Wspólna historia Litwy, Polski, Ukrainy i Białorusi dla Europy

Przed konferencją naukowcy historycy z Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy spotkali się w środę z przewodniczącą Sejmu Ireną Degutienė Fot. Marian Paluszkiewicz

Polscy, litewscy, białoruscy i ukraińscy naukowcy przystąpili w środę w Wilnie do pracy nad opracowaniem kompendium wspólnych dziejów tych narodów. Zdaniem naukowców, wśród których są światowej sławy badacze dziejów, jak prof. Jerzy Kłoczowski z Polski, prof. Zigmas Kiaupa z Litwy, prof. Natalija Jakowenko z Ukrainy, czy też prof. Genadij Saganowicz z Białorusi, będzie opracowanie tematyki pierwszego tomu wspólnej historii obejmującej okres do III rozbioru Rzeczypospolitej.

Planuje się, że opracowanie historyków zostanie wydane w ciągu roku. Najpierw w języku angielskim, bo jak zaznaczają organizatorzy konferencji naukowej, opracowanie będzie skierowane przede wszystkim do odbiorcy europejskiego. Tymczasem o narodowe wydania każde z państw będzie musiało zatroszczyć się same.

Girl in a jacket

— Naszym celem jest opracowanie historycznych obszarów wspólnych dla Wielkiego Księstwa Litewskiego i Polski, ale też dla Białorusi i Ukrainy, jako pełnego doświadczenia europejskiego. Myślą przewodnią jest wprowadzenie tego obszaru do historii Europy — powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” prof. Jerzy Kłoczowski. Dodał też, że mamy do czynienia z pewną luką w świadomości i historii krajów europejskich w zakresie wiedzy o doświadczeniach historycznych w tej części Europy.

— Nie za bardzo nas znają i nie za bardzo wiedzą o naszych doświadczeniach jak na przykład o bardzo ważnym doświadczeniu z okresu unii Wielkiego Księstwa Litewskiego i Polski. Jest to doświadczenie europejskie, ale unia w europejskiej świadomości, to przede wszystkim niemiecki Reich. W XIX w. była romańsko-germańska Europa oraz Rosja. Potem była Europa Wschodnia, która nawet w historiografii europejskiej zaczynała się na Łebie. Dzisiaj rozbijamy te stereotypy, ale musi być wysiłek po naszej stronie, żeby wydobyć i pokazać wielowiekowe nasze doświadczenie, które jest ważne przecież dla całej Europy — tłumaczy prof. Jerzy Kłoczowski.

„Wydobywaniem” i „pokazywaniem” europejskich pierwiastków wspólnej historii i mają właśnie zająć się historycy krajów spadkobierców dziedzictwa historycznego Rzeczypospolitej. Idea opracowania wspólnej historii powstała podczas jubileuszowych obchodów Unii Lubelskiej w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego Litwy, Polski i Ukrainy. Pomysłodawcom wspólnego dzieła historycznego był prof. Jerzy Kłoczowski, którego ideę poparli przewodnicząca Sejmu RL Irena Degutienė, marszałek Senatu RP Mieczysław Borusewicz oraz przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyr Łytwyn.

Jak powiedział nam prof. Zigmas Kiaupa, do ustalonego formatu postanowiono zaprosić też białoruskich historyków, nie tylko ze względu na wspólną historię, ale też z perspektywą na wspólną przyszłość.

— Nie wyobrażaliśmy, że wspólne opracowanie dziejów można będzie wykonać bez przedstawicieli Białorusi, której ta wspólna historia w dużej mierze również dotyczy. Chociaż Białoruś dziś nie należy do wspólnego zgromadzenia parlamentarnego, mamy jednak nadzieję, że w perspektywie również ten kraj oficjalnie dołączy do nas — powiedział poseł Julijus Dautartas, przewodniczący Komitetu Kultury i Oświaty Zgromadzenia Parlamentarnego Litwy, Polski i Ukrainy.

Prof. Jerzy Kłoczowski i prof. Zigmas Kiaupa oczekują, że międzynarodowej grupie historyków uda się do maja przyszłego roku opracować pierwszy tom wspólnej historii narodów Rzeczypospolitej Fot. Marian Paluszkiewicz

Chociaż spotkanie historyków odbywa się w Sejmie, w instytucji politycznej, historycy zastrzegają, że nie koliduje to z często powtarzanym w środowisku historyków hasłem: „Zostawcie historię historykom, zaś polityką niech zajmują się politycy”. Jak powiedział nam prof. Zigmas Kiaupa, projekt ma tyle wspólnego z polityką, że pomysł wspierają politycy.

— Nie trzeba historykom zostawiać historii. Należy tylko pozwolić nam pracować zgodnie z metodologią historyczną i cierpliwie, bez ponaglania, czy insynuacji, czekać na wnioski pracy historyków. Pracują oni bowiem dla społeczeństwa, a politycy są częścią społeczeństwa. Toteż z owoców naszej pracy mogą i muszą korzystać wszyscy, w tym również politycy — podkreślił prof. Zigmas Kiaupa.

Zdaniem historyków, wspólne doświadczenie Litwinów, Polaków, Ukraińców, Białorusinów i innych narodowości oraz przedstawicieli różnych religii, którzy przez wieki współżyli na tych terenach, jest nader ważne dla dzisiejszej Europy.

— Gdy mówimy, że tu, na przestrzeni wieków żyli muzułmanie, którzy kultywowali swoje tradycje, wywołuje to zdziwienie Francuzów muzułmanów. Pytają, dlaczego o tym nie mówimy, bo jest to ważne dla dzisiejszej Europy. Chcemy więc wydobyć te elementy europejskie w tym naszym wspólnym doświadczeniu. I to trzeba głośno pokazać, aczkolwiek sami też, i Polacy, i Litwini powinniśmy wyzbyć się kompleksów, bo mamy wspólne doświadczenie europejskie i kulturowe. Pokazanie tego i jest naszym celem. Musimy tę historię przypomnieć, bo jest ona zafałszowana — powiedział prof. Jerzy Kłoczowski.