Premier: dłużej pracujecie, czy mniejsze emerytury?

95
Emeryci, również ci pracujący, zamiast obiecanej rewaloryzacji zabranych im niesłusznie emerytur, mają kolejną „propozycję” od rządu — albo większy wiek emerytalny, albo mniejsze emerytury Fot. Marian Paluszkiewicz

Premier Andrius Kubilius stawia warunek — albo dłuższy wiek emerytalny, albo chudsze o 30 proc. emerytury. Chociaż wypowiedź ta miała raczej charakter retoryczny i padła na posiedzeniu rządu podczas dyskusji o formule przyszłej reformy emerytalnej, wielu emerytów odebrało słowa premiera jako szantaż, który niebawem się spełni. W naszej redakcji rozdzwoniły się telefony od oburzonych emerytów, którzy z niepokojem mówili o realnym, w ich mniemaniu, planu rządu odnośnie kolejnych cięć emerytalnych.

Chcemy wszystkich emerytów zaniepokojonych słowami Kubiliusa uspokoić, bo jak zapewniono „Kurier” w resorcie ochrony socjalnej i pracy, który pracuje nad planami przyszłej reformy emerytalnej, nie ma mowy o kolejnych cięciach emerytur. Zaś słowa premiera należy traktować jako jego rozważania w dyskusji, a nie zakres konkretnych działań rządu.

Mianowicie premier powiedział, że dyskutując nad reformą emerytalną koniecznie trzeba będzie wrócić do tematu przedłużenia wieku emerytalnego. W przeciwnym razie, jak zaznaczył Andrius Kubilius, w perspektywie należy oczekiwać spadku emerytur nawet o 30 proc.

Słowa ewentualnego szantażu (jeśli był to faktycznie szantaż) zabrzmiały prawdopodobnie pod adresem Sejmu i głównie opozycji, która blokuje w parlamencie plany wydłużenia wieku emerytalnego do 65 lat, wspólnego dla mężczyzn i kobiet. Zdaniem premiera, wydłużenie wieku jest jedynie słuszną drogą, jaką wybrała też Francja (ostatnio mimo ostrych protestów społecznych Paryż zdecydował się na zwiększenie wieku emerytalnego z 60 do 62 lat) oraz inne kraje bogatej Europy.

Jak udało się nam dowiedzieć, te przekonania premiera kolidują z jego obietnicami rozdawanymi emerytom.

— Rozmawialiśmy z premierem przed tygodniem i premier obiecał, że wiek emerytalny na pewno nie zostanie wydłużony. Jeśli wczoraj premier mówił już coś zgoła innego, to ja nie mogę tego komentować — mówi w rozmowie z „Kurierem” Petras Ruzgus, prezes Litewskiego Związku Emerytów „Bočiai“.

Jego zdaniem premier i rząd unika też dialogu z emerytami, którzy potrafią nie tylko protestować przeciwko planom rządu, ale też wychodzą naprzeciwko tym planom proponując swoje rozwiązanie.

— Jakiś czas temu rząd poprosił nas o przedstawienie stanowiska naszej organizacji, więc przedstawiliśmy premierowi cały plan działań, które naszym zdaniem pozwolą przejść z reformą emerytalną bez konieczności wyboru „albo dłuższy wiek emerytalny, albo mniejsze emerytury” — poinformował nas prezes „Bočiai“.

Emeryci zaproponowali kilkunastopunktowy plan działań z obliczeniami. Wynika z niego, że tylko z rezygnacji z wypłacania emerytur pocztą (za wyjątkiem osób niepełnosprawnych) pozwoli zaoszczędzić 54 mln litów rocznie. Kolejne 700 mln oszczędności, to stopniowe przejście z wypłacania emerytur za miesiąc następny do wypłacania za miesiąc miniony. Zdaniem ekspertów „Bočiai“, kasę zakładu ubezpieczeń socjalnych może też uzupełnić podatek od nieruchomości, pod warunkiem, jeśli rząd wreszcie odważy się wprowadzić ten podatek.

— Kolejną naszą propozycją jest wprowadzenie zmian do Kodeksu Karnego, na mocy których od osoby, która spowodowała wypadek, szczególnie w stanie nietrzeźwym, wskutek którego inna osoba została okaleczona, należałoby egzekwować rentę inwalidzką, gdy tymczasem dziś jest ona wypłacana z budżetu SoDry. Nie wspomnę już o oczywistej propozycji obniżenia wysokich wynagrodzeń urzędniczych, co też pozwoli zaoszczędzić kolejne miliony litów — tłumaczy nam postulaty emerytów prezes Petras Ruzgus. Dodaje też, że zostały one przekazane premierowi jeszcze przed pół rokiem. I co?

— Ano nic. Premier grzecznie nas wysłuchał. Podziękował. Obiecał, że koniecznie uwzględni nasze propozycje. I na tym koniec. Cisza — ubolewa przedstawiciel organizacji emerytów.

Ciszy jednak nie ma, gdyż rząd przygotowuje swój plan emerytury, który konkretnie zakłada wydłużanie wieku emerytalnego z początkiem 2012 roku do 65 lat w 2026 roku. Reforma zakładałaby też zmiany systemu podatkowego, w wyniku czego emerytury byłyby wypłacane nie z budżetu SoDry, lecz z budżetu państwa.