Orlen nie będzie wspierać litewskiej koszykówki

Złe wyniki finansowe zmusiły kierownictwo rafinerii w Możejkach z przerwania finansowania Litewskiej Federacji Koszykówki Fot. Marian Paluszkiewicz

„Orlen Lietuva”, do którego należy rafineria w Możejkach, zdecydował przerwać finansowanie Litewskiej Federacji Koszykówki. Federacja obecnie intensywnie poszukuje nowego sponsora, próbując załatać dziurę, która powstała w budżecie po wycofaniu polskiego koncernu naftowego.

— W ubiegłym roku z Litewską Federacją Koszykówki podpisaliśmy roczną umowę o finansowaniu. Niestety, nasza spółka w 2009 roku zanotowała wysokie straty, z których powodu postanowiliśmy umowy nie przedłużać — powiedział „Kurierowi” Jan Jacek Komar, rzecznik prasowy „Orlen Lietuva”. Kolejnym takim powodem, zdaniem rzecznika, są zbyt słabe wyniki litewskich koszykarzy w roku ubiegłym. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w ciągu ostatnich czterech lat „Orlen Lietuva” na wsparcie litewskiego sportu wydał 13 milionów litów.

Girl in a jacket

Niemal natychmiast po tym, gdy Orlen poinformował o swojej decyzji, pojawiły się pogłoski, że jest ona podyktowana nie ekonomicznymi, a politycznymi względami. W lutym, w Polsce, opublikowano oświadczenie „PKN Orlen”, że rafineria na Litwie może być poddana restrukturyzacji, ponieważ negocjacje z litewskimi władzami w sprawie udrożnienia logistycznych kanałów rafinerii nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Podstawowym problemem rafinerii jest to, że znaczną część przeznaczonej na eksport produkcji — ponad 100 kilometrów z Możejek do Kłajpedy— przewozi koleją, a chcąc przez cały rok importować ropę drogą morską, należałoby ropociągiem połączyć rafinerię z „Klaipėdos nafta”. Jednakże bez kontroli „Klaipėdos nafta” inwestorzy polscy nie chcą inwestować w ropociąg między Kłajpedą a Możejkami.

— Pogłosek o tym, że nasza decyzja jest polityczna, a nie ekonomiczna, komentować nie mogę, ponieważ nie leży to w mojej kompetencji — powiedział nam rzecznik rafinerii w Możejkach. Komar jednak nie wykluczył, że „Orlen Lietuva” może podjąć się ponownej współpracy z Federacją w przyszłości. Tymczasem, jak się dowiedzieliśmy, kierownictwo Federacji robi raczej dobrą minę do złej gry i zapewnia, że nic się nie stało.

— Decyzji Orlenu komentować nie mamy prawa. Jednak planowaliśmy, że nasz budżet na rok 2010 będzie wynosił — 8 mln 305 tys. litów. Umowa z „Orlen Lietuva” gwarantowała nam 1 milion litów w ciągu roku, co dla naszej Federacji jest bardzo poważną sumą — powiedział „Kurierowi” Dalius Matvejevas, rzecznik prasowy Litewskiej Federacji Koszykarskiej. Rzecznik jednak zaznaczył, że kierownictwo Federacji ma nadzieję na to, że dziurę w budżecie powstałą po tym, jak „Orlen” zrezygnował ze sponsorowania koszykarzy, załatają pieniądze innego sponsora.

— Obecnie prowadzimy intensywne pertraktacje z innym sponsorem. Mamy nadzieję, że w ciągu miesiąca owe negocjacje pomyślnie się zakończą i pieniądze będą — powiedział Matvejevas. Co prawda, na pytanie „Kuriera”, który ze sponsorów przyjmie schedę wspierania Federacji Koszykarskiej po Orlenie, rzecznik stwierdził, że „jesteśmy na etapie zaawansowanych negocjacji i nie chcielibyśmy narażać je na niepowodzenie, podając je do mediów”. I odmówił wyjawienia tożsamości przyszłego sponsora Federacji.