Kolejki polskich tirów przy litewskich terminalach

Blokada Rosji wobec polskich ciężarówek kosztował firmy ponad 100 mln złotych Fot. Marian Paluszkiewicz

W największych miastach Litwy przy terminalach ładunków transportowych od kilku dni wydłużają się kolejki polskich ciężarówek.

Przewoźnicy ładunków przekładają towary do litewskich tirów, którymi następnie transportują je do Rosji i tranzytem przez to państwo do innych krajów. Właśnie w taki dziwny sposób ostatnio są dokonywane międzynarodowe przewozy z Polski na wschód.

Girl in a jacket

Przyczyną takiej sytuacji jest polsko-rosyjska umowa tranzytowa, która wygasła 15 stycznia bieżącego roku. Jednak Warszawa i Moskwa nadal negocjują nową umowę. Właśnie z powodu braku porozumienia w sprawie zezwoleń na wykonywanie międzynarodowych przewozów drogowych rosyjskie służby transportowe teraz nie przepuszczają przez granicę samochodów z polską rejestracją.

Po wygaśnięciu umowy rosyjscy celnicy jeszcze przez kilka dni wpuszczali polskie tiry — granicę mogli przekraczać ci kierowcy, którzy kupowali zezwolenia za 150-180 złotych. Jednak od ubiegłego piątku takich koncesji już nie można nabyć.

Polscy przewoźnicy na razie znaleźli inny sposób na przewóz towarów przez terytorium rosyjskie.

— Poszukując wyjścia z danej sytuacji Polacy zwrócili się o pomoc do litewskich spółek przewozowych. Aby dostarczyć towary do odbiorców, wynajmują oni litewskie ciężarówki — powiedziała Kristina Vasiukevičiūtė, rzeczniczka prasowa terytorialnego urzędu celnego w Kownie.

Litewscy ekspedytorzy zaznaczają, że taka napięta sytuacja między Moskwą a Warszawą jest jednak wygodna dla litewskich spółek.

— Owszem, teraz w najtrudniejszej sytuacji znaleźli się polscy kierowcy tirów. Władze nie potrafią dojść do porozumienia, a tymczasem z trudnościami muszą borykać się zwykli ludzie. Jednak z tej właśnie sytuacji mają okazję skorzystać litewskie spółki przewozowe. Warto chyba przypomnieć przysłowie głoszące, że „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Mimo tego, że zwiększyliśmy swoje taryfy, liczba chętnych do współpracy znacznie wzrosła — powiedział dla „Kuriera” Mintautas Petronis, dyrektor spółki „Vilniaus tranzitas”.

Nieporozumienia między Polską i Rosją doprowadziły do tego, że polscy przewoźnicy powinni przepłacać pośrednikom za możliwość wykonania zaplanowanych przewozów. Petronis stwierdził, że w ciągu ostatnich dni współpraca z polskimi kierowcami jest bardzo intensywna i byłoby celowe tymczasowy sukces przekształcić w długoterminowe umowy.

Kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP na Litwie Radca Ryszard Kowalski, powiedział „Kurierowi”, że trudno prognozować, jak długo potrwa taka sytuacja i kiedy dokładnie będzie podpisana nowa polsko-rosyjska umowa tranzytowa na 2011 rok.

— Nie mogę powiedzieć na ten temat wiele nowego. Nie jest to wyjątkowe zjawisko, niestety negocjacje przeciągnęły się. W tym czasie polska strona próbuje współpracować ze stroną litewską — na razie jest to jedyny możliwy sposób transportowania polskich towarów przez rosyjskie terytorium — mówił radca.

Negocjacje Rosji i Polski w sprawie wysokości kwot przewozów tranzytowych były rozpoczęte jeszcze we wrześniu ubiegłego roku. Ostatnia tura rozmów została przeprowadzona 12 stycznia roku bieżącego. Jednak zakończyła się ona fiaskiem, gdyż nie osiągnięto wyników, które zadowoliłyby obie strony. Negocjacje mają być wznowione 31 stycznia w Paryżu — na międzynarodowej konferencji będą tam uczestniczyć przedstawiciele polskiego Ministerstwa Infrastruktury i rosyjskiego Ministerstwa Transportu.

W tym czasie polscy eksporterzy tracą miliony. Bojkot Rosji wobec polskich ciężarówek kosztował firmy już ponad 100 mln złotych i każdego dnia te koszty wzrastają. Polscy przewoźnicy mają nadzieję na porozumienie obu stron podczas negocjacji w końcu stycznia.