Terminal w Kłajpedzie nie do sprzedania „Orlenowi”

Minister energetyki Arvydas Sekmokas podczas wizyty w Kłajpedzie oświadczył, że państwowy terminal naftowy w Kłajpedzie — „Klaipedos nafta”, mimo usilnych nalegań przedstawicieli polskiego koncernu naftowego „Orlen” o jego kupno, pozostanie własnością państwa.

— Oficjalna pozycja wszystkich państwowych instytucji oraz rządu jest taka, że „Klaipedos nafta” jest spółką o strategicznym znaczeniu, dzięki której do naszego kraju płynie ropa. Ta spółka ma pozostać własnością państwa — powiedział Sekmokas. Mówiąc o tym, że terminal pozostanie własnością państwa, minister jednocześnie zaznaczył, że „Orlen Lietuva” jest spółką o szczególnej wadze dla litewskiej gospodarki (rocznie około 4 miliardy litów z tytułu działalności „Orlenu” zasila budżet litewskiego państwa). Kolejnym argumentem władz litewskich, po który sięgają odrzucając sprzedaż terminalu w Kłajpedzie, jest zagrożenie zmonopolizowania litewskiego rynku paliw przez Polaków.

Girl in a jacket

— Słowa ministra wcale nas nie dziwią. Rząd po raz kolejny demonstruje swoją pozycję wobec naszych zamiarów kupna terminalu naftowego w Kłajpedzie. Mimo że ciągle nie tracimy nadziei na aprobatę rządu wobec sprzedaży terminalu, usilnie poszukujemy alternatywnych wariantów — powiedział „Kurierowi” rzecznik prasowy „Orlen Lietuva”, Jacek Komar. Jedną z takich alternatyw jest transport produktów naftowych do terminalu w Windawie na Łotwie. Jednak litewscy kolejarze podczas konfliktu o taryfę przewozów produktów naftowych zdemontowali tory łączące bezpośrednio  rafinerię z miasteczkiem Renge na Łotwie, czyli odcinka, którym produkty z rafinerii do portów na Łotwie i do Estonii woziły koleje łotewskie. Przez co droga, jaką koleją mają przebyć produkty z rafinerii zanim trafią na Łotwę, wydłużyła się do 100 kilometrów. „Orlen” do przejęcia kontroli nad terminalem naftowym w Kłajpedzie dąży przede wszystkim dlatego, że terminal jest głównym punktem eksportowym produktów naftowych. Dotychczas polski koncern na litewskim rynku zainwestował około 3,5 mld. dolarów, a generowanie zysków jest poważnie ograniczone brakiem kontroli nad terminalem.

— Gdy byłem w Polsce, przekazałem polskiemu rządowi list premiera Kubiliusa, w którym jest mowa o tym, aby Polacy wspólnie z nami wystosowali list do rosyjskiego premiera Putina o przywrócenie dostaw ropy poprzez ropociąg „Przyjaźń” — powiedział Sekmokas. Przywrócenie dostaw ropy przez stronę rosyjską, zdaniem ministra, miałoby rozwiązać problem dostaw ropy do rafinerii w Możejkach, obniżyć jej koszta, dzięki czemu Polacy mieliby zrezygnować ze starań o terminal w Kłajpedzie.