Karta Polaka dowodem polskości chorego Tomka

Tomek cieszy się, że z Kartą Polaka będzie mógł bezpłatnie studiować w Polsce Fot. Marian Paluszkiewicz

Dotknięty nieuleczalną chorobą Tomasz Sadowski z rąk konsula Piotra Wdowiaka w Ambasadzie RP w Wilnie otrzymał Kartę Polaka, która potwierdza przynależność chłopaka do narodu, który „jest kołem ratunkowym” w walce o finansowanie potrzebnego mu do końca życia leku.

— Wreszcie mam dokument potwierdzający moją przynależność do narodu polskiego. Dokument, w którym moje nazwisko jest wpisane poprawnie, w języku polskim. Żaden Sadovskij, czy Sadovskis, lecz jak się należy — Sadowski — dumnie uśmiechając się, wyjaśnia Tomasz.

Girl in a jacket

Konsul Piotr Wdowiak wręczając Kartę Polaka, raz jeszcze wyjaśnił uprawnienia jej posiadaczy, pogratulował, życząc mu, aby i w innych dokumentach mógł mieć wpisane swoje nazwisko w języku polskim.

— Podczas pierwszego naszego spotkania, kiedy składałeś wniosek, ubiegając się o wydanie Karty Polaka, nie wiedziałem o problemach, z jakimi się borykasz. Dzisiaj wiedząc o chorobie, z którą walczysz, o finansowaniu, którego prawdopodobnie brakuje na Litwie, życzę ci, aby Karta Polaka pomogła, jeżeli nie bezpośrednio, to bynajmniej pośrednio— dodał konsul.

— Ciekawi mnie wszystko, co jest związane z kolejami, marzę też o studiach w tym kierunku. A więc najbardziej się cieszę, że z Kartą Polaka będę mógł bezpłatnie studiować w Polsce. Ten dokument pomoże mi w realizacji marzeń — w rozmowie z „Kurierem” dzieli się swoimi planami Tomek.

Danuta Sadowska, mama Tomka, ma większe marzenia…  Modli się, aby znalazły się fundusze na niezbędny dla życia syna, niesamowicie drogi lek.

18-letni Tomasz z Landwarowa jest dotknięty chorobą Mukopolisacharydozą typu VI (MPS VI). Złagodzenie objawów choroby, jednak nie wyleczenie, można osiągnąć przez stosowanie leków „Naglazyme”, które mogą powstrzymać rozwój choroby.

Z powodu tak małej grupy pacjentów (na Litwie zarejestrowane są 7 przypadków MPS VI), środki te są określane jako „leki sieroce” i należą do najdroższych na świecie. Roczne koszty dla jednego chorego wynoszą 365 tys. dolarów, czyli ok. 1004000 litów (1 dolar — 2,75 lita).

Ani Tomkowi, ani jego rodzinie nie stać na zakup nawet rocznej dawki „Naglazyme”, a ten lek dla chłopca jest niezbędny do końca życia. Litwa, gdzie się urodził i mieszka, obecnie nie finansuje niezbędnego dla jego życia leczenia. Polska natomiast takim chorym zapewnia pomoc finansową, jednak jest jedno „ale” — wyłącznie swoim obywatelom.

O chorobie, którą jest dotknięty Tomek i problemach związanych z brakiem finansowania na Litwie niezbędnych do życia leków, wiedzą już rodacy w Polsce. Ekipa telewizji TVN odwiedziła Landwarów. Polscy dziennikarze zobowiązali się sytuację Tomka naświetlić prezydentowi RP Bronisławowi Komorowskiemu. A więc rodzina, jak i sam Tomek nie tracą nadziei i wierzą, że Polska nie zostawi ich w walce z okrutną chorobą.