Letnie przymiarki do zimowych wyborów

Hitem tegorocznych wyborów może stać się ruch tzw. „kedofilów”, czyli osób, którzy stoją w obronie córki Drąsiusa Kedysa Fot. Marian Paluszkiewicz

Wraz z nadejściem letnich upałów w polityce również robi się gorąco z powodu zbliżających się wyborów samorządowych.

Mają się one odbyć w zimie, a tymczasem w miniony letni weekend dwa kluczowe ugrupowania polityczne — Związek Ojczyzny – Chrześcijańscy Demokraci Litwy i Ruch Liberałów, miały zloty partyjne, które odbywały się w malowniczych zakątkach kraju. Oprócz wypoczynku i integracyjnych imprez towarzysko-sportowych odbyły się na nich również polityczne narady partii w sprawie strategii w zbliżających się właśnie wyborach samorządowych.

Girl in a jacket

Mimo politycznej i ideologicznej bliskości obydwu ugrupowań (Ruch Liberałów często jest nazywany „młodszym bratem” konserwatystów) i mimo ścisłej współpracy Związku z Ruchem w obecnej koalicji rządzącej, w obydwu obozach padły słowa, jakie do przyjacielskich zaliczyć byłoby trudno.

Patriarcha konserwatystów i honorowy przewodniczący partii konserwatystów zarazem, prof. Vytautas Landsbergis, skarcił obecne władze Związku za zbytnie uleganie liberałom.

„Czy wciąż jesteśmy sami sobą, czy już rozcieńczyli nas liberałowie populiści?” — retorycznie pytał swoich kolegów partyjnych Vytautas Landsbergis. I zaraz dodał, że kierownictwo partii musi kierować się zdaniem partyjnego komitetu politycznego, nie mniej niż interesami liberałów, co, zdaniem Landsbergisa, zdarza się zbyt często. Vytautas Landsbergis jest właśnie prezesem komitetu politycznego partii konserwatystów, który formuje politykę partii, aczkolwiek jest organem tylko doradczym.

Liberałowie z kolei, podczas omawiania strategii wyborczej na wybory samorządowe, podkreślali, że ich partia stała się przodującą siłą polityczną wśród ugrupowań liberalnych, a w przyszłości powinna też stać się liderem prawicy, gdzie dotychczas dominują konserwatyści.

Tymczasem niektórzy politolodzy zauważają, że kolejne wybory samorządowe mogą zaskoczyć ugrupowania polityczne pod wieloma aspektami. Głównie za sprawą dopuszczenia do udziału w wyborach nie tylko partie polityczne, lecz również poszczególne osoby lub osoby wspierane przez organizacje pozarządowe i pozapolityczne. Taka możliwość przewiduje nowelizacja ordynacji wyborczej, którą Sejm uchwalił przed dwoma tygodniami. Jeśli prezydent Dalia Grybauskaitė nie zawetuje tej nowelizacji, to wejdzie ona w życie w ciągu najbliższych dni. Dopuszcza ona do udziału w wyborach samorządowych poszczególne osoby pojedynczo lub na wspólnej liście.

Zdaniem politologa Alvidasa Lukošaitisa z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego, zmiana ordynacji wyborczej zachęca do udziału w wyborach osoby, które nigdy nic wspólnego nie miały z polityką, często też gwiazdy show biznesu, czy lokalnych przedsiębiorców. Dostanie się takich osób do Rad samorządowych może doprowadzić do ich polaryzacji, gdy linia podziału będzie przebiegała między „starych polityków” (wybranych z list partyjnych) i tych, którzy trafią do Rad, korzystając z możliwości, jakie daje nowa ordynacja.

Zdaniem politologa, z możliwości tej niewątpliwie będą chciały też skorzystać wszelkiego rodzaju organizacje i ruchy, które, aczkolwiek nie mają swoich list kandydatów, ale niewątpliwie mogą popierać poszczególne osoby.

Alvidas Lukošaitis prognozuje, że taka sytuacja doprowadzi do pogłębienia konfliktów w Radach samorządowych, które już dziś, z powodu tych podziałów, często nie są zdolne do podejmowania decyzji.

Politolog zauważa też, że hitem tegorocznych wyborów może stać się ruch tzw. „kedofilów”, czyli osób, którzy stoją w obronie córki Drąsiusa Kedysa. Jak zauważa Lukošaitis, byłoby niezrozumiałym, jeśli ruch ten nie skorzysta z okazji przeforsowania do władz lokalnych swoich przedstawicieli.

Tymczasem, zdaniem innych obserwatorów, działalność ruchu zwolenników Kedysa, a raczej podziały, jakie w nim ostatnio nastąpiły, mogą dowodzić, że w szeregach wspierających rodzinę Kedysa już poważnie rozważa się możliwość udziału w życiu politycznym i w pierwszej kolejności w wyborach samorządowych. Z początkowo spontanicznego ruchu zwolenników Kedysa już wyodrębniły się dwa podstawowe nurty „Drąsiaus kelias” (Szlak Drąsiusa) i „Tiesos kelias” (Szlak Prawdy), które nie ukrywają również swoich ambicji politycznych. I chociaż organizacje te nie będą mogły wystawić swoich list w zbliżających się wyborach, to mogą jednak wytypować poszczególne osoby, które przed wyborami mogą połączyć się we wspólnej liście kandydatów.

Zgodnie z nową ordynacją wyborczą, poszczególni kandydaci mogą otrzymać mandat, jeśli zbiorą potrzebną liczbę głosów do otrzymania 1 mandatu, co w przypadku Wilna, czy Kowna może stanowić od 2 do 3 tys. głosów. Tymczasem, żeby zarejestrować się do wyborów, kandydat musi zebrać podpisy poparcia w ilości 10 proc. od ilości głosów uwzględnianych przy podziale mandatów. W zależności od wielkości samorządów, czyli okręgów wyborczych, byłoby to od 100 do około 1000 podpisów poparcia dla poszczególnego kandydata.