nie potrafili zrozumieć tego przesłania. Piotr sprzeciwiał się zapowiedzi męki, ponieważ bał się drogi, którą wskazywał Chrystus.
– Piotr mówił: „Panie, nigdy Cię to nie spotka”. W uczniach był strach. To jest również nasz lęk. Boimy się życia, które polega na dawaniu siebie innym. Pojawiają się pytania: co będzie ze mną, kto się o mnie zatroszczy, jakie będzie moje miejsce w świecie? – podkreśla ks. Jurolaitis.
Jak dodaje, współczesny człowiek często utożsamia szczęście z posiadaniem.
– Myślimy, że dobre życie polega na tym, że będziemy mieli pieniądze, władzę, pozycję i bezpieczeństwo. Tymczasem Chrystus proponuje zupełnie inną drogę.
Logika Ewangelii jest odwróceniem logiki świata
Proboszcz przypomina słowa Jezusa, że kto chce iść za Nim, musi „obumrzeć”.
– To całkowicie odwrócona logika. Świat mówi: żeby mieć, trzeba gromadzić i posiadać. Jezus mówi odwrotnie: kto chce naprawdę mieć życie, musi nauczyć się dawać. Uczniom bardzo trudno było to zrozumieć – tłumaczy.
Właśnie dlatego, jak wyjaśnia kapłan, Jezus zabiera uczniów na górę i przemienia się wobec nich.
– Pokazuje swoją boskość i jednocześnie pokazuje, że droga, którą wybrał i którą proponuje swoim uczniom, prowadzi do pełni człowieczeństwa, do życia wiecznego, do życia, które się nie kończy. To życie przemienia się w coś pięknego w uczestnictwo w Bożym życiu – mówi duchowny.
„Jego słuchajcie”
Podczas Przemienienia rozlega się głos Boga Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.
– To bardzo ważne słowa. Obok Jezusa stoją Mojżesz i Eliasz, ale Ojciec wskazuje właśnie na Jezusa. Mówi: „Jego słuchajcie”. To znaczy, że właśnie według Jego nauki mamy żyć. To lęk, który znamy także dzisiaj. Boimy się żyć Ewangelią do końca. Pytamy, czy Bóg naprawdę się o nas zatroszczy, czy możemy całkowicie Mu zaufać. Jezus pokazuje, że warto postawić wszystko na Ewangelię, bo tylko takie życie daje człowiekowi prawdziwy sens – wyjaśnia ks. Rajmund Jurolaitis.
Ewangelia opisuje, że twarz Jezusa zajaśniała jak słońce. Zdaniem proboszcza nie jest to przypadkowy obraz.
– Słońce w tamtej symbolice oznaczało boskość. Jezus pokazuje, że ci, którzy wybiorą Boga, będą uczestniczyć w Jego chwale. Wszystko, co dziś wydaje się trwałe – władza, bogactwo czy potęga – kiedyś przeminie. Trwałe pozostanie tylko to, co zostało zbudowane na Ewangelii – podkreśla kapłan.
Zaproszenie do refleksji
Zdaniem ks. Rajmunda Jurolaitisa święto Przemienienia Pańskiego jest przede wszystkim zaproszeniem do zatrzymania się i spojrzenia na własne życie.
– To święto przypomina nam, abyśmy zastanowili się, jakiego człowieczeństwa naprawdę chcemy. Czy budujemy życie na tym, co przemija, czy na Ewangelii, która prowadzi do życia wiecznego – pyta duchowny na zakończenie rozmowy.



