Pałac Władców odbija się przed ofensywą Kontroli Państwowej

Tynk ścian zewnętrznych pałacu był wykonany w taki sposób, jak to robiono w Renesansie Fot. Marian Paluszkiewicz

Po tym, jak Kontrola Państwowa powszechnie ogłosiła o delikatnie mówiąc nieścisłościach w finansowaniu odbudowy Pałacu Władców Litewskich, odpowiedzialni za odtworzenie pałacu orzekli, że wnioski audytorów są nieprawidłowe oraz zabrali się do tłumaczenia się, dlaczego ten obiekt budowlany w centrum Wilna powinien kosztować 367 mln litów.

„Smuci mnie, że zagraniczni specjaliści projekt Pałacu Władców Litewskich cenią bardziej niż rodacy” — skarżył się dyrektor Pałacu Wielkich Książąt Vydas Dolinskas na brak wyrozumiałości osób, które wyśmiewają projekt odbudowy tego zabytku. „Trzeba zadać pytanie, dla kogo jest wygodne uwikłanie odbudowy pałacu w skandalach i dlaczego to się dzieje właśnie wtedy, gdy zbliżają się wybory?” — retorycznie zapytał Dolinskas.

Girl in a jacket

Jednak przyznanie wartości Pałacu Wielkich Książąt nie usuwa pytania, które ostatnio dręczy o wiele bardziej, niż jego wartość historyczna: dlaczego odtworzenie tego zabytku tak drogo kosztuje podatników jednego z najbiedniejszych państw Europy?

Odpowiedzialni za projekt Pałacu Władców wciąż twierdzą, że jedną z głównych przyczyn kilkakrotnego skoku cen jest ogólne zdrożenie prac budowlanych w ciągu 10 lat oraz to, że planowana wielkość samego budynku zwiększyła się o 25 proc.

Jeden z zarzutów audytorów dotyczy także prac projektowania i budowy, które były wykonywane w tym samym czasie. Koordynator projektu odtworzenia pałacu Audronis Katilius wyjaśnił to w ten sposób: „Inaczej być nie mogło. Gdy w toku prac budowlani odkopywali coś nowego, to zanim kontynuować prace wykopaliskowe, musieliśmy najpierw umocnić ten mur, który już był wykopany. Za każdym razem znajdowaliśmy coś nowego i to korygowało przebieg następnych prac. Wykopaliska i badania dobiegły końca dopiero pół miesiąca temu”.

Audytorzy mieli również zarzut, że podczas budowy bez uzasadnienia były stosowane taryfy prac restauracyjnych. Katilius stwierdził, że uzasadnienie istnieje i to właśnie sami audytorzy popełnili błąd, gdy prace odtworzenia zaczęli traktować jako prace odbudowy. „W taki sposób potrzebne jest, by budowa była oceniana według średnich cen rynkowych, a my przecież budujemy nie jakieś centrum handlowe. My odtwarzamy Pałac Wielkich Książąt i właśnie dla tego projektu była przyjęta odrębna ustawa, która utwierdza wyjątkowy status tego projektu” — objaśniał koordynator projektu.

Na zakończenie pozostałej części Pałacu Wielkich Książąt potrzeba będzie jeszcze 103 mln litów Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak twierdził Katilius, odtworzenie odróżnia się od odbudowy na podstawie autentyczności stosowanych metod. Na przykład, tynk ścian zewnętrznych jest traktowany jako odtworzony, ponieważ był wykonany w taki sposób, jak to robiono w epoce Renesansu, dlatego też stosowano tutaj taryfę restauracyjną. Natomiast dla tynkowania wewnętrznego, według Katiliusa, była już stosowana zwykła taryfa, gdyż i tynk jest wykonany w sposób współczesny. „Należy nareszcie skupić siły i dopiąć, aby chociaż część reprezentacyjna pałacu mogła przyjmować zwiedzających” — dodał na koniec Katilius.

Cała budowa już kosztowała podatników 232 mln litów. Dla zakończenia pierwszego etapu budowy potrzebnych jest jeszcze co najmniej 32 mln litów — wtedy do obejrzenia będzie 53% ogólnego terenu pałacu oraz 70% ekspozycji muzeum. Na zakończenie pozostałej części Pałacu Wielkich Książąt potrzeba będzie jeszcze 103 mln litów.