Szef bezpieki — ofiara śledztwa czy walki politycznej?

Z odejściem w poniedziałek Povilasa Malakauskasa oraz wcześniej dwóch jego zastępców z kierownictwa Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego wiążą się nadzieje rządzący konserwatyści, oraz prezydent Dalia Grybauskaitė na wyjęcie tej instytucji spod wpływów grup interesów i klanów Fot. ELTA
Z odejściem w poniedziałek Povilasa Malakauskasa oraz wcześniej dwóch jego zastępców z kierownictwa Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego wiążą nadzieje rządzący konserwatyści, oraz prezydent Dalia Grybauskaitė na wyjęcie tej instytucji spod wpływów grup interesów i klanów Fot. ELTA

Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego (DBP) Povilas Malakauskas podał się w poniedziałek do dymisji, bo nie powiedział prawdy w sprawie ewentualnej obecności na Litwie tajnego więzienia CIA — sugerują litewskie media.

Politycy zaś mówią, że dymisja Malakauskasa nastąpiła w wyniku walki politycznej o wpływy we wpływowej instytucji DBP. Oficjalnie Malakauskas podał się do dymisji sam „z przyczyn osobistych”.

Girl in a jacket

Wersję, że Malakauskas padł pierwszą ofiarą dochodzenia parlamentarnego w sprawie więzienia CIA, podtrzymuje również wpływowy amerykański dziennik „Washington Post”, który przed kilkoma tygodniami pierwszy poinformował o możliwej lokalizacji tajnego więzienia na Litwie. Prowadząca poszukiwania śladów tajnego zakładu penetracyjnego na Litwie amerykańska telewizja „ABC News” ustaliła, że tajne miejsce więzienia schwytanych po zamachach 11 września terrorystów mogło znajdować się w podwileńskiej miejscowości Antaviliai.

Fakt ten amerykańskim mediom miał potwierdzić nie wymieniony z nazwiska przedstawiciel litewskiego rządu. Informacji tej nie potwierdza jednak żadne oficjalne źródło na Litwie.

Najbardziej wymowną w tej sprawie była jedynie prezydent Dalia Grybauskaitė. Przed miesiącem powiedziała, że „podejrzewa, a Zachód w to nie wątpi”, że na Litwie działało tajne więzienie CIA. Wtedy też Sejm poręczył Komitetowi Obrony Narodowej i Bezpieczeństwa przeprowadzić śledztwo w tej sprawie. Do ubiegłego tygodnia członkowie Komisji przesłuchali kilkadziesiąt osób, w tym byłych i obecną prezydent, premierów, szefów DBP. W międzyczasie Sejm przyjął nowelizację do Kodeksu Karnego (KK), która przewiduje odpowiedzialność karną za składanie fałszywych zeznań przed komisjami śledczymi. Prezydent natychmiast podpisała uchwaloną w trybie pilnym poprawkę. Przypuszcza się, że były to swoiste sidła zastawione właśnie na szefa bezpieki. Dymisja Malakauskasa zbiegła się bowiem w czasie ze składaniem przez niego zeznań przed komisją. W tym samym czasie swoje zeznania, wprawdzie pisemne, do komisji przesłała prezydent. Nieoficjalnie mówi się, że w nich prezydent wyraźnie wskazała, że w swoich wypowiedziach na temat obecności, bądź nie, tajnego więzienia CIA na Litwie sugerowała się informacjami otrzymanymi właśnie od Povilasa Malakauskasa.

Przewodniczący prowadzącego śledztwo Komitetu, poseł Arvydas Anušauskas w rozmowie z dziennikarzami sugerował również, że dymisja szefa DBP może być bezpośrednio związana z trwającym dochodzeniem. Komisja ta właśnie zakończyła przesłuchanie i przystąpiła do pisania wniosku, który ma przedstawić Sejmowi do 22 grudnia. Prezydent Grybauskaitė zapowiedziała, że jeśli podejrzenia o istnieniu tajnego więzienia CIA potwierdzą się, to Litwa będzie musiała przeprosić międzynarodową społeczność za łamanie praw człowieka oraz naruszenie międzynarodowych porozumień w tym zakresie.

Tymczasem obserwatorzy dopatrują się w dymisji Malakauskasa głębszych podtekstów, głównie walki politycznej o stanowisko dyrektora DBP. Pośrednio o tym świadczą wypowiedzi rządzących konserwatystów, w tym premiera oraz samej prezydent, którzy zarzucili Malakauskasowi, że nie potrafił odpolitycznić DBP. Przypominamy, że instytucja ta była politycznie zaangażowana w skandal prezydencki, kiedy doszło do dymisji prezydenta Rolandasa Paksasa. Między innymi z tego też powodu został odwołany ówczesny dyrektor Departamentu Mečys Laurinkus. Również w atmosferze skandalu doszło do dymisji następcy Laurinkusa — Arvydasa Pociusa. Przyczynkiem do tego był fakt, że Pocius skłamał w parlamencie, że nie współpracował z KGB. Później odmówił współpracy z Sejmem w sprawie domniemanego zabójstwa agenta DBP Vytautasa Pociūnasa. Przyjaciele i żona Pociūnasa podejrzewają, że został on zlikwidowany, bo prowadził niezależne dochodzenie w sprawie powiązań litewskich agentów i wysokiej rangi urzędników ze służbami specjalnymi Rosji oraz jej monopolistą „Gazpromem”.

Po dymisji Pociusa stanowisko dyrektora przejął Povilas Malakauskas wywodzący się z ówczesnej opozycji konserwatywnej. Dziś będący u władzy konserwatyści oczekiwali, że Malakauskas nie tylko udostępni Sejmowi 12 wniosków przygotowanych ws. okoliczności śmierci, ale też pozbędzie się dwóch wpływowych zastępców Dainiusa Dabašinskasa i Dariusa Jurgelevičiusa, którzy razem z kilkoma doradcami prezydenta Valdasa Adamkusa są zaliczani do tzw. grupy państwowców. Byli oni obiektem śledztwa w sprawie zmarłego śmiercią tragiczną Vytautasa Pociūnasa.

Jednak zastępcy Malakauskasa podali się do dymisji sami dopiero po wygranej Dali Grybauskaitė. Podejmowane zaś próby usunięcia samego dyrektora były nieowocne aż do poniedziałku. Po tej dymisji w kuluarach politycznych toczą się już walki o to, kto zostanie następcą Malakauskasa.