19
Litwa/ Teatr na Pohulance obchodzi 100-lecie powstania

Teatr na Pohulance, jeden z symboli obecności Polaków i Polski w Wilnie obchodzi w tym roku 100-lecie swego powstania. W piątek obchody tej rocznicy zostaną zainaugurowane na scenie Pohulanki przez dwa polskie zespoły teatralne działające w Wilnie.

Wystawią one „Kreacja” według Ireneusza Iredyńskiego w reżyserii Lilii Kiejzik i „Pułapki Miłości” – sztukę, którą napisała i wyreżyserowała Inka Dowlasz.

Kulminacja obchodów powstania Pohulanki nastąpi jesienią. Przygotowuje się do nich Litewski Rosyjski Teatr Dramatyczny, którego siedziba mieści się obecnie w jej gmachu, a także Instytut Polski w Wilnie we współpracy z litewskimi instytucjami.

 

„Z Pohulanką kojarzonych jest wielu polskich aktorów: Irena Eichlerówna, Nina Andrycz, Henryk Borowski, Hanka Ordonówna, Aleksander Zelwerowicz, Zygmunt Bończa-Tomaszewski, Zdzisław Mrożewski, Danuta Szaflarska, Jerzy Duszyński, Igor Przegrodzki, Hanka Bielicka” – powiedziała w rozmowie z PAP Halina Jotkiałło, znana wileńska dziennikarka.

Gmach Teatru na Pohulance był i jest nadal jednym z najbardziej znaczących budynków o przeznaczeniu kulturalnym naszego miasta – podkreśla Jotkiałło.

Inicjatorem budowy teatru w 1911 roku był zamożny wilnianin Hipolit Korwin-Milewski. Przy jego pomocy finansowej i ze składek społecznych innych Polaków, mieszkańców Wilna, budowę teatru rozpoczęto w kwietniu 1912 roku, a w październiku 1913 roku teatr został otwarty.

„Ogromne przedsięwzięcie zrealizowane zostało praktycznie w ciągu 1,5 roku. Architektami pięknego budynku na 900 miejsc na parterze i w dwóch amfiteatrach, z elementami architektury barokowej, a nawet romańskiej są architekci Wacław Michniewicz i Aleksander Parczewski. Teatr był jednym z nielicznych budynków posiadających w tamtych czasach w Wilnie centralne ogrzewanie, kanalizację, wodociąg” – mówi Jotkiałło.

Początkowo na Pohulance dominowały widowiska muzyczne. Jak zaznacza Halina Jotkiałło „premiery oper i operetek goniły jedna za drugą, a szmira i przypadkowa obsada były na porządku dziennym”.

Sytuacja kardynalnie się zmieniła, gdy do Wilna z Warszawy przybył Instytut Reduty. Zespół Juliusza Osterwy przyjechał w lipcu 1925 roku, a pierwsze przedstawienie na Pohulance dał 23 grudnia. Było to „Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego. Ostatni spektakl Reduty w Wilnie – „Polka w Ameryce” Stanisława Kozłowskiego odbył się 20 maja 1929 roku.

W ciągu niespełna czterech lat zespół zaprezentował w Wilnie 71 premier. W okresie wileńskim Reduta dała też 1800 przedstawień poza Wilnem. Był to systematyczny objazd Kresów ówczesnej Rzeczypospolitej, przede wszystkim – wschodnich. Zespół docierał wszędzie tam, gdzie żywe polskie słowo zostało praktycznie zapomniane, a w czasach zaborów rosyjskich – publicznie padało tylko z ambony.

„Niedawno spotykałam się z Danutą Szaflarską – mówi Jotkiałło. – Pani Danuta wspomina okres wileński jako wspaniały, chociaż bardzo trudny. Mówiła, że z takim patriotyzmem jak w Wilnie nie spotkała nigdzie więcej”.

Po II wojnie światowej – wbrew woli darczyńców Pohulanki, którzy w 1926 roku przekazując budynek na potrzeby miasta zapisali w akcie notarialnym, iż ma w nim rozbrzmiewać słowo polskie – teatr przekazano Litewskiemu Teatrowi Opery i Baletu, który został przeniesiony do Wilna z Kowna, następnie mieścił się tu Teatr Młodzieżowy.

Obecnie na Pohulance znajduje się siedziba Litewskiego Rosyjskiego Teatru Dramatycznego, ale słowo polskie nie jest rzadkością w tych murach. Władze teatru są przychylne inicjatywom kulturalnym społeczności polskiej na Litwie. Na Pohulance swe jubileusze niejednokrotnie obchodziły Polskie Studio Teatralne w Wilnie i Polski Teatr w Wilnie, polskie zespoły teatralne wystawiają tu swe premiery, tu odbywają się festiwale teatrów polonijnych.

Od czasu do czasu wśród Polaków na Litwie ożywa dyskusja o potrzebie odzyskania budynku teatru na Pohulance przez społeczność polską, jednak marzeniem wielu jest nie tyle odzyskanie budynku, co uratowanie go przed ruiną.

Od kilku miesięcy nad głównym wejściem do Teatru na Pohulance widnieje afisz o treści: „Mam 100 lat! Czuję się tak, jakbym miał lat 20, a wyglądam na kilkaset… Mam nadzieję, że doczekam restauracji”. Ten afisz ma na celu zwrócenia uwagi na pilną potrzebę gruntownego remontu budynku.

Dyrektor teatru Jonas Vaitkus przyznaje, że najlepszym prezentem na setną rocznicę Pohulanki, byłaby decyzja o rozpoczęciu remontu. Plany renowacji budynku już od dawna leżą w Ministerstwie Kultury Litwy.

(PAP)

19 odpowiedzi to Litwa/ Teatr na Pohulance obchodzi 100-lecie powstania

  1. Kmicic mówi:

    kiedy zostanie zwrócony Polakom? – to z ich składek powstał..

  2. dobrze mówi:

    Kmicic ma racje

  3. Tadeusz mówi:

    Piękna jest historia tego polskiego budynku i polskiego teatru. To skandal, że dziś w “niepodległej” Litwie Polacy mogą tylko czasami występować w nim tzw. gościnnie. Bez żenady zlekceważono wolę darczyńców Pohulanki, że ma tu rozbrzmiewać słowo polskie, i z premedytacją instalowano tu teatry litewskie czy rosyjskie.

  4. Zbyszka mówi:

    @1. Za polskie pieniądze, i to w czasie rosyjskiego zaboru.

  5. Lubomir mówi:

    Dzisiaj aktorzy teatralni szukają publiczności na ulicy. Od Italii po Warszawę organizowane są Festiwale Sztuki Ulicy. Niemniej klasyczne teatry również cieszą się popularnością. Jednak np antyczny Teatr Grecki w Syrakuzach czy antyczny Teatr Grecki w Taorminie adresowane są do nieco zamożniejszego odbiorcy. Sztuka Ulicy adresowana jest do każdego miłośnika sztuki. Również ucznia i studenta. Tylko kto powinien utrzymywać artystów, skoro widz nie jest krezusem?. Przechodnie?. A może Wydziały Kultury Urzędów Miejskich?. Im też powinno zależeć na podnoszeniu kultury wśród obywateli miasta a nie na upadku kulturalnym czy wręcz zezwierzęceniu mieszkańców.

  6. pani mówi:

    PAP – Polska Agencja ….?
    Moze poprawnosci? Politycznej?
    Ktos z Polakow niedawno pisal iz sprawy zwrotu spolecznego polskiego mienia sa juz beznadziejnie przegrane.
    Niestety konkretyki, argumentacji, dowodow nie bylo.
    Nie wiem kto byl by kompetentny napisac w jakiej kondycji prawnej sa obecnie mozliwosci odzyskania przez Polakow tych kilka obiektow?

  7. miejscowy mówi:

    To niesprawiedliwie, że w tym teatrze niema polskiej grupy teatralnej. Mamy w Wilnie dwa polskie teatry spędzone do Domu Polskiego(prawda niezawodowe), a amatorskie.Przecież jakiś z nich mógłby przenieść się na Pohulankę i mieć tam swoją siedzibę, przez to dawać tam od czasu do czasu swoje przedstawienia.

  8. Czarek mówi:

    Poprawcie mnie jezeli sie myle ale … Wydaje mi sie ze chociaz polska spolecznosc moze sie ubiegac o zwrot teatru to w chwili obecnej nie jest w stanie go utrzymac i prawidlowo wykorzystywac . Dlatego tez wydaje mi sie ze budynek ten powinien byc uzywany przez wszystkie narody ktore zamieszkuja Wilno.Nalezy bronic i podkreslac multietnicznosc miasta .
    Polska spolecznosc w Wilnie ,jak napisano w artykule , ma do dyspozycji dwoma zespoly teatralne .Sa to teatry amatorskie ,przypuszczam . Mysle ze dla polskich tworcow teatralnych w Wilnie najwazniejsze jest wyrobienie sobie publicznosci .Przekonanie ludzi ze warto chodzic na przedstawienia ,oczekiwac na premiery,krytykowac ,porownywac z teatrami w innych jezykach ,jezdzic do Polski aby zobaczyc lub zapraszac do Wilna co ciekawsze tamtejsze wydarzenia teatralne. Jak narazie cieszmy sie z tego co jest ” slowo polskie nie jest rzatkoscia w tych murach…..

  9. józef III mówi:

    Hipolit Korwin – Milewski zapisał w akcie darowizny, ze teatr ma być własnością wyłącznie miejscowych polskich środowisk artystycznych !
    PS. poczytajcie Państwo Jego kapitalne “Pamiętniki” !!!!

  10. Kapsztad mówi:

    Zapłacą szaulisy za swoją szatańską przewrotność.A wtedy już im żaden kacap ani niemiecka świnia nie pomogą.

  11. Ali mówi:

    Czarek : Masz rację jeśli chodzi o koszty utrzymania budynku, ale rację tylko połowiczną. Każdy właściciel może budynek wynajmować ( w tym przypadku rozmaitym zespołom teatralnym ) nawet na dni lub na godziny i czerpać z tego zyski.Mógłby też budynek wydzierżawić na długi okres czasu i pobierać regularnie czynsz. Mógłby w końcu sprzedać go i za pieniądze uzyskane ze sprzedaży pozyskać jakąś niewielką scenę teatralną, którą polskie środowiska mogłyby utrzymać. Możliwości jest zatem wiele, ale najpierw trzeba być właścicielem.
    Problem praktyczno-prawny tkwi natomiast w tym, że nie wiadomo jaka konkretnie organizacja polska posiadająca na Litwie osobowość prawną mogłaby zgłosić się do władz litewskich jako sukcesor przedwojennych właścicieli. Na pewno nie może to być AWPL ani ZPL, bo są to organizacje społeczno-polityczne powstałe po roku 1990. Czy jakiś polski zespół teatralny ? Pod względem prawnym jest to wątpliwe z różnych powodów. Warto jednak zbadać, kto formalnie był do września 1939 WŁAŚCICIELEM tego obiektu. Czy osoba prywatna, czy jakaś korporacja lub fundacja. Od tego należałoby zacząć rozważania.

  12. Ali mówi:

    Uzupełnienie : Wczytałem się uważniej w treść artykułu i wynika z tego, że od roku 1926 właścicielem budynku jest miasto Wilno. Jeśli tak, to niczego nie da się zwojować. Roszczenia związane z ewentualnym odwołaniem darowizny dawno się przedawniły. Nie żyją zresztą sami darczyńcy. Pozostało tylko miasto Wilno jako publiczna osoba prawna. Bez względu na zmiany przynależności państwowej, miasto Wilno jako osoba publiczno-prawna nadal istnieje.
    Sprawę tę można byłoby ewentualnie załatwić na drodze umowy międzynarodowej pomiędzy Polską a Litwą, ale jest to marzenie ściętej głowy. Litwini nigdy na to nie pójdą. Na dodatek zaczną się znane śpiewki, że my na ziemiach zachodnich przejęliśmy budynki teatrów poniemieckich i jeszcze nam mało. Z Litwinami nie da rady !

  13. Zagłoba mówi:

    Akurat brak stanowczości i uległość polskich władz wobec swoich litewskich odpowiedników jest oczywista. Niedawno Kubilius w żywe oczy zakpił z Tuska obiecując mu poprawę położenia polskiej mniejszości, a gdy tylko orszak Tuska zniknął za zakrętem, Kubilius beż żenady odwołał wszystkie obietnice.
    Faktycznie trudno oczekiwać, by Polacy doczekali się zwrotu swojego gmachu Teatru na Pohulance.

  14. Lubomir mówi:

    Może Teatr na Pohulance udałoby się zgłosić do założonej w 1990 roku Unii Teatrów Europy?. Może wówczas poszerzyłyby się perspektywy tej sceny?.

  15. Obywatel mówi:

    Sowieci dranie zabrali sobie wszystko co im spodobało się , packudzi !!! A Rosjanie niech sami sobie świętują ,nas to nic nie obchodzi !

  16. piotr mówi:

    kolejne chamstwo wszystkich i z kim ,i o czym,karzdy tylko w sobie widzi jakąść sprawiedliwość tylko moja prawda w rzeczywistości wszystko wyglądało i jest inaczej

  17. Jurgis mówi:

    Zwrot teatru na Pohulance trudny pewnie do zrealizowania lecz teoretycznie możliwy.Powstał ze składek Polaków więc trzeba byłoby udowodnić prawa tych Polaków co mieszkają obecnie w Wilnie lub zagranicą [ niestety dotyczyło by tylko tych co mają obywatelstwo nie polskie]. Przejęcie teatru mogłoby pokrywać koszty jego utrzymania z wynajmu,jeśli nie w pełni to częściowo- ponadto była by opcja sprzedaży celem zorganizowania czegoś mniejszego i bardziej ekonomicznego w eksploatacji.

  18. wilga mówi:

    I znów konusy górą!Polskie mienie,a nie możemy go odebrać? Czy nie ma na to prawa?Prawnicy nie mogą się wypowiedzieć?

  19. Jurgis mówi:

    To trudna sytuacja nie tylko z Teatrem na Pohulance, a właściwie z całym obecnie zwanym “starówką” Wilnem. Te wszystkie budowle, kościoły, pałace, pałacyki, dwory, dworki kamienice i kamieniczki są dowodem polskości Wilna i mają wpisanych w hipotece właścicieli. Budowali je Polacy i tu była wspólna stolica Polski i Litwy. Teraz zaciera się polską tożsamość tych co te Wilno, zbudowali przez zlitewszczanie nazwisk i przypisanie im narodowości litewskiej. Jeśli dowodem polskości były polskie tablice to zostały usunięte z zabytków lub pozostawione aby niszczały przez zaniechanie konserwacji. Są przykłady ocalałych lecz nie konserwowanych pomników. Pozostawiono pomnik Moniuszki i Józefa Montwiłła na Trockiej bez konserwacji i zadbania o otoczenie. Następny przykładem jest Kościół św Jana i jego ściana od ul.Zamkowej z niszczejącym epitafium Chreptowskich w języku polskim wraz rozpadającą się od korozji i kapliczką metalową nad tym epitafium.
    Podłożem tej sytuacji jest obłędne wypieranie się 400 letniego wspólnego państwa wbrew faktom i logice. Co gorsza taka wersja historii wychowuje młode pokolenie obywateli Litwy w niechęci lub wrogości, zarówno do pozostałych tam Polaków – po prześladowaniach, wywózkach na Syberię i masowych stalinowskich przesiedleniach z Wileńszczyzny [zwanych szyderczo repatriacją]- jak i do Polaków i Polski w obecnych granicach.

Leave a Reply

Your email address will not be published.