Początek przygód chorego Tomka

163
Tomasz Samsel przywiózł choremu Tomkowi prezenty od Polskich Kolei Państwowych Fot. Ewa Gedris

Nowa przyjaźń nawiązała się między ciężko chorym Tomkiem z Landwarowa, a Tomaszem Samselem z Warszawy, który do chłopca przybył z prezentami od Polskich Kolei Państwowych (PKP).

Czapka-rogatywka, znaczek z Orłem Polskim i koszulka z logiem akcji „Wybieram kolej” Tomek zabrał wczoraj ze sobą w wymarzoną podróż do Warszawy.

— Był pierwszym, który przejął się moim losem. Wkrótce po tym, jak ukazał się o mnie pierwszy artykuł w „Kurierze”, otrzymałem od pana Tomasza mail. Proponował swoją pomoc. Dowiedział się o mojej pasji jaką są koleje i obiecał przyjechać z niespodzianką. Nie rzucił słów na wiatr i dzisiaj się spotkaliśmy — uśmiechając się wyjaśnia 18-letni Tomek.

Jak powiedział Tomasz Samsel z Warszawy, po przeczytaniu artykułu o rzadkiej i nieuleczalnej chorobie Tomka, postanowił jakoś mu pomóc w realizacji przynajmniej najskromniejszych jego marzeń.

Tomek od dziecka zna na pamięć rozkład jazdy pociągów na trasie Landwarów-Wilno, kolekcjonuje bilety na pociągi i marzy o studiach w tym kierunku. Dzięki osobom takim jak Tomasz Samsel, które w różny sposób napawają nadzieją rodzinę Tomka i których jest nie za wiele, chłopak wierzy, że ciężką pracą, której się nie boi, uda mu się spełnić swoje marzenia.

Brakuje mu tylko zdrowia. 18-letni Tomasz z Landwarowa jest dotknięty rzadką i nieuleczalną chorobą Mukopolisacharydozą typu VI (MPS VI). Złagodzenie objawów choroby można osiągnąć poprzez stosowania leków „Naglazyme”, którego roczne koszty dla jednego chorego wynoszą 365 tys. dolarów, czyli ok. 100 4000 litów.
O chorobie, jaką jest dotknięty Tomek i problemach związanych z brakiem finansowania na Litwie niezbędnych leków, wiedzą już rodacy w Polsce. Przedstawiciele TVN FAKTY gościli w Landwarowie, zobowiązali się sytuację Tomka naświetlić Prezydentowi RP Bronisławowi Komorowskiemu.

Wczoraj rano Tomek wraz z bratem Robertem wsiadł do pociągu, ale nie byle jakiego, jak śpiewa Maryla Rodowicz, a tylko w kierunku Warszawy i rozpoczął swoją wymarzoną podróż, o której obiecał nam opowiedzieć od razu po swoim powrocie. A więc rodzina jak i sam Tomek nie tracą nadziei i wierzą, że Polska nie zostawi ich w walce z tą okrutną chorobą.